Bloog Wirtualna Polska
Jest 925 671 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

WITAM I ZAPRASZAM DO LEKTURY MOJEGO BLOOGA... POZDRAWIAM... BORY

SEZON HALOWY 11/12

sobota, 05 listopada 2011 14:08

 

Firma "Camel Pizza" będzie nadal wspierać nasze piłkarskie zmagania... Mam nadzieję , iż dobrą frekwencją i zaangażowaniem w futsalową rywalizację , damy sportową satysfakcję naszemu sponsorowi... W tym miejscu już teraz dziękujemy za zaufanie i tzw. "zastrzyk finansowy" dla naszej ekipy...

 

Skład 1 ligi gwarantuje niezwykle zaciętą i raczej wyrównaną rywalizację od pierwszej do ostatniej kolejki.

Na "pierwszy ogień" los przydzielił nam ekipę Dekoralu.pl. Status beniaminka jest niezwykle mylący , bowiem "farbiarze" długi już czas grają żelaznym składem , a lekkość z jaką wygrali rywalizację na trawie , daje powody do przemyśleń... U nas spore personalne przemeblowanie , które zapewne spowoduje w pierwszych meczach lekki chaos. Siły dość wyrównane , więc wynik końcowy jest sprawą otwartą...

 

1 kolejka:

 

 Dekoral.pl - Camel Pizza  4:5  ( 2:2 )

 

Bramki: K.Gapiński , R.Borowicz , J.Śmietanowski , D.Duszyński , M.Kwiatkowski

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , R.Mazur , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , M.Wieczerzak - J.Śmietanowski , R.Borowicz , D.Duszyński , M.Jully

 

Zgodnie z przewidywaniami była to bardzo zacięta rywalizacja... Obie ekipy zaczęły uważnie w defensywie. Walka o piłkę toczyła sie na całym parkiecie. Po jednej z kontr po asyście "Borego" wynik meczu otworzył "Gapa". Przez kolejnych kilka minut tracimy dwie bramki ( w tym bardzo pechowo wpada samobój ) , ale także trafienie zalicza kapitan i na przerwę schodzimy przy wyniku remisowym. Po zmianie stron wkrada się w nasze poczynania zbędny chaos. Rywal wychodzi na prowadzenie. Ponownie pechowo tracimy bramkę , gdy po świetnej interwencji "Chodka" futbolówka wraca do rywala. Potem gubimy piłkę w kontrataku , a "farbiarze" to bezwzględnie wykorzystali... Na szczęście w szeregach Camela nastąpiło przebudzenie. "Śmietana" przełamał się i zdobył gola strzałem z dystansu. Kilka minut później do remisu doprowadza debiutujący w naszych barwach Denis. W samej końcówce meczu obie ekipy miały tzw. piłkę meczową , ale to my , a konkretnie "Kwiatek" zadał ostateczny cios strzelając bramkę w ostatniej minucie zawodów...

 

W drugiej kolejce czeka na nas ekipa Bocianowa. Doświadczona i mocna fizycznie drużyna , która walczy na całym boisku. Potencjał zespołów wydaje się wyrównany , więc o zdobyczy punktowej zadecydują zapewne detale...

 

2 kolejka

 

 Bocianowo - Camel Pizza  7:3  ( 2:1 )

 

Bramki: M.Królak , S.Klimczak , R.Mazur

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , R.Mazur , M.Wieczerzak , S.Klimczak , M.Kwiatkowski - J.Śmietanowski , M.Jully , R.Borowicz , M.Królak , D.Duszyński , M.Nawrocki

 

Mecz z trudnym i wymagającym przeciwnikiem... Rywal wybitnie zagrał z kontrataku , wykorzystując niemal każdy błąd naszej drużyny. Pierwsza odsłona wyrównana , ale po naszej stronie "kaleczymy" kilka dogodnych sytuacji bramkowych. Nie potrafimy nawet wykorzystać akcji "dwóch na bramkarza" ! To musiało się zemścić... Przespaliśmy pierwsze 5 minut drugiej połowy , kiedy to tracimy 3 bramki. Potem próbujemy wykorzystując bramkarza grać "zamkiem" na połowie Bocianowa , ale ten element gry praktycznie nigdy nam nie wychodził... Niestety to do wszystkich nie dotarło , czego efektem są kolejne głupio stracone bramki. Brakuje nam także precyzji w ofensywie i do tego wkradł się chaos w zmianach... Musimy przełknąć porażkę i zmobilizować się na następną potyczkę...

 

W kolejnym meczu zagramy z ekipą Spokojna Team. Do tej pory grają bez rewelacji , ale w każdej ekipie następuje moment przełamania i musimy zrobić wszystko , aby to nie była kolejka nr 3 ! Teoretycznie możemy się uważać za faworyta potyczki , ale przestrzegam przed pewnością siebie. Nasza obecna forma "zapowiada" wyrównaną konfrontację... 

 

3 kolejka

 

  Camel Pizza - Spokojna Team  5:4  ( 3:3 )

 

Bramki: J.Śmietanowski 2 , R.Mazur , D.Duszyński , M.Nawrocki

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , M.Kwiatkowski , T.Chodkiewicz , S.Klimczak - D.Duszyński , M.Nawrocki , M.Jully , J.Śmietanowski , R.Borowicz

 

Tego dnia musieliśmy się sporo napracować , aby dopisać sobie komplet punktów. Wygrana po dość ciekawym i wyrównanym meczu powinna smakować lepiej , ale pozostał spory niedosyt , bowiem to nasza ekipa przystępowała do rywalizacji w roli nominalnego faworyta... Przedmeczowa zapowiedź sprawdziła się niemal w całości. Rywal zagrał dobrze w defensywie i kąśliwie kontratakował. My byliśmy cześciej w posiadaniu piłki , ale nadal widać jeszcze brak zgrania z nowymi "camelowcami". Zagraliśmy jednak bardziej zespołowo niż tydzień wcześniej , co dało nam kilka bramek. Także pewniej zagrał nasz blok defensywny mając za plecami pierwszy raz nominalnego bramkarza. "Mario" w tym sezonie halowym zadebiutował i widać było , iż czuje się jeszcze niepewnie... Lepiej niż ostatnio także przebiegały zmiany , co powoli krystalizuje sytuacje w zespole. Reasumując , cieszą ważne 3 punkty , na które wszyscy solidnie zapracowali...

 

Mecz nr 4 to potyczka z Bendiksem. Tym razem to rywal jest faworytem. Mocna , ułożona taktycznie karda oraz przetarcie z silniejszymi rywalami , daje "żółtym" przewagę. Nasza rola , to przystąpić do rywalizacji ze sporą motywacją i koncentracją szczególnie w defensywie. Jeśli nie damy się "zjeść" w pierwszej połowie i nie prześpimy początku drugiej odsłony , to wynik wydaje się sprawą otwartą...

 

4 kolejka

 

 Bendiks Team - Camel Pizza  2:7  ( 0:3 )

 

Bramki: M.Nawrocki 3 , S.Klimczak , D.Duszyński , M.Kwiatkowski , J.Śmietanowski , żk J.Maciejewski , S.Klimczak

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , T.Chodkiewicz , K.Gapiński , R.Mazur , S.Klimczak - D.Duszyński , M.Nawrocki , M.Jully , R.Borowicz , J.Śmietanowski

 

Zaskakująco wysoka wygrana z mocnym przeciwnikiem... Ciekawy i dość wyrównany pojedynek przez pełne 40 minut , choć już pierwsze akcje meczu pokazały , iż to Camel ma większy apetyt na wygraną... Gdy na początku meczu "Jaca" ustrzelił słupek , a kilka chwil później poprzeczkę , w naszych szeregach pojawiła się myśl o starym piłkarskim przysłowiu o niewykorzystanych sytuacjach... Na szczęście tego dnia perfekcyjnie zagrała formacja defensywna praktycznie całkowicie wyłączając z gry "żądła" rywala... Na przerwę schodzimy przy stanie 3:0 , ale znając klasę rywala , do drugiej odsłony przystepujemy z jeszcze większą koncentracją... Bendiks musiał zaatakować , a my czekaliśmy na kontry. Kilka z nich zakończyło się sukcesem i do naszego dorobku dopisujemy bardzo cenne 3 punkty. Na zwycięstwo solidnie zapracował cały team , ale na dodatkowy plus zasłużył zdobywca 3 bramek Marcin Nawrocki...

 

 

 

  

  

 W kolejnym pojedynku zmierzymy się z ekipą Firfeka... Pozycja w tabeli rywala jest bardzo myląca , bowiem ten zespół ma duży potencjał piłkarski. Wybiegani i technicznie dobrzy zawodnicy powinni być w czołówce ligi , ale zaskakujące problemy kadrowe w ostatnich dwóch kolejkach sprawiły , że są "daleko w tyle". Będzie to ciężki pojedynek , w którym każda z drużyn ma 50% szans na wygraną...

 

5 kolejka

 

 Firfek - Camel Pizza  5:2 ( 3:1 )

 

Bramki: K.Gapiński , M.Królak , czk ( za 2 x żk ) M.Kwiatkowski , żk T.Chodkiewicz

 

Skład: M.Gapiński - M.Kwiatkowski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , R.Mazur - J.Śmietanowski , S.Klimczak , M.Juuly , R.Borowicz , D.Duszyński , M.Królak

 

Rywal pokazał , iż obecne miejsce w tabeli jest po części spowodowane kłopotami kadrowymi. Licznie przybili gracze Firfeka posiadali przewagę niemal na całym dystansie meczowym. Szybkie akcje , poprawna technika oraz umiejętność wykorzystywania błędów przeciwnika dały "budowlańcom" komplet punktów... Początek zawodów był dość wyrównany , ale dwa nasze proste błędy ( nazwałbym to asystami ) zakończyły się bramkami dla rywala. Tego musimy się zdecydowanie wystrzegać , bowiem z silnymi rywalami niezwykle trudno odrabia się straty... Graliśmy ambitnie ( czasami nawet aż nadto - czyt. czk ) , ale tego dnia brakowało po prostu zwyczajnego wykończenia akcji. Odnotowujemy porażkę i troche martwi fakt , iż jesteśmy na "sinusojdzie". Potrafimy zagrać jedne zawody niemal fantastycznie , by kilka dni później praktycznie miotać się na parkiecie... A łatwych rywali w tym sezonie nie ma... Walczymy dalej !

 

W kolejce nr 6 zagramy z Zachemem. To kolejna ekipa , która odsunęła "personalne sentymenty" na rzecz budowy "dream teamu". Zawody będa zapewne zacięte , choć "na papierze" nie jesteśmy faworytem. Mecz o przysłowiowe 6 punktów , bowiem zwycięzca zapewni sobie m.in. szanse na walkę o podium oraz ... spokojny byt w 1 lidze , gdyż moim zdaniem 12 pkt i korzystny bilans bezpośrednich meczów wystarczy do utrzymania w tej klasie rozgrywkowej.

 

6 kolejka:

 

  Camel Pizza - Zachem Solidarność  6:1  ( 3:0 )

 

Bramki: M.Nawrocki 3 , D.Duszyński 2 , R.Mazur , żk M.Gapiński , T.Kwiatkowski , J.Maciejewski , T.Chodkiewicz

 

Skład: M.Gapiński , T.Kaźmierczak - T.Chodkiewicz , J.Maciejewski , R.Mazur , M.Kwiatkowski - M.Nawrocki , D.Duszyński , R.Borowicz , M.Jully

 

Zgodnie z przewidywaniami mecz był zacięty i ciekawy... U nas pierwszy raz "bogactwo na bramce" , bowiem na zawodach pojawili się: "etatowy Mario" oraz debiutujący "Toffik". Pierwsze kilka minut rywalizacji pod nasze dyktando , ale defensywa rywala grała bardzo skutecznie. Później gra się wyrównała i byliśmy świadkami "akcji za akcję". Zagraliśmy skuteczniej zdobywając 3 bramki , natomiast "wojaże" Zachemu kończyły sie przeważnie na naszym bramkarzu... Druga odsłona zaczęła się od "kąśliwego gola" dla przeciwników. ZS postawił wszystko na jedną kartę i zyskał przewagę w posiadaniu piłki. Nie miało to jednak przełożenia na "licznik goli". My zagralismy z kontrataku co przyniosło nam kolejne bramki. Ostatecznie odnotowujemy cenną wygraną , na którą każdy solidnie się napracował i która bardzo cieszy. Martwi natomiast spora ilość kartek. "Jaca" i "Kwiatek" są usprawiedliwieni , bowiem taktycznie przerwali akcje rywali. Natomiast "Chodek" i "Mario" kolejny już raz wdali się w dyskusje z arbitrami. Panowie ! Nie stać nas na tak głupie kolekcjonowanie "plastrów sera". To , że sędziowie nie odgwizdali kilku fauli przeciwnika ( pierwszy odnotowany w 29 minucie ! ) nie powinno aż tak irytować. Energię marnujemy na parkiecie a pogawędki zastawiamy w szatni... Gramy dalej !

 

 

Kolejka nr 7 to pojedynek ze Złotym Stokiem. Nasz przeciwnik ma identyczny dorobek punktowy , ale rywalizował z silniejszymi od naszych rywalami. To zespół doświadczony i ograny , w którego szeregach są zawodnicy mogący w pojedynkę przechylić "szalę wygranej"... Musimy zagrać "żelazną defensywą" , choć będzie to piekielnie trudne , bowiem zapowiada się "wakat" na bramce... Chyba że szybki transfer...

 

7 kolejka:

 

  Złoty Stok - Camel Pizza  11:0  ( 3:0 )

 

Skład: R.Mazur , M.Gapiński ( od 12 minuty meczu ) - J.Maciejewski , K.Gapiński , J.Śmietanowski - R.Borowicz , M.Jully

 

Cóż można napisać o meczu , w którym na przeciwko bardzo licznej i mocnej technicznie ekipie Złotego Stoku , staje zaledwie garstka "camelowców"... Aby było śmieszniej , to na minutę przed pierwszym gwizdkiem było nas zaledwie 5 ( słownie: pięciu !!! ) z 16-to osobowej kadry... Błazenada... A może należy napisać , że nasz skład liczył 5 graczy , bo co by było gdyby "Bory" nie zerwał się tego dnia z pracy , a "Mario" po tyrce pojechał do domu zamiast na Waryńskiego... Panowie. To jawna kpina z tych co byli i co tu dużo ukrywać , również ze sponsora... Co do samego meczu , to należy odnotować , iż przez 19 minut jakoś to wyglądało. Pękło od momentu "przedłużonego karnego" , który bezsensownie sprowokowaliśmy na ... 20 sekund przed przerwą. Po zmianie stron uszło z nas powietrze , a rywal grając do końca wywindował nasz licznik straconych bramek aż do 11. Każdy z nas miał na sumieniu jakiegoś gola , każdy w niektórych sytuacjach powinien zachować się lepiej... Zapominamy o tej lekcji piłkarskiej pokory i postarajmy się na kolejnych zawodach poprawić wizerunek naszej drużyny...

 

 

Kolejnym rywalem jest Brygada RR. Wybiegana i dobra technicznie drużyna , która toczyła z czołówką ligi bardzo wyrównane potyczki. Trudno przewidzieć jak będzie wyglądać ta konfrontacja , choć zakładając iż my mamy teraz kryzys , to raczej "żółci" są  faworytem. Postarajmy sie sprawić niespodziankę i zawalczmy o komplet punktów...

 

8 kolejka:

 

  Brygada RR - Camel Pizza  4:6  ( 4:4 )

 

Bramki: D.Duszyński i M.Jully po 2 , K.Gapiński , M.Wieczerzak , żk D.Duszyński , K.Gapiński

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , R.Mazur , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , M.Wieczerzak - S.Klimczak , M.Jully , D.Duszyński , R.Borowicz

 

No i udało się sprawić niespodziankę... Nadal potwierdzamy zasadę "sinusoidy". Kiepskie mecze przeplatamy dobrymi i właśnie ten z Brygadą należy zaliczyć do tej drugiej grupy... Początek zawodów dość wyrównany. Staraliśmy się nie pozwolić rywalowi na złapanie odpowiedniego tempa , gdyż wiedzieliśmy , iż ich technika w połączeniu z wybieganiem to "mieszanka wybuchowa"... Po kilkunastu minutach prowadziliśmy 3:1 , ale proste błędy w kryciu dały przeciwnikom dwa trafienia. Znowu udaje nam się wyjść na prowadzenie , ale RR szybko wyrównuje. Do przerwy 4:4 i pytanie , czy któraś z ekip "pęknie" w drugich 20 minutach... Po zmianie stron rywala opuściło szczęście i już nie dostali żadnego prezentu pod naszą bramką. My konsekwentnie broniliśmy , choć to kosztowało nas wiele wysiłku. Zmienialiśmy się niemal z prędkością światła , ale to spowodowane było szybkością o wiele młodszych rywali. Dwa razy ukąsiliśmy "żółtych" i zgarniamy ciężko wywalczone 3 punkty... Wszyscy zasłużyli na słowa uznania , ale najbardziej cieszy przełamanie "Jullka" i "Mańka" , którzy pierwszy raz w sezonie wpisali się na listę strzelców...

 

 

Kolejny rywal to ekipa Oponeo.pl , która przeżywa wyraźny kryzys. Tym raczej bym się nie sugerował , gdyż na pojedynek z nami napewno się mocno zmobilizują. Ich ambicja jest mocno podrażniona , bowiem mając taki skład zapewne w najczarniejszym scenariuszu nie zakładali okupowania tak dalekiej pozycji... Nasza rola to przystąpić do zawodów z pełną mobilizacją i chęcią walki przez pełne 40 minut...

 

9 kolejka:

 

  Oponeo.pl - Camel Pizza  3:3  ( 2:1 )

 

Bramki: M.Jully , J.Śmietanowski , T.Chodkiewicz

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , R.Mazur , T.Chodkiewicz ,S.Klimczak - D.Duszyński , M.Jully , J.Śmietanowski , R.Borowicz , M.Plewiński

 

Był to dziwny mecz... Szybkie tempo , sporo akcji podbramkowych i ostatecznie remis... Remis , który z jednej strony jest satysfakcjonujący , bo dogoniliśmy rywala w ostatnich minutach , ale patrząc z drugiej flanki , to my mieliśmy , szczególnie w pierwszej połowie meczu przewagę , której nie przełożyliśmy na wynik bramkowy. To zasługa defensywy Oponeo , a w szczególności Ich golkipera. My bezowocnie gościliśmy na połowie przeciwnika i jak to często bywa , już pierwsze dwa wypady "oponiarzy" na naszą stronę przyniosły tej ekipie bramki. Proste błędy defensywy plus nerwowy "Mario" i przegrywamy 0:2. Na szczęście przed przerwą "Jullek" strzela bramkę kontaktową... Po zmianie stron gra się wyrównała. Oponeo starało się kontrolować grę. My podkręcaliśmy tempo. Szybkie zmiany i ciągły napór przyniosły nareszcie akcję wyrównującą. Inicjatorem kontry był "Śmietana". Zagrał On na czystą pozycję "Boremu" , a ten wyczekał bramkarza i ... odegrał klepkę do "camelowca" z nr 16. "Śmietana" strzela na 2:2 , a kapitan zapisuje kolejną w tym sezonie asystę. Niestety kilka minut później brakuje zdecydowania ( czyt. taktycznego faulu ) i "Jullek" statystuje przy golu dla przeciwnika. Oponeo stara się utrzymać korzystny wynik , co przy naszym ciągłym naporze powoduje sporo fauli. Na 2 minuty do końca mamy przedłużonego karnego , którego na gola zamienia "Chodek". Do ostatniego gwizdka wynik już się nie zmienia i nastepuje podział punktów... Cieszy mobilizacja i walka do samego końca. Martwią nadal proste błędy w naszej grze obronnej. W każdym meczu tracimy łatwe bramki. Teraz przed nami już głównie tylko "ciężka ligowa artyleria" , która jak odskoczy na kilka bramek to już się nie da dogonić...

 

Przed nami konfrontacja z Upsoftem. Obie ekipy znają się jak "łyse konie". Rywal waleczny i nieobliczalny , który miał możliwość nawet w tym sezonie poliderować... Zapewne będzie to mecz walki i jeśli nie będzie niespodzianek , to wynik powinien oscylować wokół remisu...

 

 

10 kolejka:

 

  Camel Pizza - Upsoft  8:2  ( 5:0 )

 

Bramki: M.Jully 3 , D.Duszyński , K.Gapiński , R.Mazur , J.Maciejewski , M.Plewiński

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , M.Wieczerzak , R.Mazur - M.Jully , D.Duszyński , M.Plewiński , R.Borowicz

 

Zapowiedź meczu wygląda na bardzo kurtuazyjną , ale tak naprawdę to nikt nie spodziewał się tak łatwego zwycięstwa... Już pierwsze dwie akcje przyniosły nam gole i jest to spora zasługa golkipera rywali. Łatwe , niemal "kulane" strzały po parkiecie znalazły drogę do bramki Upsoftu i po 120 sekundach było bardzo pozytywnie... Mimo to koncentracji nie zabrakło nam do końca zawodów i odnieśliśmy pewną wygraną. Dobre zawody "Chodka" , który kolejny już raz zastępował "wakatujących" bramkarzy. Reszta także pozytywnie , ale żeby nie było tak słodko , to trzeba wspomnieć o kilku sytuacjach pod bramką rywala , w których co niektórzy zagrali zbyt indywidualnie. Przypominam , że "kulana" to gra zespołowa...

 

Kolejnego rywala nie trzeba przedstawiać... Istanbul to pierwszy rywal z tzw. ligowej artylerii. "Kebaby" po przeciętnym starcie złapali odpowiedni rytm i nadal liczą się w walce o złoto. My raczej do podium się nie dodrapiemy , ale póki piłka w grze... Kolejny pojedynek to mecz z gatunku: "Oni muszą , my możemy" , więc nastawmy się na ciągły napór na naszą bramkę. Wychodzimy personalnie na prostą , ale czy to teraz już wystarczy na Istanbul ? Pytanie to pozostawiam bez odpowiedzi... Do zobaczenia na parkiecie...

 

11 kolejka:

 

 Istanbul - Camel Pizza  4:0  ( 0:0 )

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , M.Kwiatkowski , R.Mazur , K.Gapiński , M.Wieczerzak , S.Klimczak - M.Jully , R.Borowicz , D.Duszyński , M.Nawrocki , R.Borowicz , M.Plewiński

 

Dość liczny skład przeciw Istanbulowi dawał gwarancję , iż wytrzymamy mecz kondycyjnie. Już przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było , że będzie dużo biegania za piłką jak i rywalami... Mecz mógł się podobać. Dobre tempo , walka o każdą piłkę i spore zaangażowanie po obu stronach... W pierwszej połowie zagraliśmy niemal perfekcyjnie w obronie. Prawdą jest , iż mieliśmy odrobinę szczęścia gdy "kebabowcy" ustrzelili dwa słupki , ale nasz rywal nie mógł uzyskać znaczącej przewagi. Powinniśmy nawet pierwsi "ukąsić" , ale "Radzio" się zagotował i trafił w leżącego już bramkarza przeciwnika... Do przerwy bez bramek. Podobnie jak przez pierwszych 10 minut drugiej połowy. Ale Istanbul to ekipa , która gra konsekwentnie na całym dystansie meczowym. Jedna z akcji przyniosła "kebabom" gola , co natychmiast zmieniło Ich styl gry. My musieliśmy zaatakować , a Oni czekali na kontry. Perfekcyjne wyjście z przewagą dało rywalowi kolejnego gola. Kilka chwil później dobrze spisujący się na bramce "Chodek" zostaje zaskoczony "po krótkim słupku" i jest w zasadzie po zawodach... Mimo porażki pokazaliśmy kawałek dobrego futsalu. Walczyliśmy do końca i to się chwali... Szans na podium raczej nie mamy , ale terminarz pokazuje , iż to nasza ekipa "będzie rozdawać karty"...

 

Przed nami przerwa w grze o ligowe punkty spowodowana Noworocznym Turniejem pod patronatem naszego Sponsora... Zawody zapowiadają się ciekawie , bowiem na potrzeby rywalizacji powstanie zapewne kilka "dream teamów"... Nasze zadanie to przede wszystkim dobrze reprezentować firmę Camel Pizza i powalczyć o jak najlepszy wynik. Oczywiście zabawowo i bez "ciśnienia"...

 

 

Turniej o Puchar Camel Pizza

 

Skład: M.Gapiński - M.Jully , K.Kula , P.Sieg , T.Chodkiewicz , J.Maciejewski , D.Duszyński

 

Niejako z urzędu wzięliśmy udział w turnieju o Puchar Sponsora naszej drużyny. Okazaliśmy się bardzo gościnni ustępując naszym rywalom wszystkie miejsca na podium... A tak na poważnie , to uważam 4 miejsce za dość poprawne , mając w pamięci nasze ostatnie turniejowe wyniki , czy choćby strasznie okrojony skład na tych zawodach ( 4 zawodników zagrało całą imprezę , a 3 dojeżdżało i wyjeżdżało w trakcie jej trwania ). I tu wielki ukłon dla tych co byli , a w szczególności dla Patryka i Krzysztofa , naszych gościnnych wzmocnień z Brygady RR... Do gier eliminacyjnych los przydzielił nam Laser Fight Club i Vitalabo. Nasz pierwszy przeciwnik okazał się mieszanką zupełnych debiutantów i doświadczonych szóstkowiczów ( m.in. z Istanbulu i DOZ.pl ). Wykorzystaliśmy brak zgrania rywala odnotowując wynik 3:0. Drugi rywal , którego nie trzeba przedstawiać , grał z nami "o życie". Vitalabo okazało się lepsze 2:0 i wychodzimy z grupy za naszymi pogromcami... W ćwierćfinale "przydzielono nam" Dan Team Ciechocinek. Rywal , w którego składzie mogliśmy oglądać Radosława Wróblewskiego (Chemik Bydgoszcz , Legia W-wa i Arka Gdynia) ,  postawił twarde warunki. Po ciekawym i wyrównanym meczu zwyciężamy 1:0 i meldujemy się w półfinale... A tam trafiliśmy na Złoty Stok. Mecz przebiegał pod dyktando przeciwnika , który zdobył dwie , bardzo rzadkiej urody bramki. Raz wykorzystał idealną asystę naszego bramkarza , który wznawiając akcję nastrzelił głowę rywala , a pod koniec zawodów widzieliśmy precyzyjnego loba , gdy graliśmy bez bramkarza... Pozostał nam bój o 3 miejsce przeciwko Bendiksowi. Dwukrotnie "pokarcił" nas "Lewy". My do siatki trafiliśmy tylko raz , ale za to w słupki i to w kilku ostatnich minutach , aż trzykrotnie... Ostatecznie "brąz" dla rywali , a nam pozostało miejsce tuż za podium... Na pocieszenie "nasz" zawodnik - Patryk Sieg - wybrany został MVP turnieju i trzeba przyznać , iż pociągnął tego dnia grę naszego zespołu. Gratulujemy !  

 

Czas wrócić do ligowych potyczek. Przed nami OKT Polska. Rywal , który w meczu z mami może sporo wygrać , ale także , w przypadku porażki , wiele przegrać... "Żółtych" przedtawiać nie trzeba. Wszyscy gracze , no może poza bramkarzem , zjedli zęby na szóstkowych potyczkach. Większość to indywidualiści , z których każdy może wygrać mecz... My na pewno tanio skóry nie sprzedamy , tym bardziej , iż na naszej drużynie spoczywa teraz ciężar rozdawania medali w tej edycji halowej...

 

 

13 kolejka:

 

  OKT Polska - Camel Pizza  10:7  ( 5:1 )

 

Bramki: J.Maciejewski , M.Jully i M.Nawrocki po 2 , S.Klimczak , żk D.Duszyński

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , K.Gapiński , M.Wieczerzak , S.Klimczak , R.Mazur - D.Duszyński , M.Nawrocki , M.Jully , J.Śmietanowski , R.Borowicz , M.Plewiński

 

Nikt w tej lidze , prócz nas , nie rozdaje w każdym meczu tylu prezentów. Była o tym mowa dużo wcześniej i było też wspomniane , że prędzej czy później znajdzie się jakaś ograna i doświadczona ekipa , która odjedzie nam na kilka bramek i nie wypuści wygranej z rąk. Te prorocze słowa sprawdziły się w pojedynku z OKT. Z zespołem , który stawił się przeciwko nam tylko z jednym rezerwowym i pokazał naszej ekipie jak się wykorzystuje szkolne błędy przeciwnika... Tragiczna gra w defensywie i słaba skuteczność ( choć do meczu z nami OKT nie straciło w żadnym pojedynku tylu bramek ) spowodowały , iż pikujemy w dół w ligowej tabeli. Kuriozalne straty przy wyprowadzaniu piłki to powoli nasz znak firmowy. Zero precyzji przy strzałach z kilku metrów , czy też brak koncetracji ( strzelamy bramkę , by 15 sekund później puścić przeciwnika , który po wznowieniu ze środka wychodzi dwóch na bramkarza (!) i zalicza trafienie ). "Chodek" , w tym miejscu chwała Mu za to , że przy notorycznym braku nominalnych golkiperów podejmuje się bronienia , nie miał niestety dnia. Sam zapewne wie , ile mógł i ile powinien wybronić z tego co wpadało... Reszta ekipy również nie zachwyciła miotając się chwilami po parkiecie szukając swojego cienia. Wszyscy wiedzieli jak gra "Lewy" , ale nie było mocy by Go zatrzymać... Dużo wzajemnych pretensji , patrzenia "jeden na drugiego" , mało waleczności... O minionych 40 minutach chciałoby się szybko zapomnieć... Ale czy nam się to uda ?

 

Kolejnym przeciwnikiem będzie Yacht Club Posłyszny. Ekipa , która po meczu z nami ma zaplanowane otwieranie szampanów... Czy jesteśmy w stanie Im w tym przeszkodzić ? Będzie to piekielnie trudne , bowiem "galaktyczny" rywal , oprócz jednego remisu odnotowuje same wygrane... Czy chaotyczni "camelowcy" przełamią niemoc gry z ekipami ze ścisłej czołówki ligi ? Niebawem odpowiedź...

 

14 kolejka:

 

 Camel Pizza - Yacht Club Posłuszny  5:11  ( 1:5 )

 

Bramki: S.Klimczak 2 , R.Mazur , R.Borowicz , samobójcza

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , S.Klimczak , M.Wieczerzak , R.Mazur - M.Jully , D.Duszyński , R.Borowicz

 

Co tu dużo pisać... Niestety... Zapowedzi o rozdawaniu medali okazały się najzwyczajniej " na wyrost"... Nie mamy "armat" na grę z zespołami z "górnej ligowej półki"... Nasz rywal od pierwszych minut meczu narzucił swój styl gry i ani przez moment nie musiał obawiać się o końcowy wynik. Yacht miał mnóstwo sytuacji podbramkowych , a w nasza gra defensywna przypominała ser szwajcarski z wielkimi dziurami... Nie ma co się tłumaczyć brakiem kilku zawodników , czy "zmęczeniem materiału" poprzednimi meczami. Zagraliśmy katastrofalnie słabo i tylko dzięki niefrasobliwości przeciwnika , na tablicy po stronie straconych goli nie świeciła 2 z przodu... Rywal zdecydowanie dla nas za silny i nie pozostaje nam nic innego jak pogratulować Yachtowi zasłużonego złotego medalu...

 

W ostatnim pojedynku sezonu halowego zagramy z AKP... To beniaminek tylko z nazwy. Duże doświadczenie i mocny skład... Czy znajdziemy w sobie pokłady energii , aby ambitnie zakończyć tegoroczny sezon ? Znamy mocne strony rywala , znamy też i słabsze , ale czy to da nam jakąś zdobycz punktową ? Czas pokaże...

 

15 kolejka:

 

 AKP Lux-Haus - Camel Pizza  10:1  ( 6:0 )

 

Bramka: T.Chodkiewicz

 

Skład: T.Chodkiewicz - J.Maciejewski , R.Borowicz , M.Jully

 

Wychodząc na parkiet trzeba było mocno przetrzeć oczy , aby zauważyć szykujących się do meczu graczy naszej ekipy... Camel Pizza stawił się na ostatni mecz zaledwie w 4 ( słownie: cztery ) osoby... W zapowiedzi padło pytanie o ambicje , ale widać , iż niektórzy jej najzwyczajniej nie mają... Usprawiedliwieni są kontuzjowani i pracujący. A co z resztą? Nikt nie potrafił napisać sms-a o wakacie na zawodach. Brawo ! Zero szacunku dla sponsora i kolegów z zespołu... Co do samego meczu , to w zasadzie nie ma o czym pisać. Walczyliśmy na tyle na ile starczało nam sił. 10 czy 12 minut rywal bił "głową w mur" , ale wiadomo było , że grając jednego mniej i tak "pękniemy"... AKP wiedziało o co gra , więc personalnie byli mocno zmobilizowani. Zaczęli egzekucję gdy z nas powoli uchodził tlen... Po przerwie udało nam się zdobyć honorowego gola. "Chodek" precyzyjnie uderzył , "Jullek" zrobił unik i piłka wpadła do bramki zaskoczonego "Młodego". Nie minęło kilka minut , gdy bramkarz AKP zrewanżował się naszemu również strzelając "od bramki do bramki". Oba te gole były ozdobą zawodów... Reasumując , należy podziękować tym co honorowo "podnieśli rękawice". Gdyby w tej ekipie było więcej takich "walczaków" to wyniki zapewne też byłyby inne...



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330546955,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

SEZON LETNI 2011

poniedziałek, 21 marca 2011 11:02
1 kolejka:
 
  Orły Borego - Kpec  12:4 ( 8:2 )
 
Bramki: M.Jully 5 , R.Mazur i J.Śmietanowski po 2 , M.Kwiatkowski , R.Piotrowski , R.Borowicz , żk T.Chodkiewicz i M.Gapiński
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , J.Maciejewski , M.Wieczerzak , R.Mazur - M.Kwiatkowski , J.Śmietanowski - M.Jully , R.Borowicz , M.Pająk , R.Piotrowski
 
Pierwszy mecz był dla nas dużą niewiadomą... Przedsezonowe sparingi nie dały odpowiedzi niemal na żadne pytanie. Było na nich bardzo przeciętnie , a jeśli chodzi o frekwencję , to nawet tragicznie... Mimo wszystko kilka nowych twarzy w ekipie ( witamy ! ) gwarantuje rywalizację w drużynie , co powinno być "na plus"...
Kpec , nasz pierwszy rywal , to przeciwnik zawsze niewygodny , ale tego dnia był dość skromny personalnie. Wiadomo było , że prędzej czy później "pęknie" kondycyjnie. W pierwszej połowie dość poprawnie graliśmy do przodu , ale momentami ułańska fantazja goniła naszą obronę do ataku , przez co raz straciliśmy gola , a chwile później "Mario" ratował się wślizgiem. Szkoda tej głupiej kartki , tym bardziej , że na pozycji bramkarza jest u nas bardzo skromnie... Dobra gra środkowych spowodowała sporą ilość podbramkowych sytuacji , których do przrwy 8 wykorzystaliśmy... Po zmianie stron wkradło się tradycyjne rozprężenie i "ciepłownicy" częściej gościli pod naszą bramką. Widać także było , iż niektórzy gracze potrzebują czasu na wkomponowanie się w schemat zespołu , ale to jest temat do opanowania. Waleczności nie zabrakło , z kondycją także nie było źle , co jest dobrym prognostykiem przed dość długim sezonem. Reasumując , 3 punkty pewnie trafiły na nasze konto i to jest na tym etapie ligi najważniejsze...
 
2 kolejka
 
  Pomorzanie - Orły Borego 5:5 ( 3:2 )
 
Bramki: T.Chodkiewicz , M.Jully , M.Kwiatkowski , R.Mazur , R.Borowicz , żk J.Śmietanowski
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , M.Kwiatkowski , M.Wieczerzak ,  R.Mazur , J.Śmietanowski , J.Maciejewski - M.Kastrau , M.Jully , R.Piotrowski , R.Borowicz
 
Mecz z trudnym i znacznie odmłodzonym rywalem... O pierwszej połowie zbyt wiele nie mogę napisać , gdyż pojawiłem się na ligowym obiekcie 5 minut przed przerwą. Co rzuciło mi się w oczy , to niestety bardzo przeciętna frekwencja , co przy licznej ławce rywala , wyglądała bardzo skromnie... Naszych akcji było jak na lekarstwo , ale mieliśmy przewegę przy stałych fragmentach gry. Przy jednym z nich Jullek został "objęty" przez obrońcę i w ten sposób wywalczył rzut karny. Do piłki podszedł "Mazi" , który niestety zapomniał , iż futbol "na żywo" to nie playstation i w takich momentach potrzebna jest koncentracja... Kiepski strzał , który był , moim zdaniem jedną z dwóch sytuacji , która mogła zapewnić nam wygraną. Szkoda... Do przerwy 2:3 z szybką i wybieganą młodzieżą. Kilka minut po zmianie stron tracimu 4 gola i co niektórzy spuścili głowy. Na szczęście tu uwidoczniła sie moja rola motywatora , dzięki czemu "podnieśliśmy rękawicę". Po zamieszaniu w polu karnym "Pomorków" "Bory" strzela bramkę kontaktową. Idziemy za ciosem i "Radziu" rekompensuje karnego , a kilka minut później "Kwiatek" wykańcza kontrę... Wychodzimy na prowadzenie i taki stan utrzymuje sie przez dłuższy czas. 2 minuty przed ostatnim gwizdkiem przeciwnik doprowadza do remisu , ale to my mamy jeszcze "piłkę meczową". Niestety , Jullek zachował się zbyt egoistycznie i zamiast podawać do lepiej ustawionego kolegi zdecydował się na strzał ze sporego kąta i trafił w słupek. Aż się prosiło o asystę na środek pola karnego... Reasumując , remis nie cieszy żadnej z ekip , ale moim zdaniem tego dnia to wynik sprawiedliwy. Pomorzanie byli częściej w posiadaniu piłki , ale to nie dziwi , gdyż w większości są dużo młodsi i "muszą" biegać. My za to zagraliśmy mądrzej i bardziej z zębem... Szkoda jedynie , iż chwilami obie strony ponosiła "ułańska fantazja" i słyszeliśmy obraźliwe epitety...
 

 
3 kolejka
 
  Camel Pizza - Gimnazjum 24  16:3  ( 6:2 )
 
Bramki: J.Maciejewski i M.Jully po 4 , R.Mazur i M.Siewaszewicz po 3 , K.Gapiński 2
 
Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , R.Mazur , R.Jankowski , M.Kwiatkowski - M.Jully , M.Siewaszewicz , R.Borowicz , M.Pająk
 
Nasz rywal zagrał z nami dość bojaźliwie , stąd nasza pewna i wysoka wygrana. Na samym początku zawodów szybko zdobywamy 2 gole , ale później następuje chwilowy przestój. G24 doprowadza do remisu co zmusiło nas do podkręcenia tempa. Było pewne , iż krótka ławka rywala nie pozwoli mu na "szastanie siłami" , co przełożyło się na naszą przewagę w posiadaniu piłki. Do przerwy padło kilka bramek , a po zmianie stron już całkowicie kontrolowaliśmy przebieg zawodów... Z dobrej strony pokazali się debiutanci: "Jankes" i "Siewek" , ale i pozostali zawodnicy naszego teamu , który pierwszy raz wystąpił pod nowym szyldem , także zagrali "na plus"...
 
4 kolejka:
 
  GKJ-Tech - Camel Pizza  6:5  ( 2:2 )
 
Bramki: R.Mazur i M.Siewaszewicz po 2 , K.Gapiński
 
Skład: M.Gapiński - A.jasiński , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , M.Wieczerzak , R.Jankowski - R.Mazur , M.Jully , M.Siewaszewicz , R.Borowicz
 
Mecz z trudnym i wymagającym przeciwnikiem. Na samym początku meczu rywal uzyskał lekką przewagę i miał kilka dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Stało się to po kwadransie gry i musieliśmy odrabiać straty. Wynik cały czas był sprawą otwartą bowiem "kręcił się" wokół remisu. Obie ekipy stworzyły ciekawe zawody , w których oglądaliśmy twardą i nieustępliwą walkę na całym boisku. Sporo pracy miały obie defensywy , a bramkarze kilka razy musieli wznosić się "na Wyżynach na wyżyny" swoich umiejętności. Szkoda , iż w tych zawodach nie mogło zagrać kilku "camelowców" a "Kwiatek" szybko złapał kontuzję , ale nie to jest przyczyną porażki. Mieliśmy bowiem kilka dogodnych sytuacji , które niestety spapraliśmy... Ostatecznie rywal okazał się minimalnie skuteczniejszy i zainkasował komplet punktów... A my mamy tydzień na regenerację sił  , bowiem przed nami kolejni "fizyczni przeciwnicy"...
 
5 kolejka:
 
  Camel Pizza - Bendiks Team  3:7  ( 1:3 )
 
Bramki: K.Gapiński , M.Jully , M.Siewaszewicz , żk A.Jasiński
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , A,Jasiński , M.Wieczerzak , K.Gapiński - R.Mazur - M.Kastrau , M.Jully , M.Siewaszewicz , R.Borowicz
 
Niestety był to słaby mecz w naszym wykonaniu... Brak pomysłu na grę , kiepska skuteczność , błędy w defensywie... Rywal zagrał mądrze w obronie , co miało przełożenie także na ilość ich kontrataków... My chwilami biliśmy "głową w mur" , nie potrafiliśmy "przegrać" akcji przez środek , a te okazje które mieliśmy najwyczajniej marnowaliśmy... Trzeba przełknąć gorycz kolejnej porażki i zabrać się "do roboty". Przed nami trudny moment na "poukładanie klocków" , bowiem gramy z teoretycznie słabszymi rywalami , ale jak wiadomo Puchar Ligi rządzi się swoimi prawami , a Wiślanie mogą w końcu "zaskoczyć" i zdobyć pierwsze punkty... Oby nie naszym kosztem...
 
 
 
 
"Majówka z Ziną"
Było kilka różnych , mniej i bardziej ważnych przyczyn , przez które aby wystawić ekipę w turnieju zmuszony byłem zrobić kilka szybkich "wypożyczeń"... Udało się zebrać odpowiednią liczbę graczy i wystartowaliśmy w tych dwudniowych zawodach. Przed pierwszym pojedynkiem , w związku z faktem , iż wylosowano nas do "grupy śmierci" oraz mieliśmy w tym zestawieniu zagrać pierwszy raz , zapadła decyzja , że gramy bez ciśnienia...
 
1 dzień - eliminacje
Skład: M.Splitt - M.Wieczerzak , R.Mazur , Ł.Górski , J.Maciejewski - R.Borowicz , M.Siewaszewicz , Ł.Wieczerzak , B.Lewandowicz (kontuzja w 2 meczu) , M.Kastrau
 
Camel Pizza - Brygada RR  0:1

Mecz z mocnym personalnie i bardzo wybieganym rywalem dość poprawny i szkoda straconej bramki w samej końcówce zawodów.

Vitalabo - Camel Pizza  3:1
 
Bramka: B.Lewandowicz
Medycy dość szybko objęli prowadzenie , ale nie podcięło nam to skrzydeł. Mieliśmy okazje na remis. W jednej z akcji "Jaca" silnie zagrał wzdłuż linii bramkowej a "Zającowi" zaplątały się nogi i zamiast wpakować piłkę do putej bramki oddał ją rywalowi. Ten poszedł z kontrą i zrobiło sie 0:2...

Camel Pizza - Istanbul  0:5

Mecz bez historii , ale taki musiał być , bowiem taktycznie i personalnie nie mogliśmy równać się z "galaktycznymi kebabami"...

Zachem Solidarność - Camel Pizza  1:0

Rywal walczył o awans i musiał wygrać , a my chcieliśmy pozostawić przyzwoite wrażenie. Było poprawnie , ale przeciwnik wykorzystał prezent , kiedy graliśmy w osłabieniu po żółtej kartce i strat nie udało się już odrobić...
 
2 dzień - gra o miejsca 5-9
Skład: M.Splitt - R.Jankowski , R.Borowicz , R.Mazur - Ł.Górski , M.Kastrau , Ł.Wieczerzak
 
Ciukun's Team - Camel Pizza  2:2
 
Bramki: Ł.Wieczerzak , samobójcza
Zaczęliśmy dobrze , bowiem dość szybko gola strzelił "Łuki" , a kilka chwil później po wrzutce "Borego" rywal sam sobie wpakował bramkę , ale z biegiem minut , co jest sporym zaskoczeniem ,  zaczęliśmy oddawać inicjatywę... Młodzież z Fordonu "dostała wiatr w żagle" i skarciła naszą "szwajcarską obronę" doprowadzając do remisu...

Camel Pizza - Bendiks Team  2:4
 
Bramki: Ł.Górski 2
Oddaliśmy tego dnia kolejne punkty... Przy prowadzeniu 2:0 ponownie niektórzy z nas zapomnieli o defensywie i nadal "ciągnęli" do przodu... To się zemściło i rywal objął jednobramkowe prowadzenie. Po tym fakcie to my musieliśmy zaatakować , stąd kolejny stracony gol...

Camel Pizza - Vitalabo  0:2

Długo graliśmy poprawnie , ale liczniejszy i szybszy przeciwnik wykorzystał nasz brak tlenu. Była nawet minimalna szansa na remis , ale drugą bramkę straciliśmy w samej końcówce meczu...
Brygada RR - Camel Pizza  1:3
 
Bramki: R.Jankowski 2 , M.Kastrau
Honorowa , ale w pełni zasłużona wygrana. Camel trzeci raz tego dnia prowadził 2:0 , ale tym razem "Bory" z "Jankesem" i "Radziem" w defensywie i resztą z przodu , wykrzesali ostatnie siły i dowieźli wygraną do ostatniego gwizdka. Rywal nas troche zlekceważył i mimo sporego potencjału technicznego i szybkościowego nie był w stanie zgarnąć w tych zawodach choćby jednego punktu...
 
Zajmujemy ostatecznie 8 miejsce...
Reasumując , wynik sportowy jest kiepski , ale najważniejszy był udział ekipy w turnieju. Zagraliśmy na tyle , na ile było nas w tym zestawieniu personalnym i przy tej frekwencji stać...
W tym miejscu dziękuje wszystkim , którzy w większym i mniejszym stopniu "zarwali długi weekend" i wsparli mnie w tej rywalizacji sportowej. Do następnego razu...
 
6 kolejka:
 
 Wiślanie - Camel Pizza  2:8  ( 0:5 )
 
Bramki: R.Borowicz 3 , M.Siewaszewicz , R.Jankowski , M.Kwiatkowski , J.Maciejewski , M.Gapiński , żk T.Chodkiewicz
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , K.Gapiński , J.Maciejewski , M.Wieczerzak , A.Jasiński - R.Mazur , M.Kwiatkowski - M.Jully , M.Siewaszewicz , R.Borowicz , M.Pająk
 
Mecz na tzw. "przełamanie"... Po kilku słabych występach zagraliśmy w końcu poprawnie i z zaangażowaniem... Szybko objeliśmy prowadzenie i potem kontrolowaliśmy przebieg meczu... Mały przestój przytrafił nam się na początku drugiej połowy , ale szybko opanowaliśmy sytuację... Cieszą 3 punkty , ale musimy popracowac jeszcze nad wykańczaniem akcji...
 
7 kolejka:
 
  Istanbul - Camel Pizza  7:4  ( 4:2 )
 
Bramki: R.Mazur 2 , Ł.Wieczerzak , M.Jully , żk M.Gapiński , M.Kwiatkowski
 
Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , A.Jasiński , M.Wieczerzak - M.Kwiatkowski , R.Mazur - R.Borowicz , M.Pająk , M.Jully , Ł.Wieczerzak (transfer)
 
Przegrywamy mecz , który powinniśmy przynajmniej zremisować... Co z tego , że rywal szybko , zbyt szybko odjechał na 4:0 i miał przewagę w posiadaniu piłki... Pytań bez odpowiedzi jest wiele... Czy to my zagraliśmy dość poprawnie  , a "kebabowcy" słabo ? Czy to rywal ten mecz zasłużenie wygrał , czy raczej my na własne życzenie przegraliśmy ? Czy "zieloni" w pełni kontrolowali przebieg meczu , czy mieli sporo szczęścia ?... Przy stanach 2:4 i 3:5 mieliśmy kilka okazji aby nawet wyjść na prowadzenie... Ktoś może postuka się palcem w czoło , ale tak było... Najpierw "Kwiatek" z dwóch metrów nie trafia do bramki , potem "Łuki" kładzie bramkarza "zielonych" i strzela w słupek , następnie "Jullek" nie trafia niemal do pustej bramki , ponownie "Łuki" uderza w podporę poprzeczki i piłka rykoszetem trafia w głowę bramkarza i ... wychodzi w pole. Do tego kilka sytuacji "sam na sam". Z takim rywalem tego typu szanse trzeba wykorzystywać , a przynajmniej 50% z nich... Dla jasności , Istanbul też miał kilka syuacji podbramkowych , ale "Mario" chwilami bronił jak w transie... Pozytywy - walka do samego końca mimo początkowego nokautu , poprawnie przeprowadzane zmiany i spokój wśród "szaro-czerwonych"... Przed nami kolejny , kosmicznie trudny rywal. Oby nie zabrakło zaangażowanie...
 
8 kolejka
 
  Złoty Stok - Camel Pizza  13:6  ( 5:2 )
 
Bramki: J.Maciejewski 2 , R.Mazur , M.Jully , J.Śmietanowski , R.Borowicz
 
Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , M.Wieczerzak - R.Mazur , M.Kwiatkowski - M.Jully , J.Śmietanowski , M.Siewaszewicz , R.Borowicz , M.Pająk
 
Lekcja piłkarskiej pokory... I tyle... Choć już przed zawodami wiadomo było , iż gramy z "kosmiczną ekipą" , która stawiła się w najsilniejszym składzie , chcieliśmy pozostawić po sobie dobre wrażenie... Aby tak było musieliśmy wypełnić tylko jedno założenie taktyczne. Przypilnować najlepszego strzelca rywala , bo to mogłoby pozwolić nam coś ugrać... Ale już pierwsze 20 minut rozwiało nadzieje , gdyż po dość dobrym początku ( 2:2 ) rywal dość szybko odjechał na korzystny wynik i w pełni kontrolował przebieg meczu. A wspomniany snajper ze Stoku zdobył 8 bramek...
 
9 kolejka:
 
  Camel Pizza - Zachem Solidarność  5:6  ( 1:2 )
 
Bramki: M.Jully 2 , T.Chodkiewicz , R.Borowicz , samobójcza , żk R.Borowicz
 
Skład: R.Mazur - A.Jasiński , J.Maciejewski , T.Chodkiewicz , K.Gapiński , M.Wieczerzak - M.Kwiatkowski , Ł.Wieczerzak - M.Pająk , M.Jully , R.Borowicz , M.Siewaszewicz
 
Przespaliśmy 60 minut meczu i ostatecznie sprezentowaliśmy rywalowi komplet punktów... Żadna z ekip nie mogła wyrobić sobie przewagi w posiadaniu piłki , ale to Zachem wykorzystał naszą niemoc... Szwankowała skuteczność  , a kilka zmarnowanych sytuacji podbramkowych wywoływała w naszej ekipie nie tyle złość , co śmiech... Straty w obronie , z czego padły 3 bramki dla rywala , były wręcz szkolne... O słaboście przeciwnika niech świdczy fakt , iż przez kilka ostatnich minut wyciągneliśmy wynik ze stanu 2-5 na remis , ele i tak ZS zgarnia komplet punktów po fantastycznym uderzeniu z rzutu wolnego w ostatniej minucie zawodów... Przed sezonem padło od "Chodka" pytanie o założenia na ten rok... Bez wahania usłyszeliśmy odpowiedź - "utrzymanie" i tego się trzymajmy , bo rola dostarczyciela punktów przylgnęła do nas na dobre...
 
10 kolejka:
 
  Beer Team - Camel Pizza  4:15  ( 1:8 )
 
Bramki: R.Mazur 4 , K.Gapiński 3 , M.Kwiatkowski , M.Jully i Ł.Wieczerzak po 2 , T.Chodkiewicz , R.Borowicz
 
Skład: A.Jasiński - M.Wieczerzak , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - M.Kwiatkowski , R.Mazur - Ł.Wieczerzak , R.Borowicz , M.Jully
 
Rywal stawił się na mecz w okrojonym składzie , a że upał był spory , to bez zmienników za wiele nie ugrał. Tempo spacerowe , kilka fajnie zagranych akcji , kilka "tradycyjnych" strat i po 70 minutach dopisujemy 3 punkty. Minusem był fakt , iż drugi mecz z rzędu graliśmy bez bramkarza....
 
11 kolejka:
 
  Camel Pizza - TKKF Wyżyny  6:11  ( 2:6 )
 
Bramki: M.Jully 2 , M.Siewaszewicz , Ł.Wieczerzak , K.Gapiński , R.Borowicz
 
Skład: B.Głowacki - M.Wieczerzak , K.Gapiński - R.Mazur , M.Kwiatkowski , M.Siewaszewicz , R.Borowicz , M.Jully , Ł.Wieczerzak
 
Debiut "wytransferowanego" bramkarza przypadł z piekielnie mocnym przeciwnikiem... Siłę TKKF-u wszyscy znają , a gdy dodamy do tego fakt , iż w poprzedniej kolejce zanotowali porażkę , to można sobie wyobrazić z jaka motywacją nasz rywal przystąpił do meczu... Tego dnia "Ejan" był nie do zatrzymania , stąd wyraźna dominacja przeciwnika. Do pewnego czasu "trzymaliśmy fason" , ale całkowicie odpuszczone ostatnie 10 minut troche nadszarpnęło bagaż straconych bramek. "Beny" w debiucie zrobił co mógł. Sporo wybronił , a to co wpadło wpaść "musiało"... Przed nami kolejne ligowe potyczki...
  
 
 
 
 
 Firmowe eliminacje - Gdańsk 
 
 Tym razem jedną z krajowych eliminacji zorganizował Gdańsk... 11 ekip z całego regionu walczyło o awans do wrześniowych finałów ogólnopolskich w Wałczu... Turniej zapowiadał się dość ciężki , bowiem wiele ekip to etatowi finaliści , a także ze względów logistycznych ( mała hala , słabe zaplecze ) , my mieliśmy prosto z busa wbiegać na parkiet... Byliśmy na to przygotowani , jednak już na miejscu okazało się , że "gościnni" gospodarze zmienili układ gier tak , że my mieliśmy do pierwszego meczu blisko 3 godziny ! Gdybyśmy o tym wiedzieli , to wyjazd zaplanowany byłby nie o 6 rano tylko 8-9... A to znaczna różnica...
 Wracając do aspektów sportowych , naprawdę zabawnie wyglądała sytuacja , w której wszystkie drużyny poprzebierane urządzały sobie rozruchy i gierki wewnętrzne , a nasza ekipa "rozłożona" na pobliskim boisku w cywilkach i z chmielowymi napojemi spokojnie wdychała jod... Ogólny śmiech , rozluźnienie , zabawa...
 Do pierwszej potyczki przystąpiliśmy na luzie. Gdynia zagrała ambitnie , ale my byliśmy skuteczniejsi. Po golach D.Matczyńskiego ( asyata Borowicz ) , S.Adamowicza ( asysta Kuryłowicz ) i M.Kuryłowicza ( asysta Borowicz ) odnosimy cenną wygraną. Kolejny pojedynek z gospodarzami , czyli Gdańskiem , który wcześniej uległ Gdyni. Rywal odrobinę trudniejszy , bowiem "grał o życie" , ale i na niego znaleźliśmy receptę. Gole R.Borowicza ( asysta M.Kuryłowicz ) i T.Kałużnego dały nam bezpieczne prowadzenie. Potem , gdy nasza defensywa jakimś cudem znalazła się pod bramką rywala , tracimy gola , ale i tak kontrolowaliśmy przebieg meczu. Wygrana 2:1 i pierwsze miejsce w grupie , awans do gier finałowych oraz ... już pewny wyjazd do Wałcza.
 A w grupie finałowej Grudziądz i Szczecin... Najpierw po trudnym fizycznie pojedynku ulegamy tym pierwszym 0:1. Pechowo , bo po sporym zamieszaniu padł gol samobójczy... Potem Szczecin ogrywa naszego "pogromcę" 4:2 , co powoduje sytuację , iż wygrana 2:0 dałaby nam 1 miejsce w turnieju ! Nikt przed meczem w to nie wierzy , gdyż nasz rywal to srebrna ekipa z zeszłego finału ogólnopolskiego , a my z kilkoma już kontuzjami... Ale zawalczyliśmy. Szybko zdobywamy gola ( D.Matczyński po asyscie R.Borowicza ) , ale przeciwnik naciska. Cudów w bramce dokonuje D.Piecuch ( wybrany najlepszym bramkarzem zawodów ) , ale nam niestety brakuje precyzji i nie udało nam się drugi raz "ukąsić rywala"... A okazji , szczególnie w ostatnich 2 minutach meczu , było kilka... Ostatecznie lądujemy na 2 stopniu podium , co przy naszym "lightowym" podejściu jest sporym sukcesem... Znów do Bydgoszczy przywozimy puchar i pamiątkowe medale , a czy w finale zagramy w podobnym składzie , czas pokaże...
 
 
Finał firmowy - Wałcz
 
5 miejsce na 11 ekip to sukces , choć udział w półfinale był na wyciągnięcie ręki. Niestety nie wszystko zależało od nas , bowiem układ gier "zmusił" nas do czekania na ostateczne rostrzygnięcia w naszej grupie... Nasze wyniki ( 1:1 ze Szczecinem (bramka - D.Piecuch), 1:0 z Dąbrową Górniczą  (bramka - T.Kałużny), 0:1 z Poznaniem i 1:0 z Łodzią (bramka - R.Borowicz) ) dawały nam 1/2 finału w przypadku remisu lub wygranej faworyzowanych "pyr" w starciu z DG. Jak to w życiu bywa pewny awansu Poznań nie zagrał na 100% i uległ rywalom... Dla nas turniej się zakończył i zyskaliśmy w ten sposób sporo czasu wolnego. Wykorzystaliśmy to m.in. na zapoznanie się w malowniczym Ośrodkiem Przygotowań Olimpijskich gdzie owe zawody się odbywały...                                                                                                                                                                               
 
 
  
 
 
 
12 kolejka:
 
  Kpec - Camel Pizza  3:21  ( 1:10 )
 
Bramki: M.Jully 9 , K.Gapiński 6 , R.Borowicz 4 , B.Głowacki , Ł.Wieczerzak
 
Skład: M.Gapiński - R.Mazur , K.Gapiński , B.Głowacki - Ł.Wieczerzak - M.Jully , R.Borowicz
 
Początek rundy rewanżowej , jeśli chodzi o wynik , zaczął się nadspodziewanie udanie. Ale patrząc na frekwencję , to powiedziałbym , iż jest katastrofalnie słabo... 7 ludków w tym 2 bramkarzy... Całe szczęście , iż minimalnie liczniejszy tego dnia Kpec nie potrafił wykorzystać naszego personalnego galimatiasu... "Mario" na bramce , a "Beny" przymusowo w polu. Szkoda , iż dobrą grę okupił przypadkową kontuzją... Reszta również na dobrym poziomie. Cieszy skuteczność oraz gra zespołowa. Sporo ciekawych akcji zakończonych bramkami po wymianach podań...  Dopisujemy 3 punkty i dalej gramy "o pietruszkę"...
 
 
 Victoria Cup
Natychmiast po meczu ligowym udaliśmy się na turniej o Puchar Victorii Bydgoszcz , który rozgrywany był w Fordonie. Wyzwanie podjęło zaledwie 3 zawodników z potyczki z Kpecem , tj. "Bory" , "Radzio" i "Mario". Do wspomnianych gościnnie dołączyli Bartek Gordon i Paweł Snarski (Dekoral.pl) oraz Łukasz Mazur (Zachem).
Na miejscu okazało się , iż trafiliśmy do silnej grupy z Artisanem ( wzmocnionym m.in. graczami Istanbulu ) oraz Ladysami ( część graczy A-klasowych ). Po 70 minutach bieganiny ligowej nie było nas na wiele stać... Ulegliśmy pierwszej ekipie 0:2 , natomiast z drugimi zremisowaliśmy 0:0. Dało to nam 3 miejsce w grupie i ... dla nas turniej się zakończył. Jednak nikt nie robił tragedii , bowiem założeniem był sam udział i promowanie sponsora. Podziękowania dla tych co zagrali...
 
13 kolejka
   Camel Pizza - Pomorzanie  5:6  ( 1:3 )
 
Bramki: J.Maciejewski , K.Gapiński , Ł.Wieczerzak , R.Mazur , R.Borowicz , żk T.Chodkiewicz
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , J.Maciejewski , K.Gapiński , M.Wieczerzak - R.Mazur , M.Kwiatkowski - Ł.Wieczerzak , R.Borowicz
 
W pierwszej połowie rywal zagrał konstruktywniej , a przede wszystkim  , skuteczniej. Potrafił wykorzystać nasze proste dwa błędy w defensywie , które tak naprawdę nie powinny się nam przytrafić... My przez większy fragment meczu nie potrafiliśmy złapać odpowiedniego rytmu. Dopiero ostatnie 20 minut meczu wyglądało przyzwoicie , kiedy to doprowadziliśmy do remisu... Niestety trzeci raz w tym sezonie zabrakło nam koncentracji na finiszu zawodów i straciliśmy decydującą bramkę w ostatnich 2 minutach. To jest już powoli deprymujące , ale w piłkę nożną gra się do ostatniego gwizdka arbitra...
 
Puchar Ligi - ćwierćfinał
 
  GKJ-Tech - Camel Pizza  3:6  ( 2:3 )
 
Bramki: M.Jully i Ł.Mazur po 2 , M.Kwiatkowski , R.Mazur , czk M.Kwiatkowski
 
Skład:  A.Jasiński - Ł.Mazur (transfer) , J.Maciejewski , M.Wieczerzak - R.Mazur , M.Kwiatkowski - M.Jully , R.Borowicz
 
Do zawodów nie przystepowaliśmy jako faworyt... Przeciwnik liczniejszy z całym tzw. "pierwszym składem" , a my po ostatnich wynikach , byliśmy raczej sceptycznie nastawieni do rywalizacji i częściowo myślami już na wakacjach... Brak presji spowodował całkiem dobry mecz w naszym wykonaniu. Co prawda "Angelo" puszcza bramkę w pierwszej akcji rywala , ale kilka minut później , "Bory" długim przerzutem znajduje "Jullka" , który doprowadził do remisu... Słabszy dzień miał Marcin Lipiec , lider GKJ , którego udało się niemal całkowicie wyłaczyć z gry. Na przerwę schodzimy minimalnie prowadząc , a po zmianie stron , osiągnęlismy kilkubramkową przewagę , ktoą udało się utrzymać do końca zawodów. Wszyscy obecni tego dnia walczyli ze sporym zaangażowaniem , ale należy podkreślić , iż po powrocie "z banicji" , wyróżnił się "Mazi"... Oby tak dalej... Przed nami pojedynek półfinałowy. Niestety zagramy bez "Kwiatka" , który obejrzał czerwony kartonik. Ironią losu jest fakt , iż pierwszą dostał za zwrócenie uwagi sędziemu , iż ten nie puścił nam ewidentnego przywileju , a drugą chwilę później , niby za Jego obrazę. A ja byłem dwa metry dalej i nic obraźliwego nie usłyszałem... Rok wcześniej , też po sędziowskich kontrowersjach , graliśmy z tym przeciwnikiem w osłabieniu. Tym razem jednak z odmiennym skutkiem... Czy uda się wywalczyć kolejny w historii drużyny finał PL ? Czas pokaże...
 
III Wakacyjny Turniej o Puchar RO Wyżyny
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , M.Kwiatkowski , M.Siewaszewicz , R.Borowicz , P.Glucklich , J.Maciejewski ( pierwszy dzień ) , Ł.Wieczerzak ( drugi dzień )
 
Dwudniowa rywalizacja była ciekawa i chwilami emocjonująca. Do walki o główne trofeum przystapiło 9 ekip , w tym kilka zmontowanych na szybko "dream teamów"... Pierwszego dnia graliśmy w grupie "B" przeciwko Deichmannowi , Ankrisowi Bydgoszcz i zespołowi NieByleKto. Wyniki , odpowiednio: 1:5 , 4:2 i 0:4 , z wiadomych przyczyn nie dały nam awansu do grupy finałowej. Tego dnia szwankowała niestety skuteczność , a nasza obrona , chwilami przypominała ser szwajcarski...
Dzień drugi to mecze o miejsca 5-9. Najpierw remis 1:1 z Zachemem , potem porażki 0:2 z Upsoftem i 1:4 z OKT Polska , a na koniec wygrana z Ankrisem 2:1 dała nam w ostatecznym rozrachunku 8 miejsce w zawodach... Bramki w turnieju zdobyli: "Chodek" , "Siewek" i "Bory" po 2 oraz po jednej: "Maniek" , "Jaca" i Glucklich...
Z dziennikarskiego obowiązku odnotuję iż Puchar RO zgarnął Istanbul , a za tą ekipą uplasowały się zespoły NieByleKto , Deichmann i Młodzi Wyjadacze...
 
14 kolejka
 
  Camel Pizza - Gimnazjum 24  7:2  ( 3:2 )
 
Bramki: M.Jully 3 , K.Gapiński , R.Mazur , R.Jankowski , J.Śmietanowski , żk K.Gapiński , R.Mazur
 
Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , M.Wieczerzak , R.Jankowski - M.Kwiatkowski , J.Śmietanowski - R.Mazur , M.Jully , J.Śmietanowski , Ł.Wieczerzak
 
Mecz z G24 na ich terenie nie należał do łatwych... Pierwsza odsłona bardzo wyrównana , ale drugie 35 minut to już popis naszej ekipy. Bezbłędnie w defensywie i z poprawną skutecznością na przodach inkasujemy 3 punkty.
 
15 kolejka:
 
  GKJ-Tech - Camel Pizza  6:6  ( 2:5 )
 
Bramki: K.Gapiński 3 , R.Jankowski 2 , J.Maciejewski , żk Ł.Wieczerzak
 
Skład: B.Głowacki - T.Chodkiewicz , J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , M.Wieczerzak - R.Mazur , M.Kwiatkowski - Ł.Mazur , R.Borowicz , Ł.Wieczerzak , R.Jankowski
 
Mecze z tym przeciwnikiem były zawsze emocjonujące i "na styku". Tym razem obie ekipy zagrały na dość równym poziomie , choć w pierwszej połowie przewagę posiadali "camelowcy" , a po zmianie stron , ekipa w niebieskich koszulkach... Szkoda kilku zmarnowanych okazji , ale ogólnie reasumując , remis raczej sprawiedliwy... Ozdobą meczu był gol "Jacy" , który z rzutu wolnego ze sporej odległości , "zdjął pajęczynę" w bramce GKJ-Techu...
 
16 kolejka:
 
  Bendiks Team - Camel Pizza  2:8  ( 2:4 )
 
Bramki: M.Jully 3 , K.Gapiński 2 , T.Chodkiewicz , R.Borowicz , samobójcza
 
Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , A.Jasiński , M.Wieczerzak , K.Gapiński - R.Mazur , M.Kwiatkowski - M.Jully , J.Śmietanowski , R.Borowicz
 
Cieszą dość pewnie zainkasowane punkty , choć z przebiegu meczu raczej powinno "kręcić się" wokół remisu... To rywal posiadał przewagę w posiadaniu piłki , ale nie miało to przełożenia w zdobycz bramkową. My zagraliśmy skutecznie i dość twardo w defensywie , a gdy dodamy do tego kilka dobrze rozegranych stałych fragmentów gry , który przyniosły nam cenne bramki , to rysuje nam się obraz tego meczu... Wszyscy wybiegali tą wygraną , ale spora zasługa jest po stronie "Mario" , który był tego dnia zdecydowanie lepiej dysponowany niż jego vis a vis w bramce Bendiksu... Oby tak dalej , Panowie...
 
17 kolejka:
 
  Camel Pizza - Wiślanie  3:0 w.o.
 
Puchar Ligi - półfinał
 
  Camel Pizza - Santos Bydgoszcz  5:4  ( 2:1 )
 
Bramki: K.Gapiński , Ł.Mazur , M.Jully , J.Śmietanowski , R.Mazur , żk M.Gapiński , T.Chodkiewicz , A.Jasiński
 
Skład: M.Gapiński , B.Głowacki - T.Chodkiewicz , J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , M.Wieczerzak - R.Mazur , Ł.Mazur - J.Śmietanowski , R.Borowicz , M.Jully
 
Rywal zawiesił dość wysoko poprzeczkę. Było wiadomo , iż są wybiegani i grają kombinacyjną piłkę... Po naszej stronie było doświadczenie i przewaga fizyczna. Zagraliśmy słabo w defensywie , często zmieniając założenia. To wprowadziło spory chaos i zamiast kontrolować mecz , w samej końcówce musieliśmy gonić wynik... Kuriozalna była stracona bramka , w której jeden rywal minął 4 ( słownie: czterech ! ) "camelowców" i pokonał bezradnego "Mariego"... Na szczęście w ostatnich trzech minutach zdobyliśmy dwa gole i zagramy w finale Pucharu Ligi , co uważam za sukces w tym "strasznie przeciętnym" sezonie... Brawo Panowie !
 
18 kolejka:
 
  Istanbul - Camel Pizza  4:3  ( 1:1 )
 
Bramki: T.Chodkiewicz , M.Jully , J.Maciejewski , żk T.Chodkiewicz
 
Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Wieczerzak , T.Chodkiewicz - R.Mazur , J.Śmietanowski - R.Borowicz , M.Jully , M.Siewaszewicz
 
W sporo okrojonym składzie przystąpiliśmy do rywalizacji z niepokonanym liderem... Trzeba przyznać , iż w pierwszej połowie zagraliśmy bardzo konsekwentnie w defensywie , czym wprowadziliśmy rywala w stan lekkiej konsternacji. Prawdą jest , iż Istanbul miał sporą przewagę m.in. w posiadaniu piłki , ale nie miało to przełożenia na wynik... Graliśmy dość schematycznie , ale tego dnia i przy tym składzie , była to jedyna możliwość... Do przerwy remis , ale po zmianie stron rywal odskoczył... Wystarczyło raz zgubić piłkę w środkowej strefie boiska , raz popełnić błąd w kryciu oraz raz dać się przepchnąć na linii pola karnego i "kebaby" odjechały na 3 bramki... Ale my zagraliśmy do samego końca , co zaowocowało zdobyciem dwóch bramek w końcówce zawodów. Na więcej nie pozwolił czas i rywal... Cieszy zaangażowanie i wola walki. Kolejny raz było to zbyt mało na punkty , ale tak to już z nami jest , że jak przegrywamy , to przeważnie minimalnie i po walc do ostatniej minuty. A to też o czymś świadczy... In minus to fakt , iż po tym meczu , "grono kontuzjowanych" ( "Gapa" , "Kwiatek" , "Jankes" , "Łuki" ) powiększył "Bory"... A przed nami finał PL...
 
Puchar Ligi - FINAŁ
 
  Pomorzanie - Camel Pizza  7:1  ( 2:1 )
 
Bramka: M.Jully
 
Skład: B.Głowacki - K.Gapiński , M.Wieczerzak , J.Śmietanowski , Ł.Mazur - M.Kwiatkowski , R.Mazur - R.Borowicz , M.Jully
 
Czwarty finał PL w historii naszej drużyny , niestety nie wypadł okazale... Rywal , szczególnie w drugiej połowie meczu , zdecydowanie przeważał... Pierwsza odsłona w miare wyrównana ze wskazaniem na "pomarańczowych". Potrafiliśmy powalczyć w defensywie , a akcja która przyniosła nam bramkę , była godna finału... Niestety w drugiej połowie zmuszeni byliśmy "gonić wynik" , co powodowało "dziury na tyłach" , a gdy dodamy do tego proste błędy w defensywie , które rywal bezbłędnie wykorzystywał , rysuje nam się obraz tego meczu. W pewnym momencie "uszło z nas powietrze" i musimy zadowolić się mianem finalisty PL... Mimo wszystko i tak całej ekipie należą się słowa uznania , bowiem łatwej drabinki nie mieliśmy , a mimo to zagraliśmy w finale tych symbolicznych , ale prestiżowych rozgrywek.
 
19 kolejka:
 
  Złoty Stok - Camel Pizza  10:4  ( 4:3 )
 
Bramki: M.Jully 3 , J.Maciejewski , żk Ł.Wieczerzak , R.Mazur
 
Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , J.Maciejewski , M.Wieczerzak - R.Mazur , J.Śmietanowski - R.Borowicz , M.Jully
 
Jedynie w pierwszej połowie potrafiliśmy nawiązać walkę z dużo liczniejszym i co tu ukrywać , personalnie lepszym przeciwnikiem... Kolejny raz "katem" naszej defensywy okazał się "Stecu" , który zawzięcie walczy o tytuł "Króla Strzelców". Sporadycznie udawało nam się zorganizować ciekawe sytuacje bramkowe , ale brakowało wykończenia... Obrońcy też walczyli , ale rywal zagrał pomysłowo i z polotem... Jak na skład którym dysponowaliśmy tego dnia , jest to wynik honorowy...
 
20 kolejka:
 
  Camel Pizza - Zachem Solidarność  3:7  ( 1:2 )
 
Bramki: R.Borowicz 2 , M.Jully , czk A.Jasiński , żk K.Gapiński
 
Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - R.Mazur - M.Jully , R.Borowicz
 
Kolejny mecz , w którym uchodzi z nas powietrze w drugiej połowie... Rywal był częściej w posiadaniu piłki i groźniej atakował... Tego dnia pokazaliśmy katastrofalną grę w obronie i słabą skuteczność. Nawet chwilowa gra w przewadze była naszym przekleństwem , bowiem przez 3 minuty stwarzaliśmy kocioł pod bramką rywala , ale brakowało najwyklejszego , ostatniego , celnego podania... Mało tego , grając o jednego więcej , udało nam się stracić bramkę , a za chwilę i zawodnika... Typowa "degrengolada"... Zespół personalnie prawie w rozsypce , bowiem "fason" trzyma tylko "stara gwardia". Młodzież zawodzi na całej linii. Jak to się nie zmieni to szykuje się rewolucja w sezonie halowym... Ósma ekipo ligi ! Przypominam , iż gramy do końca...
 
21 kolejka:
 
  Camel Pizza - Beer Team  13:2  ( 4:0 )
 
Bramki: R.Borowicz 5 , R.Mazur , M.Jully , K.Gapiński i M.Kwiatkowski po 2
 
Skład: B.Głowacki - K.Gapiński , J.Maciejewski , M.Wieczerzak - M.Kwiatkowski , R.Mazur - Ł.Wieczerzak , R.Borowicz , M.Jully , M.Siewaszewicz
 
O tym meczu można napisać niewiele... Rywal ambitnie zagrał w 5-cio osobowym składzie. Odniosłem wrażenie , że gdyby siły były wyrównane , to i wynik zawodów zapewne kręciłby się wokół remisu... Odnieśliśmy pewną wygraną , ale nasza forma jest daleka od ideału...
 
22 kolejka:
 
  TKKF Wyżyny - Camel Pizza  20:6 ( 7:2 )
 
Bramki: M.Jully 2 , R.Borowicz , J.Śmietanowski , R.Mazur , samobójcza
 
Skład: M.Wieczerzak - J.Śmietanowski , R.Mazur - Ł.Wieczerzak , R.Borowicz , M.Jully ( od 25 minuty )
 
Mecz - farsa ! Na potyczkę z vicemistrzem ligi stawiło się raptem 6 osób , przy czym "Jullek" dojechał w 25 minucie zawodów... Co ciekawe o godzinie 20:00 na murawie byli tylko "Radzio" i "Bory" i trzeba było kilka minut poczekać... Miażdżąca przewaga TKKF-u , ale nie mogło być inaczej , bowiem to że nie mieliśmy zmienników to "pikuś" w porównaniu z faktem , iż na meczu nie było żadnego nominalnego bramkarza , a jedyny przybyły obrońca stanął między słupkami... Wystarczy spojrzeć na skład... Blok defensywny nie istniał , podobnie jak nasza gra na tyłach... Mimo wszystko staraliśmy sie zagrać otwarty futbol , bo "chowanie głowy w piasek" i tak było bez sensu... Licznik straconych bramek zatrzymał się na 20 , ale rywal akcji bramkowych miał chyba z 50... Szkoda , że tak , delikatnie mówiąc , mizernie zakończyliśmy sezon. Ten mecz to wykładnik naszej formy i dość przeciętnego zaangażowania "w życie zespołu"... Ale na podsumowania i przemyślenia przyjdzie jeszcze czas...
 
Frekwencja na zawodach ligowych: 
21 - R.Mazur , 20 - R.Borowicz , 19 - M.Jully , 18 - M.Wieczerzak , 16 - K.Gapiński , 15 - M.Gapiński , 14 - J.Maciejewski , 13 - A.Jasiński , M.Kwiatkowski , 11 - T.Chodkiewicz , 10 - J.Śmietanowski , Ł.Wieczerzak ( od 7 kol. w zespole ) , 9 - M.Siewaszewicz , 6 - M.Pająk ( do 6 kol. w zespole - kontuzja ) , 4 - R.Jankowski ( kontuzja ) , B.Głowacki ( od 15 kolejki w zespole ) , 2 - R.Piotrowski ( do 10 kolejki w zespole ) , M.Kastrau ( do 14 kolejki w zespole ) , 1 - Ł.Mazur ( od 15 kolejki w zespole - kontuzja )
 


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328990113,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

SEZON HALOWY 2010/2011

piątek, 05 listopada 2010 23:42

Nowy sezon , nowe wyzwania , nowe logo ...

 

ORŁY BOREGO

 

 

 

1 kolejka:

 

 Orły Borego - Tartan  3:4  ( 2:1 )

 

Bramki: Ł.Mazur , J.Lewandowski , J.Śmietanowski

 

Skład: M.Gapiński - T.Chodkiewicz , J.Kaczmarek , K.Gapiński , M.Wieczerzak , A.Jasiński , J.Maciejewski - Ł.Mazur , J.Śmietanowski , J.lewandowski , R.Borowicz , Ł.Wieczerzak , R.Mazur , M.Jully

 

Stało się to o czym mówiłem od pewnego czasu... Ne treningach garstka , a jak przychodzi do meczu ligowego , to niemal 100% składu... Nie ilość jest problemem , ale fakt , iż na 1 kolejce spotykamy się pierwszy raz w takim zestawieniu i oczekujemy cudów... Sama gra nie była aż tak zła. Było sporo walki i zaangażowania. Rywal postawił twarde warunki. W pierwszej połowie miał sporo sytuacji , ale "Mario" dużo wybronił. Raz wyjmował piłkę z siatki , ale my byliśmy odrobinę skuteczniejsi i dzięki "Łukiemu" i "Śmietanie" po 20 minutach prowadziliśmy... A swoją drogą to bramka nr 2 była majstersztykiem w wykonaniu J.Kaczmarka ( super asysta ) i J.Śmietanowskiego ( skuteczne wykończenie ). Brawo! ... Druga odsłona meczu nadal wyrównana. Sporo akcji pod obiema bramkami. Niestety dwa proste , niemal szkolne błędy i rywal odskakuje z wynikiem. Najpierw "Angelo" wszedł z ławki na parkiet z zerową koncentracją i podał do przeciwnika , a kilka minut później "Chodek" traci piłkę na naszej połowie... Na otarcie łez "Lewy" wykorzystuje kontratak , ale na wyrównanie wyniku zabrakło już czasu... Szkoda , bo moim zdaniem remis byłby sprawiedliwszy... Plusy tego meczu , to zaangażowanie i waleczność. "Transfery" zaczęły się spłacać , bowiem nowi zawodnicy byli wyróżniającymi się ogniwami... Mały minus za zmiany w drugiej połowie... I jeszcze jedno ! Nie chcę słyszeć narzekań , że jest nas zbyt wielu i mało pogramy ! Panowie ! To jest konsekwencja Waszego "zaangażowania" w powakacyjną rundę na otwartym boisku... Ponownie nie dopuszczę do sytuacji , w której 3 mecze z rzędu było nas 5-6 na zawodach ! Pogramy mniej minut , ale spokojni o frekwencję... Chyba że dojdą kontuzje ( odpukać ) , wewnętrze kłótnie równoznaczne z zakończeniem przygody w Orłach Borego ( oby nie ) i zaległości finansowe we wpisowym ( niestety obowiązkowe )... Dzięki za inaugurację... I głowa do góry , bo liga w tym sezonie naprawdę jest dość silna...

 

2 kolejka:

 

  Orły Borego - No Name  3:1  (3:1)

 

Bramki: J.Lewandowski 2 , Ł.Mazur , żk T.Chodkiewicz , M.Jully

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , A.Jasiński - Ł.Mazur , J.Lewandowski , M.Jully , J.Śmietanowski , R.Borowicz

 

Mecz toczony w dobrym tempie. Od pierwszych minut posiadaliśmy lekką przewagę , którą golem "w swoim stylu" udokumentował "Lewy". Był On wyróżniającą się postacią w naszej ekipie , motorem napędowym , ale takie jest Jego boiskowe zadanie... Na drugim biegunie tym razem kapitan. "Bory" zagrał słabe zawody i był współwinnym utraty bramki. Niestety najwyraźniej "zaowocowało"zmęczenie kilkugodzinnym sędziowaniem wczesniejszych zawodów... Na szczęście w tym dniu reszta "była w gazie" i szybko wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie , które utrzymało się do przerwy. Choć przy swojej bramce "Mazi" najwyraźniej przekombinował. Ale liczy się to co w sieci... Po zmianie stron doszło do pewnego zdarzenia , które miało wpływ na przebieg meczu. W jednej z sytuacji podbramkowych "Lewy" przypadkowo wpadł w bramkarze rywala i mieliśmy kilka minut "postojowego" , aby poszkodowany doszedł do siebie... Kolejny raz w "karierze" "Bory" trafnie wyprorokował... Padło stwierdzenie , że teraz golkiper się przebudzi i tak było! Bronił jak w transie i conajmniej kilkukrotnie wygrał pojedynki z Orłami... My również poprawnie w defensywie , stąd nie zobaczylismy goli w drugich 20 minutach... Cieszą 3 punkty , ale żeby nie było "za słodko" , to martwią tradycyjne głupie kartki... Do kolejnych zawodów , Panowie...

 

 

 

3 kolejka:

 

  Orły Borego - KPEC  6:1  ( 3:0 )

 

Bramki: J.Lewandowski 4 , Ł.mazur , T.Chodkiewicz , żk J.Lewandowski

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Kwiatkowski , M.Wieczerzak , A.Jasiński - R.Mazur , J.Śmietanowski , Ł.Mazur , R.Borowicz , J.Lewandowski

 

Przed zawodami mieliśmy małe obawy , bowiem rywal tydzień wcześniej całkiem przyzwoicie zagrał przeciwko głównemu faworytowi do tytułu... Ale tego dnia byliśmy świadkami "show Lewego" , który niemal w pojedynkę rozmontował "ciepłowników". Do przerwy gładkie 3:0 po dwóch golach wspomniamego Jarka L. oraz regularnie strzelającego "Maziego"... Po zmianie stron obraz meczu nie uległ zmianie. Dobra gra w defensywie powodowała u naszego przeciwnika coraz większą niechęć do piłki halowej... Tradycyjnie byliśmy świadkami lamentu niektórych graczy Kpecu , dotyczącego naszej gry w obronie. Był to wyraźny objaw bezradności , do którego jesteśmy już przyzwyczajeni... Gol dla rywala troche przypadkowy , po zbyt krótkim wybiciu naszego defensora. Reasumując , cieszą i 3 punkty i coraz lepsza gra naszej ekipy...

 

4 kolejka:

 

  Zachem Solidarność - Orły Borego  1:10  ( 0:6 )

 

Bramki: J.Lewandowski 5 , K.Gapiński 2 , J.Maciejewski , Ł.Mazur , R.Borowicz

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.apiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , A.Jasiński - Ł.Mazur , J.Lewandowski , R.Borowicz , R.Mazur

 

Mecz nadzwyczajnie łatwy... Potencjały podobne , ale tego dnia na parkiecie istniała tylko jedna drużyna... Owszem , ZS stworzył kilka sytuacji , ale "Mario" był doskonale dysponowany. Do przerwy gładkie 6:0 , głównie dzięki "Lewemu" , chociaż gdy On odpoczywał , to inni też potrafili zagrać fajne i skuteczne akcje... Po zmianie stron obraz meczu nie uległ zmianie. Sporo walki , ale tego dnia to my byliśmy zdecydowanie skuteczniejsi od przeciwnika , ale żeby nie było zbyt kolorowo , to zdajemy sobie sprawę , że powinniśmy zdobyć kilka bramek więcej. Chwilami zabrakło precyzji oraz szczęścia... Rywal za wszelką cenę dążył do honorowej bramki , co stało się faktem w końcówce zawodów...


 

 

 

 

 

5 kolejka:

 

  Real Okole - Orły Borego  2:7  ( 1:3 )

 

Bramki: J.Lewandowski 4 , Ł.Mazur , M.Wieczerzak , J.Maciejewski

 

SkŁad: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , A.Jasiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , M.Kwiatkowski - R.Mazur , J.Lewandowski , R.Mazur , R.Borowicz

 

Mecz z niewygodnym rywalem , choćby dlatego , że po wspólnych treningach tej zimy na hali , znamy się jak "łyse konie". Początek niemrawy , bowiem nikt nie chciał się odkryć. Pierwsi zdobywamy gola , ale Real dość szybko ripostuje... Stwarzamy więcej sytuacji podbramkowych od przeciwnika , ale brakuje wykończenia. Do przerwy dorzucamy dwie bramki , co daje nam lekki komfort przed drugą połową... Po zmianie stron przeważamy czego konsekwencją są kolejne bramki. Niestety nie ustrzegliśmy się poważnego błędu w obronie , po którym "Mario" drugi raz musiał wyciągać piłkę z siatki. Ostatecznie dopisujemy ważne 3 punkty i wyrażamy nadzieję , iż rywal zacznie gromadzić punkty kosztem innych zespołów...

 

 

 

6 kolejka:

 

  Orły Borego - TKKF Wyżyny  2:10  ( 1:3 )

 

Bramki: J.Śmietanowski , J.Maciejewski , żk R.Mazur

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , M.Wieczerzak , A.Jasiński - J.Śmietanowski , Ł.Mazur , M.Jully , R.Borowicz , R.Mazur

 

"Mecz prawdy" z głównym faworytem do tytułu rozpoczęliśmy dość dobrze , bowiem przez pierwsze kilka minut byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla TKKF-u. To zasługa m.in. tego , że staraliśmy się wszyscy walczyć na "pełnym gazie" o każdy centymetr parkietu. Dało nam to nawet prowadzenie , po celnym trafieniu "Śmietany"... Taki stan trwał około 10 minut , gdyż z upływem czasu rywal zwyczajnie się rozkręcał. Skrzydeł dodawała nam bardzo dobra postawa "Mario" i tylko szkoda , że gracze z pola nie potrafili , a raczej nie byli w stanie z tym przeciwnikiem tego wykorzystać... Pierwsze 20 minut pozwalały nam jeszcze myśleć o korzystnym wyniku tych zawodów , ale po zmianie stron straciliśmy koncentrację , co TKKF natychmiast wykorzystał. Po kolejnych dziesięciu minutach było "po zawodach" i wówczas należało pomyśleć o obronie... Niestety , niektórzy z nas zaczęli odpuszczać krycie co powodowało kocioł pod naszą bramką. A szkoda gdyż uważam , że głównie nasz bramkarz , ale i reszta z nas najzwyczajniej nie zasłużyła tego dnia na taki bagaż bramkowy... Zagraliśmy bez naszego najlepszego strzelca , któremu życzymy szybkiego wyleczenia kontuzji i powrotu na parkiet... A rywal ? Rywal co sezon jest silniejszy i w tych rozgrywkach sensacją będzie , gdy tytuł nie pojedzie na Wyżyny...

 

 

7 kolejka:

 

  Oponeo.pl - Orły Borego  5:3 ( 1:1 )

 

Bramki: R.Mazur 2 , J.Maciejewski , żk K.Gapiński , M.Kwiatkowski , J.Lewandowski

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - Ł.Mazur , J.Lewandowski ,R.Mazur , R.Borowicz

 

Mecz mógł się podobać... Dużo walki na całym dystansie , sporo akcji... Ku naszemu zaskoczeniu na zawodach pojawił się "Lewy" , który jest w trakcie ... rehabilitacji... Po doskonałym przechwycie "Jaca" zdobywa gola i wyprowadza nas na prowadzenie. Rywal długo nas "przełamuje" co jest efektem naszej przewagi w posiadaniu piłki. Oponeo wyraźnie nastawiło się na dwie rzeczy: kontratak i ... pilnowanie Jarka L. Szkoda , że w ten dobry mecz troche zamieszania wprowadzili "sprawiedliwi" , którzy zamiast skupić sie na kartkowaniu fauli , pokazywali "żółtka" za dyskusje wyjaśniające ich brak reakcji na przewinienia piłkarskie... Po 20 minutach remis po 1. Po zmianie stron z wynikiem odskoczył rywal i trochę zagotował się "Chodek" , który zbyt wcześnie wskoczył na parkiet zamiast bramkarza. Ten błąd biore na siebie , bowiem nie skontrolowałem czasu meczu , a było jeszcze dośc daleko do końca zawodów. A poza tym , ten element gry nam nie wychodzi... Więc od tej chwili tylko i wyłącznie ja będe podejmował decyzję o tym elemencie piłkarskiego rzemiosła , ale raczej od niego odstąpimy... W koncówce zawodów szybko zdobywamy 2 gole , ale to nastąpiło .. po powrocie "Mario" do bramki. I znów ryzykujemy ściągając bramkarza , co rywal wykorzystuje w kontrataku. Reasumując , myślę iż zasłużyliśmy na remis tym bardziej , że Oponeo aż 3-krotnie miało sporo szczęścia , gdy zmierzającą do bramki piłkę , ciałem zatrzymywali obrońcy... Trudno... Zagraliśmy z silnym przeciwnikiem jak równy z równym... Zobaczymy czy będzie to miało przełożenie za 3 tygodnie...

 

8 kolejka:

 

  Orły Borego - Bendiks Team  5:2  ( 2:0 )

 

Bramki: Ł.Mazur i J.Lewandowski po 2 , M.Kwiatkowski

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Wieczerzak , T.Chodkiewicz , K.Gapiński , A.Jasiński - Ł.Mazur , J.Lewandowski , M.Jully , R.Borowicz , Ł.Wieczerzak

 

Mecz z wymagającym rywalem , który przed przerwą świąteczną sensacyjnie ograł Istanbul... Były to dla nas typowe zawody o przysłowiowe 6 punktów , gdyż ewentualna porażka eliminowała by nas z gry o miejsca 3-6... Początek zawodów dla nas , choć brakowało pewności pod bramka rywala szczególnie tym "napadziorom" , którzy rzadko nas odwiedzają... "Lewy" także potrzebował czasu aby się wstrzelić , choć w zamian pomagał w konstruowaniu akcji ofensywnych. Cały tył zagrał w pierwszej połowie uważnie i bardzo poprawnie , stąd zero po stronie strat... Drugie 20 minut rozpoczynamy od 3 trafienia i ... wkradło sie rozluźnienie... Szybko tracimy dwie bramki , z których szczególnie przy tej drugiej , ci co bronili dostępu do bramki "Mario" , zagrali delikatnie mówiąc , zbyt asekuracyjnie... Na szczęście łapiemy "wiatr w żagle" , strzelamy kolejne dwie bramki i dopisujemy sobie 3 punkty... Wszyscy zawalczyli , była też wspólna mobilizacja i poza jednym poważnym błędem , dobra asekuracja... Nasz bramkarz w tym meczu , mimo dwóch straconych bramek , na bardzo wysokim poziomie co cieszy przed kolejnymi trudnymi potyczkami...

 

 

 

9 kolejka:

 

  Upsoft - Orły Borego  0:7  ( O:2 )

 

Bramki: J.Lewandowski i R.Mazur po 2 , M.Kwiatkowski , M.Jully , R.Borowicz , żk A.Jasiński

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , A,Jasiński , M.Kwiatkowski - R.Mazur , J.Lewandowski , M.Jully i R.Borowicz

 

Wiadomo było , że korzystny wynik trzeba będzie wybiegać. Nie zmieniło to jednak faktu , iż byliśmy zdecydowanym faworytem. Rywal ma to do siebie , że gdy "kręci się" wokół remisu , to walczy z determinacją. Taki był początek rywalizacji , kiedy to mimo wielu korzystnych sytuacji , nie mogliśmy pokonać golkipera zielonych. Na szczęście do przerwy trafiają "Bory" i "Radzio" , co pozwala na odrobinę "luzu psychicznego". Po zmianie stron nasza dominacja była już zdecydowana , ale minusem była skutecznośc graczy ofensywnych. Zdobywamy co prawda 5 bramek , ale zaledwie 33% wykorzystanych "setek" u "Jullka" i "Borego" to wynik karygodny... Ale żeby nie dostało się tylko napastnikom , to trzeba skarcić także obronę za dopuszczenie do 3 stuprocentowych sytuacji dla Upsoftu , które "Mario" po profesorsku wybronił... Reasumując , 3 zaplanowane punkty trafiają na nasze konto i czekamy na kolejny mecz...

 

 

 

Drugi Turniej o Puchar Camel Pizza

 

  Orły Borego/TKKF Jedność - Ziomals Team  1:0

 

Bramka: M.Kwiatkowski

 

Skład: M.Widziński - M.Mrozik , R.Werbski , M.Kwiatkowski , R.Mazur - R.Piotrowski , Ł.Mazur , R.Linke , R.Borowicz

 

Pierwszy mecz szedł nam jak "krew z nosa". Rywal wybitnie defensywny nie opuszczał praktycznie swojej połowy. My biliśmy głową w mur , ale było to głównie spowodowane debiutem w takim składzie oraz ... brakiem szczęścia "Werby". Ostatecznie wygrywamy po dość kontrowersyjnej bramce...

 

  Perfekt - Orły Borego/TKKF Jedność  2:1

 

Bramka: R.Piotrowski

 

Skład: j/w

 

Mecz nr 2 to gra odrobine lepsza. Nasze najlepsze ogniwa grają nieco odważniej dzięki czemu wychodzimy na prowadzenie. Niestety po jednej z akcji rywal wyrównuje i na chwilę przejmuje inicjatywę... To wystarczyło na kolejną akcję , w której "Mazi" nie zdążył za swoim zawodnikiem , a "Bory" zbyt późno zaasekurował i po strzale z dystansu tracimy drugiego gola... W samej końcówce "Bory" przegrywa z bramkarzem rywala i ostatecznie do tabelki zapisujemy porażkę...

 

  Orły Borego/TKKF Jedność - Lux-Haus Nieruchomości 1:1

 

Bramka: Ł.Mazur

 

Skład: j/w

 

Szalenie wyrównana konfrontacja. My musieliśmy się odkryć , bo remis praktycznie nic nam nie dawał... Przez ten fakt tracimy gola , ale gramy do końca. Rywal miał jeszcze 1-2 akcje na podwyższenie rezultatu , ale świetnie spisywał się na bramce "Młody"... W przedostatniej minucie "Mazi" doprowadza do remisu...

 

 


Ku naszemu zaskoczeniu Ziomals Team "gra pod nas" i wychodzimy z grupy z 2 miejsca...

 

  Firma Budowlana Firfek - Orły Borego/TKKF Jedność  2:0

 

Skład: j/w + J.Lewandowski

 

Z FB , późniejszym triumfatorem , gramy dość poprawnie... Tracimy gole po kontrach. Kontuzje łapie "Mazi" i ponownie pecha zalicza nasz "słupkowy Werba"... Przegrywamy 0:2 i odpadamy z walki o finał...

 

 Zachem Solidarność - Orły Borego/TKKF Jedność  0:0

 

Skład: j/w - M.Mrozik i Ł.Mazur (kontuzja)

 

Kolejny mecz to rywalizacja z Solidarnością. Rywal nastawiony na "obronę Częstochowy" , a my ponownie dość kiepsko , ale i chwilami pechowo w ofensywie... "Lewy" nie mógł się wstrzelić , "Werba" ponownie trafia w obramowanie bramki ( 4 czy 5 słupków w turnieju ! Gdyby to wszystko wpadło to zapewne zostałby "man of the day" , a tak "0" na koncie... ). Remis premiuje rywala...

 

 


 

o 5 miejsce

 

  Złoty Stok - Orły Borego/TKKF Jedność  0:1

 

Bramka: samobójcza

 

Skład: M.Widziński - M.Kwiatkowski , R.Borowicz - R.Mazur , R.Linke , R.Piotrowski

 

Gramy o 5 miejsce i jest to nasz najlepszy występ w turnieju. Bez "Lewego" (praca) , "Maziego" (kontuzja) , "Mrozia" i "Werby" (mecz ligowy) musieliśmy zmienić ustawienie. "Kwiatek" i "Bory" w obronie , a reszta do przodu... Gramy uważnie i twardo na tyłach czekając na kontrę. Rywal ma przewagę w posiadaniu piłki , ale to nam udaje się przeprowadzić wzorcową akcję. 3 na 2 wychodzą "Bory" , "Rafi" i "Kwiatek". Ten pierwszy zagrywa do Rafała , który silnym płaskim podaniem próbuje uruchomić Macieja. Rywal przecina podanie na tyle pechowo , że pakuje piłke do własnej bramki. 1:0! Później mądrze na tyłach i utrzymujemy skromne prowadzenie z wybieganym i dobrym technicznie przeciwnikiem...

 


Reasumując , patrząc na "siłę" niektórych rywali , 5 miejsce na 13 ekip nie jest najgorsze , ale nasza skuteczność chluby nam nie przyniosła. Dla mnie osobiście najważniejsze jest to , iż mogłem w turnieju wystawić "swoją ekipę" i za to wszystkim grającym dziekuję...

 

10 kolejka

 

  Ołry Borego - Port Lotniczy   4:4 ( 1:3 )

 

Bamki: J.Maciejewski , M,Wieczerzak ,J.Lewandowski , R.Borowicz

 

Skład: M.Gapiński - M.Wieczerzak , K.Gapiński , A.Jasiński , T.Chodkiewicz - J.Lewandowski , R.Borowicz , J.Maciejeski , M.Kwiatkowski.

 

Mecz bardzo ważny.... Rywal , jak każdy z naszych , bardzo zmotywowany... Początek wyrównany , choć po naszej stronie zdarzają się tradycyjne , proste błędy... Jasne jest , że nie powinniśmy tracić bramek ze strzałów z dystansu ,  albo z sytuacji "3 na 1" !!!... "Mario" w 3 czy 5 minucie meczu został zaskoczony z dość daleka , co nie zmienia sytuacji , że  w 30 sekundzie zawodów "Jaca" po "uliczce Borego" powinien zdobyć gola , a my za kilka chwil tracimy bramkę... Tracimy gole po wyraźnych błędach defensywy , ale na szczęście nie tracimy nadziei... Po zmianie stron odblokowuje się "Lewy" , ale szczerze , to jest to zbyt mało , na plusy w tych zawodach... Są sytuacje , aby Jarek zagrał do kolegów , ale brakuje ostatniego podania.. Nikt nie ma pretensji , bowiem "Lewy" asystuje przy dwóch kolejnych golach... Bramka na remis to zasługa "Borego" . który wolnego wznawia superszybko do "Chodka" , ten odgrywa do "Julka" , a on wystawia kapitanowi na pustą bramkę... Wynik remisowy utrzymuje się do 40 minuty meczu , co jest również zasługą golkipera rywali...

 

11 kolejka

 

  Pomorzanie - Orły Borego  3:6  ( 1:3 )

 

Bramki: J.Śmietanowski i J.Lewandowski po 3

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , M.Wieczerzak , M.Kwiatkowski , A.Jasiński , R.Mazur - Ł.Mazur , M.Jully , J.Śmietanowski , J.lewandowski , R.Borowicz

 

Mecz z trudnym i wymagającym rywalem , który na potyczkę z nami zjawił się , moim zdaniem , w najsilniejszym zestawieniu personalnym w tym sezonie. Nawet przeciwko TKKF Wyżyny nie grała razem trójka: "Mikla" , "Leśniak" i "Tomaszek" , czyli motory napędowe rywala... Zadanie było jedno: pilnować nr 53 , bo to z tej strony spodziewaliśmy się największego zagrożenia. Już przed zawodami wiadomo było , że "Lewy" dostanie plastra , a to otwierało szanse dla innych graczy. Znakomicie wykorzystał to "Śmietana" , który już przed przerwą dwukrotnie pokarcił defensywę przeciwników... Po zmianie stron rywal trochę przycisnął i podeperował bilans bramkowy. Było sporo twardej walki i troche boiskowego cwaniactwa. Na szczęście udało nam się "poukładać klocki" , zdobyć kolejne bramki i zasłużenie dowieźć wygraną do końca meczu....

 

12 kolejka

 

  Istanbul - Orły Borego  2:1  ( 1:1 )

 

Bramka: J.Maciejewski , żk T.Chodkiewicz , J.Lewandowski , J.Śmietanowski , A.Jasiński

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , A.Jasiński - Ł.Mazur , J.Lewandowski , J.Śmietanowski , R.Mazur , M.Jully , R.Borowicz

 

Mecz zapewne podobał się widzom... Zagraliśmy na tyle , na ile było nas stać... Na bramce "Mario" wręcz rewelacyjnie... Mnie osobiście zabrakło w tych zawodach skuteczności u "Lewego" , który był wypompowany po wcześniejszym sparingu na dużym boisku... Ale i tak do tej pory zrobił dla naszego teamu tyle , że jeden czy dwa mecze "słabości" nie zniweczą Jego wkładu w wynik Orłów... A swoją drogą , to co by było , gdyby w przedostatniej minucie "Chodek" , a w ostatniej "Śmietana" wykorzystali swoje "setki" ???

 

Relacja z dwóch źródeł:

ALSP - "W rywalizacji Istanbulu z Orłami Borego również bramkarze byli głównymi postaciami w swoich zespołach. Optyczną przewagę w posiadaniu piłki mieli "kebabowcy" , ale Orły postawiły twardy opór. Do przerwy był remis , który nie był korzystny dla żadnej z ekip. Po zmianie stron tempo meczu wzrosło. Chwilami pod bramkami niemal "się gotowało" , czego efektem był m.in. rzut karny dla Istanbulu , który nie został zamieniony na gola. Na 3 minuty przed końcem meczu zeszłoroczny mistrz trafił do siatki "szarych". W samej końcówce zawodów wygraną uratował kolegom Mateusz Widziński , dzięki czemu Istanbul nadal liczy się w walce o brąz..."

Istanbul - "Sam mecz choć należał do twardych, to nie mógł być zaliczany do tych z brutalnymi faulami i atakami w nogi przeciwnika. Była to typowa walka o każdy metr boiska, z której ostatecznie lepsi o jedną bramkę okazali się zawodnicy Istanbulu. Zdecydowanie więcej okazji i to 100%-owych mieli "kebabowcy", ale skuteczność wołała o pomstę do nieba. Gol na 1:0 wpadł dopiero w 17 minucie gry, kiedy prostopadłe podanie "Fida" do "Świątasa" do bramki skierował ten drugi. Tak naprawdę trafienie to powinno być podwyższeniem wyniku na co najmniej 4:0, 4:1, ale było inaczej. Tuż przed przerwą mieliśmy już remis, kiedy to przeciwnicy wykonywali rzut wolny i piłka znalazła drogę do siatki, a więc 1:1.

          Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił i to Istanbul miał przewagę. Rywale ograniczali się do kontrataków, ale "Michu" spisywał się tak, jak się od Niego oczekuje (i On sam od siebie)  i zawsze był na posterunku. Okazji na podwyższenie wyniku nie brakowało, ale dogodne zmarnowali zarówno "Pawełek", "Fido" jak i inni. Najlepszą miał "Świątas" kiedy 5 minut przed końcem meczu wykonywał rzut karny. Trafił w słupek, ale w momencie strzału bramkarz "Orłów" leżał już co najmniej trzy metry przed bramką wybiegając z linii w sposób nieprzepisowy jeszcze przed strzałem ...ten karny powinien być powtórzony !!! Widzieli to wszyscy, ale nie dwaj sędziowie. Kilka minut wcześniej Tomkowi Chodkiewiczowi przypomniały się czasy, gdy był bramkarzem i złapał piłkę toczącą się po linii bramkowej, co również uszło uwadze panów z gwizdkiem. Widzą rzeczy nieistotne dla przebiegu gry (jak choćby minimalnie źle wybity aut itp.), a nie potrafią odnaleźć się w momentach, które mogą decydować o wyniku tego, jak i wielu innych meczów całej ligi. To wypacza sens gry , gdy nie zauważa się tak drastycznych przewinień !!! ...Trzeba było jednak grać dalej. Tak walczącego i zdeterminowanego Istanbulu nie widzieliśmy w ALSP dawno. Wreszcie udało się trafić do siatki, a trójkową akcję Mrozik-Szymanowski-Świątek wykończył ten ostatni. To była 38 minuta zawodów, gdy objęliśmy prowadzenie 2:1. W ostatniej minucie meczu po błędzie w kryciu Michała Janiszewskiego rywale mieli jeszcze sytuację "sam na sam", ale "Michu" uratował nam wszystkim trzy punkty..."


13 kolejka:

 

  Orły Borego - Yacht Club Posłuszny  1:4  ( 0:1 )

 

Bramka: K.Gapiński

 

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , T.Chodkiewicz , K.Gapiński , M.Wieczerzak , A.Jasiński - R.Mazur , R.Borowicz , J.Śmietanowski , M.Jully

 

O meczu w naszym wykonaniu nic dobrego nie mozna napisać.. Zabrakło kilku "ogniw" ( kartki , kontuzje ) i nasza gra tego dnia strasznie "kulała"... Mieliśmy kolosalne problemy z ... wyprowadzeniem piłki z naszej połowy. Kilka razy rywal dostał od nas futbolówke w prezencie , a że graliśmy z doświadczonymi szóstkowiczami , to potrafili to wykorzystać... Był to ostatni mecz sezonu halowego. 7 miejsce powodów do dumy nie daje , ale i tak wszystkim należą się słowa podziękowania za wylany pot i walke na parkiecie...

 


 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328082040,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

SEZON LETNI 2010

wtorek, 30 marca 2010 0:30

Za nami sparingi i ... inauguracja. Ale zanim o pierwszym meczu o punkty , słów kilka o sezonie który przed nami... Skład niemal bez zmian , a idea zespołu pozostaje ta sama... Amatorzy... I to jacy ! Najlepsi z zespołów amatorskich w halówce. Bez posiłków z KP ZPN oraz bez tworzenia "dream teamu". Cel przed sezonem określiłem na pierwszą piątkę. Zostało to zrealizowane , choć analiza potwierdza , iż gdyby nie pewne czynniki i pechowe straty punktów , mogło być znacznie wyżej... A cel na ten sezon? Pierwsza ósemka , a potem "się zobaczy"... Powodzenia...
Sparingi: z G24  14:4 , z Realem Okole 8:6...



Od lewej stoją:  J.Maciejewski , M.Sochacki , Ł.Mazur , K.Gapiński , R.Mazur , R.Borowicz.
Dolny rząd:  T.Chodkiewicz , S.Klimczak , A.Jasiński , M.Gapiński , M.Kwiatkowski.
Brakujące ogniwa:  R.Borowski , M.Jully , M.Wieczerzak , Ł.Wieczerzak.


1 kolejka

  FC BAS - Zachem Ciech  4:19  ( 2:10 )

Bramki: S.Klimczak 7 , R.Borowicz 5 , R.Mazur 3 , M.Sochacki i M.Kwiatkowski po 2.

Skład: M.Gapiński - K.Gapiński , M.Kwiatkowski , Ł.Mazur , M.Wieczerzak - R.Mazur , S.Klimczak - M.Sochacki , R.Borowicz

Początek meczu dość nerwowy , a co za tym idzie , nadspodziewanie wyrównany... W pewnym momencie to nawet rywal prowadził 2:1 , ale z upływem minut Ciech rozkręcał się... Sutecznością błysnął "Sebol" , choć zarówno On jak i "Bory" plecak z bramkami mogli mieć wiekszy... Niestety chwilami brakowało precyzji. Reasumując: ważne punkty do zdobycia których każdy się przyczynił. Nie brakowało walki na całym boisku i to cieszy... Kilka akcji było nawet dość ciekawych i precyzyjnych... Dobre "wejście w sezon"...

2 kolejka:

  No Name - Zachem Ciech  4:8  ( 0:4 )

Bramki: S.Klimczak 5 , R.Mazur 2 , M.Jully

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , J.Maciejewski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - R.Mazur , M.Kwiatkowski - S.Klimczak , Ł.Mazur , Ł.Wieczerzak , R.Borowicz , M.Jully , M.Sochacki

Pierwsza połowa , poza drobnymi niuansami , niemal bezbłędna. Kilka naprawdę ciekawych akcji , doskonała gra w defensywie , poprawne zmiany , asekuracja i waleczność na całym dystansie... No Name to dość niewygodny przeciwnik , który w pierwszej połowie został "rozłożony na łopatki". Po 20 minutach 4:0 , choć powinna być przynajmniej "szóstka" , ale dwusetkę zmarnował "Gapa" oraz Łukasz W. trafił w poprzeczke. Trzeba też przyznać , iż w bramce rywali dobrze spisywał się ich golkiper. Na plus także debiut Jacka M. , który poza żelazną obroną , był inicjatorem gola nr 4... Druga połowa na większym , choć moim zdaniem zbyt dużym luzie , co NN skrupulatnie wykorzystało. Co prawda kontrolowaliśmy wynik zawodów , ale z bardziej klasowym rywalem taki przestój w grze obronnej może się zemścić... Mały minus to nasze stałe fragmenty gry , gdzie w przynajmniej dwóch przypadkach mogliśmy rozegrać to lepiej... Trzeba nad tym popracować...

3 kolejka:

  Zachem Ciech - KPEC  11:2  ( 2:1 )

Bramki: Ł.Mazur 4 , S.Klimczak 3 , R.Mazur , R.Borowicz , czk J.Maciejewski

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , J.Maciejewski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - M.Kwiatkowski , R.Mazur - S.Klimczak , M.Sochacki , Ł.Mazur , R.Borowicz

Pierwsza połowa meczu to mocny opór "ciepłowników". Ich bramkarz wiele razy ratował ten team przed utratą gola. Posiadaliśmy lekką przewagę , ale nie miało to przełożenia na wynik bramkowy. W tej części zawodów nie mógł wstrzelić się "Sebol" , który miał z nas najwięcej czystych sytuacji bramkowych... Po zmianie stron nareszcie "coś zatrybiło". Była asekuracja i szybkie tempo rozgrywania akcji. Bardzo dobre zawody rozegrał Łukasz M. , który "pociągnął" Ciech do wygranej... Gdy rywalom zaczynało brakować sił , wrócili do stylu gry z jakiego są znani ( lament po każdej stracie płki , próby wymuszania fauli , zaczepki słowne )... Niestety sędzia , który nie miał dobrego dnia , zbyt długo nie sięgał po żk i kiedy w końcu "zebrał się na odwagę" i to uczynił , moim zdaniem zbyt pochopnie pokazał "Jacy" "żółtko po żółtku". Pierwsze owszem , słusznie za reakcję w stosunku do rywala gdy ten "wjechał" mu w achillesa , ale druga za słowo dezaprobaty za ten faul ??? Była to 60 minuta meczu i wcześniej zapewne słyszalnych było po obu stronach przynajmniej kilka mocniejszych słów bez reakcji "sprawiedliwego"... No cóż... Stało się i nasz blok defensywny przed ważnymi meczami został osłabiony... Wracając do meczu , będąc w osłabieniu także potrafiliśmy "pokarać rywala" dodatkowo grając na tyłach "na zero"... I na koniec kilka słów od kapitana : Panowie ! To że w innych ligach niektórzy z nas grają "na wielu decybelach" nie znaczy , że w naszym teamie musi być ciągle słyszalna krytyka nieudanych zagrań kolegów lub jakieś wewnętrzne kłótnie... Zwracajmy też baczniejszą uwagę na m.in. dokonywanie zmian , bo zamieszanie z tego meczu i utrata bramki z innym , mocniejszym przeciwnikiem , może nas wiele kosztować... Także zmieniamy się w sposób czytelny tzn. opuszczamy plac gry przy naszej "ławce" ...





4 kolejka:

  Port Lotniczy Bydgoszcz - Zachem Ciech  2:7  ( 1:3 )

Bramki: R.Mazur i K.Gapiński po 2 , A.Jasiński , M.Kwiatkowski , M.Sochacki

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , M.Kwiatkowski - Ł.Mazur , R.Mazur - M.Sochacki , S.Klimczak , R.Borowicz

Mecz zapowiadał się piłkarsko ciekawy. Nasz rywal przemeblował skład i dobrze rozpoczął tegoroczne rozgrywki. Mimo pewnych braków obie ekipy prezentowały się personalnie poprawnie. Rywal zaczął z animuszem , natomiast my , z lekkim chaosem , który dość szybko , po naszym prostym błędzie , spowodował stratę bramki. Znów zaczęły się komentarze i podgrzewanie atmosfery wśród "bordowo-szarych" , ale dość szybko zareagował kapitan i mocnym , choć przypadkowym wybiciem piłki na aut w stronę naszej ławki , dał sygnał do "spuszczenia z tonu"... Z biegiem czasu uzyskiwaliśmy lekką przewagę , czego efektem było sporo sytuacji podbramkowych. W pierwszej połowie wykorzystaliśmy zaledwie 3 , a wybronione przez "Tofika" sytuacje "jeden na jeden" długo będą wspominać nasi napastnicy... Druga odsłona meczu to już lepsza , bardziej uporządkowana , a przede wszystkim spokojniejsza gra naszej ekipy... Rywal wielokrotnie grał faulem taktycznym , który w jednym przypadku zakończył się dość poważną kontuzją "naszej lokomotywy"... Kilka rzeczy mogło się podobać , m.in. akcja bramkowa "Andżeliny" czy też klepka "Borego" do "Micha" , a ten prosto do nadbiegającego "Radzia"... Dobrze zaprezentował się Mario , który wybronił kilka groźnych sytuacji , a po drugiej stronie popisowo interweniował bramkarz "lotników" , co zatrzymało licznik bramek zaledwie na "siódemce"...














5 kolejka:

  Zachem Ciech - Istanbul   4:7  ( 3:6 )

Bramki: Ł.Wieczerzak 2 , K.Gapiński , M.Jully , żk M.Gapiński , M.Kwiatkowski , S.Klimczak

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , K.Gapiński , M.Wieczerzak , M.Kwiatkowski - R.Mazur , Ł.Wieczerzak - R.Borowicz , M.Jully , S.Klimczak

Nie byliśmy faworytami meczu. Już pierwsze minuty pokazały , iż to "kebabowy dream team" będzie miał zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki... Składne akcje , duże wybieganie i precyzyjne podania były silną bronią Istanbulu... U nas problemy z kryciem i mizerna skuteczność spowodowały  , iż rywal "odjechał z wynikiem"... Zbyt szybko zastosowaliśmy taktykę "lotników" z meczu z nami , czyli grę faulem... Było tego zbyt dużo , ale pozwalał na to arbiter , który powinien utemperować "bordowo-szarych" dużo wcześniej. Momentem zapalnym był brak "wapna" po faulu na "Jullku" , co chwilę później zaowocowało kartką dla "Sebola" i dyskusjami z sędzią niemal do końca zawodów... A ten nam się sprytnie zrewanżował uznając gola z rzutu wolnego , który został wykonany bez gwizdka kilka metrów od miejsca przewinienia... Nie miało jednak już to większego znaczenia  , bowiem Istanbul kontrolował przebieg zawodów , pozwalając sobie w drugiej odsłonie meczu na lekkie odpuszczenie... U nas zabrakło precyzji. "Bory" w końcówce zawodów zmarnował dogodną sytuację. Zamiast prostym podbiciem przelobować bramkarza "zagotował się" i strzelił prosto w niego... "Sebik" wystrzelał amunicję na początku sezonu i teraz musi się przełamać... "Mario" dał się zaskoczyć kilka razy z dystansu , co wcześniej mu sie nie zdarzało... I możnaby tak wymieniać i wymieniać... Przegraliśmy i należy wyciągnąć odpowiednie wnioski. Przed nami kilka ciężkich zawodów , w których uwidoczni się charakter zespołu i otrzymamy odpowiedź , na co nas naprawde stać... Gramy dalej !










6 kolejka:

  Zachem Ciech - Firma Budowlana Firfek   21:3  ( 9:1 )

Bramki:  M.Sochacki 7 , R.Mazur 5 , S.Klimczak 3 , J.Maciejewski i K.Gapiński po 2 , M.Kwiatkowski , R.Borowicz , żk S.Klimczak

Skład:  M.Gapiński - J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - R.Mazur , M.Kwiatkowski - M.Sochacki , S.Klimczak , R.Borowicz

Kto widział ten mecz zapewne przecierał oczy ze zdumienia... Nasz rywal , zespół ograny na wielu bydgoskich boiskach , został niemal zdemolowany... Od pierwszych minut Ciech panował na boisku. Zarówno ilość przeprowadzonych akcji , jak i czas posiadania piłki był po naszej stronie... Niektórzy gracze w czarnych koszulkach byli zniesmaczeni , niektórzy próbowali robić dobrą minę do fatalnej gry... A my robiliśmy , co należało , czyli punktowaliśmy dziurawą jak szwajcarski ser defensywę budowlańców... Wszyscy zachemowcy zagrali na dobrym poziomie , ale indywidualnie wyróżnić należy wszędobylskiego "Radzia" oraz "Borego" , który zaliczył aż 7 asyst...














7 kolejka:

 
Beer Team - Zachem Ciech   2:10  ( 0:6 )

Bramki:  Ł.Wieczerzak i M.Kwiatkowski po 3 , R.Borowicz 2 , K.Gapiński , J.Maciejewski , żk T.Chodkiewicz

Skład:  A.Jasiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak - R.Mazur , M.Kwiatkowski - R.Borowicz , Ł.Wieczerzak

Mecz ze starymi ligowymi wyjadaczami... Znamy sie jak "łyse konie" i żadna z ekip nie jest w stanie drugiej zaskoczyć. Musieliśmy zagrać swoje i to zrobliśmy... Świetna gra defensywy , szczególnie broniącego w trybie awaryjnym "Angelo". Do tego poprawna skuteczność w ofensywie. Cieszy fakt , iż napastnicy potrafili wykorzystać kilka szkolnych błędów obrony "piwoszy". Ich napastnicy tego dnia mieli spory problem z celownikiem , co pozwoliło nam na spokojne dopisanie 3 punktów...










8 kolejka:

 
Skład Opału - Zachem Ciech   6:4  ( 0:2 )

Bramki: M.Jully 2 , R.Mazur , Ł.Wieczerzak , czk M.Kiatkowski i S.Klimczak , żk Jully , Ł.Wieczerzak

Skład: A.Jasiński - J.Maciejewski , K.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak - M.Kwiatkowski , R.Mazur - S.Klimczak , R.Borowicz , Ł.Wieczerzak , M.Jully

Mecz , który mógł być hitem kolejki miał jednego bohatera. Ale o tym za chwilę , bowiem najpierw na wzmiankę zasługują wrażenia piłkarskie... Zawody równorzędnych przeciwników , którzy prawdopodobnie będą liczyć się w walce o najniższy stopień podium. Mecz ciekawy , szybki , z uważną grą defensywną po obu stronach. W pierwszej odsłonie wykorzystaliśmy dwa błędy rywala i raczej zasłużenie prowadziliśmy. Po zmianie stron lekką przewagę uzyskał Skład Opału , czego efektem był gol na 1:2. Przez kolejne minuty gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Nikt nie przeczuwał co wydarzy się niebawem... Około 55 minuty meczu wyszliśmy z kontrą dwóch na bramkarza. "Radzio" pociągnął lewą stroną a za nim w pewnej odległości biegł gracz Opału. Gdy wbiegał w pole karne i szykował się do strzału został powalony "kosą" od tyłu. Usłyszeliśmy gwizdek i "Bory" już się zastanawiał kto wykona "wapno". Jakie było zdziwienie "szaro-bordowych" gdy bohater w czerni pokazał , że grę rozpoczną piłkarze Składu , bowiem wg niego , upadający jak kłoda gracz Ciechu dotknął piłkę ręką !!? Hipnoza wśród naszej ekipy i niedowierzanie... Zamiast wapna i czk dla faulującego , rywal szybko wznawia grę i za chwilę zdobywa gola na 2:2... Konsternacja ! Oczekujemy wyjaśnienia decyzji , ale arbiter stwierdził tylko , że "piłka była czyściutko wybita"... To na niektórych zadziałało jak płachta na byka i sam się sobie dziwie , skąd wziąłem energię , aby powstrzymać "Kwiatka" i "Sebę" przed linczem. Wewnętrznie miałem ochotę nawet nie reagować , bo byłem najzwyczajniej wkur..... Nie było ewidentnego karnego , nie było czerwieni dla rywala , a za to był remis i dwa wykluczenia u nas... Błazenada... Jeśli piłka była "czyściutko" wybita , to ja się pytam , gdzie w takim wypadku jest kartka za próbę wymuszenia karnego?  I skąd taka interpretacja? Przecież to nie było jakieś tam lekkie popchnięcie , czy pociągnięcie za koszulkę , a najzwyklejsze "ścięcie" i to od tyłu... Dalszy przebieg meczu  , choć bardzo emocjonujący , nie miał prakycznie większego znaczenia... Zdegustowany Ciech walczył do końca i za to należą się brawa , ale 10 minut w osłabieniu z takim przeciwnikiem to zabójstwo... Choć momentami potrafiliśmy zaskakiwać. Ostatecznie okres osłabienia przegraliśmy 2:3... Było także troche pecha... My trafiliśmy w tym okresie 3 razy w słupki i nic z tego nie wyszło , a Skład zdobył gola od poprzeczki , a nawet po słupka od pleców naszego bramkarza... Szkoda nie tylko wyniku i konsekwencji zachowania naszych zawodników , ale przede wszystkim tego , że wysiłek obu ekip włożony w te początkowo świetne zawody , został zniweczony przez "faceta w czerni" , który po zawodach , w szatni w obecności organizatorów stwierdził: "Jeśli popełniłem błąd to przepraszam..." Tylko co nam po tych przeprosinach... Teraz przed Ciechem trudny okres... Kontuzje i pauzy za kartki nas zdecydowanie dziesiątkują. Mam nadzieję , iż pozostali tzw. "zdolni do gry" wykażą charakter i w pełni się zmobilizują... Jeszcze nie wszystko stracone... Prawdziwa zabawa zacznie się w play-offach...






9 kolejka:

    Gimnazjum 24 - Zachem Ciech   3:24  ( 2:6 )

Bramki:  M.Jully 7 , K.Gapiński 6 , R.Mazur 3 , J.Maciejewski , T.Chodkiewicz i R.Borowicz po 2 , Ł.Mazur , A.Jasiński , żk Ł.Mazur

Skład:  M.Gapiński - J.Maciejewski , A.Jasiński , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - Ł.Mazur , R.Mazur - M.Jully , R.Borowicz

Pierwszy mecz , w którym pokutujemy za eksplozję po błędzie sędziego... Zanim się "wybudziliśmy z zimowego snu" przeciwnik po dwóch minutach sensacyjnie prowadził 2:0 ! Rozkręcaliśmy się dość długo , bowiem do remisu Jullek doprowadził dopiero około 20 minuty. Rywal grał bardzo ambitnie , ale gdy zaczęliśmy przeważać stracił animusz. Do przerwy odskoczyliśmy na 4 gole , a po zmianie stron nastąpiła egzekucja młodych piłkarzy G24... Im bliżej końcowego gwizdka tym mniejszą ochotę do gry wykazywali gospodarze ligowego obiektu. Skończyło się dość pokaźnie , ale martwi kolejna głupia kartka...


Puchar Ligi - 1 runda

    Real Okole - Zachem Ciech   2:7  ( 2:2 )

Bramki:  M.Jully 4 , K.Gapiński 2 , R.Borowicz

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - M.Kwiatkowski , R.Mazur - M.Jully , Ł.Mazur , R.Borowicz

Bardzo słoneczny niedzielny poranek , po wielu sobotnich emocjach sportowych (GP) i towarzyskich (;-)) , dał się niektórym naszym zawodnikom we znaki. Długo nie mogliśmy złapać meczowego rytmu. W pierwszej połowie zagraliśmy na drugoligowym poziomie , co pozwoliło rywalowi na wyrównany pojedynek. Szczególnie nonszalancja defensywy przy stracie dwóch goli dawała sporo do myślenia... W przerwie krótka rozmowa spowodowała większą koncentrację , co przyniosło efekty w drugiej odsłonie meczu. Ostatecznie wygrana pięcioma golami dała nam awans do kolejnej rundy , gdzie przeciwnikiem może być Skład Opału lub rewelacja drugiego frontu - Wiślanie...








10 kolejka - pauza

11 kolejka:

  MediaCom Computers - Zachem Ciech   2:8  ( 2:2 )

Bramki: Ł.Wieczerzak 4 , R.Mazur 2 , T.Chodkiewicz , K.Gapiński

Skład:  M.Gapiński - T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , K.Gapiński - R.Mazur , Ł.Wieczerzak - Ł.Mazur , R.Borowicz , M.Sochacki , M.Jully

Ku zaskoczeniu , MediaCom zagrał swoje najsłabsze zawody w historii naszych konfrontacji... A my , co tu dużo pisać , niestety dostosowaliśmy się do poziomu rywala. Jedyny plus to kolejne 3 punkty , a poza tym makabrycznie nieskuteczna gra w ofensywie... Zwycięskiej ekipy się nie osądza , ale nie można przemilczeć kilkunastu błędnie rozegranych sytuacji pod bramką rywala ! Każdy wie co spierd... , ale gdybyśmy to przemilczeli , to zapewne "przeszłoby to do porządku dziennego"... Panowie ! Tak być nie może ! Pierwsza połowa meczu wyrównana , ale mogliśmy kilka akcji rozegrać inaczej. Chwilami przetrzymywaliśmy zbyt długo piłkę , "jeździliśmy bez głowy i z klapkami na oczach" , nie wychodziliśmy na pozycję. Sytuacja "bramkowa" Łukasza z ostatniej minuty tej połowy była wykładnikiem naszej gry. Na szczęście zawodnik z nr 11 szybko się otrząsnął i nastawił celownik.... Druga odsłona przejdzie chyba do historii. I to nie ze wzglądu na nadzwyczajną grę "bordowo-szarych" , ale dzięki nonszalancji i bezmyślnej grze na przedpolu rywala... Prawdą jest , iż bramkarz przeciwnej ekipy kilka razy był od nas lepszy , ale wiele ataków powinno zakończyć się "zwyczajową klepką" i strzałem do pustej bramki. Najgorsze jest to , iż w liczebnej przewadze kilku z nas ma "klapki na oczach" i nie szuka podania. A to tak doświadczonym piłkarzom po prostu nie wypada... Tym razem jeszcze nie "piętnuję" personalnie... Wyróżnić należy "Chodka" za walkę na całym boisku , a pozostała część ekipy , z małymi wyjątkami , na swoim poziomie...









12 kolejka:

   Zachem Ciech - Ziomals Team  8:5  ( 7:1 )

Bramki: M.Sochacki 5 , M.Jully 2 , Ł.Mazur

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , M.Wieczerzak , Ł.Mazur - K.Witucki , R.Mazur - R.Borowicz , M.Sochacki , M.Jully

Przedmeczowe założenie , po analizie składu , było bardzo prozaiczne... Jak najmniejszym nakładem sił "dopisać 3 punkty". Częściowo udało to się zrealizować , ale gdy porównamy dwie połowy meczu , to można odnieść wrażenie , że Ciech w przerwie podmienił zawodników i wpuścił na plac gry jakichś trampkarzy... Pierwsze 35 minut zadowalające. Spokojna gra i punktowanie rywala. Trochę statyczna gra "napadziorów" , ale nawyki Jullka czy Micha są trudne do zmiany ;-)... O drugiej odsłonie meczu powinniśmy szybko zapomnieć , bowiem to była żenada !!! Ja wiem , że tego dnia skład był mocno okrojony oraz pogoda była zabójcza , ale nasz antyfutbol wołał o pomste do nieba... Proste straty , brak walki w odbiorze , tradycyjnie już kiepskie zmiany , fatalne próby wykończenia akcji ( ponownie kłania się brak tradycyjnej klepki ) itd... Całe szczęście , że odjechaliśmy z wynikiem w pierwszej połowie , bo mogło być różnie... Panowie ! Mamy kryzys , ale trzeba to przełamać !  Gramy dalej ...

Puchar Ligi - 3 runda

  Skład Opału - Zachem Ciech  8:4  ( 2:1 )

Bramki: K.Gapiński , R.Mazur , M.Jully , R.Borowicz

Skład: M.Gapiński - M.Kwiatkowski , R.Mazur , K.Gapiński - M.Królak - M.Jully , R.Borowicz

W bardzo okrojonym składzie pojawiliśmy się na tym meczu i widząc liczebną przewagę rywala , postanowiliśmy zacząć dość defensywnie... Szybkość i ogranie przeciwnika oraz ich dobra technika powodowały u nas dość szybki ubytek sił , al ku zaskoczeniu widzów , Opał nie mógł nam odjechać z wynkiem... Pierwsza połowa bardzo wyrównana tak jak spora część odsłony drugiej. Twardo walczyliśmy do stanu 3:3 , ale pod koniec meczu Opał przyspieszył i odskoczył na klka bramek. U nas w końcówce zaszwankowała skuteczność , a raczej "swoje zrobił" golkiper rywala i nie udało się nic więcej ugrać...

1/4 Pucharu Ligi - 4 runda

  Zachem Ciech - Zachem Solidarność  5:7  ( 4:4 )

Bramki: T.Chodkiewicz i R.Mazur po 2 , R.Borowicz , żk K.Gapiński

Skład: A.Jasiński - M.Wieczerzak , T.Chodkiewicz , K.Gapiński - R.Mazur , M.Królak - R.Borowicz , M.Jully

Zakończyliśmy tegoroczną przygodę z PL na ćwierćfinale... Patrząc na nasze problemy personalne , to dobrze , bowiem w chwili obecnej nie stać nas już na żadne przypadkowe kontuzje... Ale analizując przebieg zawodów , to szkoda straconej szansy , bowiem mogliśmy ten mecz wygrać... Do przerwy remis , choć to Solidarność zdobyła dwie pierwsze bramki w meczu. Można rzec , iż już tradycyjnie "Chodek" lekko odpuścił i z tego bierze się "pierwsze sito" dla rywala. Szybko się jednak zrehabilitował , ale te głupio stracone gole trochę nas już męczą... Po zmianie stron uzyskaliśmy lekką przewagę , ale wówczas przeszkodziła nam nasza indolencja strzelecka ( Jullek , Bory , Radzio  i Carlos zmarnowali przynajmniej po jednej "setuni" ) , a na dodatek życiówkę zagrał bramkarz ZS... Puchar mamy z głowy i mozemy spokojnie walczyć o ligowe punkty... Mimo wszystko dziękuję za zaangażowanie w walce o to dodatkowe trofeum...

13 kolejka:

  Pomorzanie - Zachem Ciech  5:9  ( 3:4 )

Bramki: R.Mazur , M.Jully i R.Mazur po 2 , K.Gapiński , M.Sochacki , R.Borowicz , żk M.Królak

Skład: A.Jasiński - K.Gapiński , R.Mazur , M.Wieczerzak - Ł.Mazur  , M.Królak - R.Borowicz , M.Sochacki , M.Jully

Mecz o tradycyjne 6 punktów... U nas nadal plaga kontuzji.. Kuriozalny początek zawodów , bowiem "Angelo" , który chwilowo zastępuje na bramce "Mario" pomylił godziny zawodów ! Jakiegoż nosa miał kapitan zespołu , który zadzwonił kilka minut przed zawodami do w/w zawodnika i "wybudził go z zimowego snu"... Kto wie , czy nie był to decydujący o obliczu zawodów moment , bowiem Andrzej dojechał i "Radzio" mógł wejść w pole... A tam jego waleczność była niezmiernie potrzebna... Rywal oczywiście , w kilku początkowych minutach meczu , wykorzystał brak instynktu bramkarskiego naszego pomocnika i umieścił dwa razy piłkę w siatce. Ale z biegiem czasu zaczęliśmy się rozkręcać. Kilka udanych akcji "wyprowadziło" nas na prowadzenie 4:2. Graliśmy twardo , ale rywal także. Przekonał się o tym kilka razy "Mazi" , którego obandażowana noga była celem dla Pomorków... Po 35 minutach jest 4:3 dla nas , ale zdawaliśmy sobie sprawę , że przeciwnicy przycisną i podkręcą tempo. Znacznie przeważali nas liczebnie , ale nasza ambicja tego dnia była "siłą napędową"... Nawet nie podcięła nam skrzydeł bramka samobójcza , gdyż po odbiciu od słupka wychodząca w pole piłka trafiła w "Angelo" i wpadła do siatki. To drugi taki gol w tym sezonie !  Końcówka zawodów to napór rywala , ale nam wyszło kilka kontr i zaczęliśmy kontrolować wynik meczu... Sporo się nabiegaliśmy , ale co cieszy , wszyscy zostawili serce na murawie. Nawet "Michu" , który tego dnia zamknął wynik zawodów... Brawo Panowie !


14 kolejka:

 Zachem Ciech - 3D Forest  7:15  ( 4:8 )

Bramki: Ł.Mazur 5 , K.Gapiński , R.Mazur , żk M.Wieczerzak , K.Gapiński

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , K.Gapiński , M.Wieczerzak - S.Klimczak , Ł.Mazur - R.Mazur , R.Borowicz

Który to już raz przychodzi nam rywalizować z dobrymi ekipami w bardzo okrojonym składzie ??? Czy to strach przed porażką nie pozwala niektórym z ekipy pojawić sie na murawie ? Było pewne , że 3D po ostatnich "batach" z nami niemiłosiernie się zmobilizuje... A my... Nie dość że ledwie przystąpiliśmy do meczu , to jeszcze po kilkunastu minutach pożegnaliśmy jednego z "krzykaczy"... "Bory" nie wytrzymał  i po krótkiej wymianie zdań podziękował za grę "Sebolowi"... Co do meczu , to gdy były siły , była przyzwoita gra... Nawet stać nas było na remis po 3 , ale z upływem minut Forest nas coraz bardziej punktowało.... Kilka bramek padło za dużo , o czym nasza defensywa dobrze wie , ale ta porażka i tak była wkalkulowana i nie robi nam dużej krzywdy , bo ... wszyscy z 3D przegrali. Tak więc głowa do góry i lecimy dalej...


15 kolejka:

  Zachem Solidarność - Zachem Ciech  3:12  ( 1:6 )

Bramki: Ł.Mazur i M.Jully po 3 , K.Gapiński i J.Maciejewski po 2 , M.Wieczerzak , R.Borowicz

Skład: M.Gapiński - J.Maciejewski , M.Wieczerzak , K.Gapiński , M.Kwiatkowski - Ł.Mazur , R.Mazur - M.Jully , R.Borowicz

Pozytywy z tego meczu... Hmmm? Po pierwsze powrót kilku graczy po kontuzji... "Jaca" i "Kwiatek" wnieśli sporo ożywienia na murawie... Po drugie: pewna wygrana po kilku ostatnich ( hala , PL ) porażkach z ZS , po których Solidarność wyobrażało sobie niewiadomo co ;-)... A o trzecie: miło jest zakończyć sezon zasadniczy pozytywnym akcentem... Mecz bez historii... Wyrażna przewaga i punktowanie przeciwnika...

Koniec rundy to odpowiedni czas aby podziękować wszystkim , bez wyjątku , za wniesiony wkład do uzyskania 4 lokaty... Przy odrobinie szczęścia mogło być lepiej , ale należy cieszyć się z tego co mamy na chwilę obecną... Po wakacjach zacznie się prawdziwa zabawa ! Do zobaczenia...


Do "piłkarskiej emerytury" jeszcze daleko ???

W przeciągu niespełna miesiąca moja skromna osoba wraz z kolegami okazała sie zwycięzcą dwóch turniejów piłkarskich ! To nigdy wczesniej się nie wydarzyło... Zwarzywszy na to , iż były to zupełnie inne i odrębne imprezy , cieszy fakt , iż jeszcze "daje radę"... 19 czerwca regionalne firmowe zawody w Toruniu. 8 ekip z czego 2 najlepsze miały wywalczyć awans do finału ogólnopolskiego. 2 grupy: Toruń 2 , Bydgoszcz , Słupsk i Olsztyn oraz Gdańsk , Gdynia , Toruń 1 i Grudziądz. Gospodarze dość cwanie ustalili sobie grafik gier licząc na awans dwóch miejscowych ekip... A tu "zonk" bowiem w pierwszym meczu ( 2 x 10 min ) Bydgoszcz rozjechała Toruń 2 aż 9:0 ! Bramki zdobyli: Borowicz , Kuryłowicz i Kałużny po 2 , Goździak , Matczyński i Brodka... Na trybunach konsternacja... Drugi mecz ze Słupskiem 4:0 i awans do półfinału już pewny. Gole: Kuryłowicz 3 i Borowicz... Mecz trzeci to walka o pierwszą lokate w tabeli i ewentualnie słabszego przeciwnika w półfinale... Rywal - Olsztyn - ekipa , która notorycznie wygrywała regionalne eliminacje. Początek zawodów dla przeciwnika. Tracimy pierwsze bramki w turnieju i przy stanie 0:2 "Bory" dostaje kosę z tyłu od rywala - bez reakcji arbitra i za chwilę sam wymierza sprawiedliwość , oddając w ten sam sposób... ŻK i gra prze 2 minuty w osłabieniu... Już po meczu ? Nic z tego ! Zespół w osłabieniu zdobywa kontaktowego gola i z końcem kary Bydgoszcz dostaje rzut wolny. Wchodzący z ławki "Bory" silnie uderza po parkiecie i mamy remis. Daje nam to pierwsze miejsce w grupie. Ale to nie koniec emocji bowiem gdy do zakończenia meczu pozostaje minuta od własnej bramki ten sam zawodnik ruszył na przebój... Po minięciu wszystkich rywali i położeniu bramkarza strzela niemal z linii końcowej przy samym słupku ! 3:2 i faworyt na kolanach... Półfinał to spacerek z Gdańskiem ( 3:0 - Kuryłowicz 2 i Borowicz ) , a finał to powtórka  z Olsztynem. Obie ekipy pilnowały najlepszych strzelców i nikt nie chciał popełnić błędu , więc "dojechaliśmy" na 0:0. Karne wygrywamy 2:0 ( trafili: Borowicz i Kuryłowicz ) i zabieramy główne trofeum do "Bydzi"...



Od lewej: R.Borowicz , T.Zaremba , M.Kuryłowicz , S.Goździak , M.Brodka. Dolny rząd: D.Piecuch , T.Kałużny, D.Matczyński , M.Radzikowski.


A w dniach 10-11 lipca sensacyjna wygrana w Drugim Wakacyjnym Turnieju Piłkarskim. Zespół , który pierwszy raz spotkał się właśnie na te zawody w pokonanym polu pozostawił wiele mocnych i ogranych drużyn z szóstkowych boisk... Co prawda moja rola w tych zawodach była o wiele skromniejsza niż w Toruniu , ale ktoś "te klocki" musiał poukładać...



Od lewej: G.Porębski , R.Borowicz , J.Kaczmarek , ł.Mazur , M.Wieczerzak , J.Lewandowski ... Dolny rząd: W.Muzioł , B.Wiśniewski , M.Gapiński , R.Mazur , J.Śmietanowski , M.Buchholz i P.Michalski.

16 kolejka:

 Zachem Ciech - FB Firfek   6:3  ( 5:1 )

Bramki: M.Jully 4 , R.Mazur , A.Jasiński , żk T.Chodkiewicz

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , M.Wieczerzak , K.Gapiński , T.Chodkiewicz - R.Mazur , T.Kwiatkowski - M.Jully , R.Borowicz , M.Królak

Mecz mógł się podobać... Sporo akcji , dobre tempo , dużo walki w środkowej strefie boiska... Przed zawodami było wiadomo , iż rywal się bardzo zmobilizuje w celu zmazania plamy z pierwszej rundy. Ale otwarcie meczu poszło po naszej myśli i głównie dzięki skutecznym wykończeniom "Jullka" dość pewnie prowadziliśmy po pierwszych 35 minutach. Wszyscy zagrali poprawnie walcząc na całym dystansie i asekurując kolegów. Były wyjścia na wolne pole , precyzyjne zagrania i co bardzo cieszy , porządek w strefie zmian... Druga odsłona to lekka przewaga Firfeka , który zaczął grać odważniej , ale na nasze szczęście było to już zbyt późno. Poza tym trzeba wspomnieć , iż pewne prowadzenie po 35 minutach nas trochę uśpiło. Ostatecznie inkasujemy ważne 3 punkty i nadal trzymamy się tuż za podium...

 
17 kolejka:

  
Zachem Ciech - 3D Forest   3:12   ( 1:5 )

Bramki: M.Królak , R.Borowicz , Ł.Mazur

Skład: M.Gapiński - M.Wieczerzak , M.Kwiatkowski , K.Gapiński - R.Mazur - M.Królak , Ł.Mazur , R.Borowicz

Cóż można napisać po meczu z prawdopodobnym mistrzem ligi ? Znów musiałbym zacząć o naszej tegorocznej przypadłości tj. na średniaków mamy pełny skład , a na "tuzy" ligi pojawiają się najwytrwalsi... Ale "krawiec kraje ..." itd... Pierwsze kilkanaście minut wyrównane. Bezblędny "Mario" na bramce i nareszcie przełamujący się "Pedros" dają nam prowadzenie... Ale z biegiem czasu bracia Konwińscy i spółka łapią swój rytm i zaczynają "kaleczyć" naszą defensywę. Gdy dodamy do tego nasz brak armat w ofensywie , to obraz meczu rysyje się dla nas w czarnych barwach... I tak też było , bowiem  3D potrafiło wykorzystać nasze wszystkie błędy. W związku z faktem , iż rywal do tej pory wygrał wszystko , nie robimy z porażki tragedii , ale martwi fakt , że kilka miesięcy temy potrafiliśmy dwukrotnie ograć tego przeciwnika , a teraz dwa razy z rzędu , nie mielismy nawet szans na uzyskanie korzystnego wyniku... Mimo to gramy dalej...






18 kolejka:

  Zachem Ciech - Zachem Solidarność  4:6  ( 2:2 )

Bramki: J.Maciejewski 2 , T.Chodkiewicz , M.Jully , żk Chodkiewicz

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , T.Chodkiewicz , M.Wieczerzak , J.Maciejewski - M.Kwiatkowski , R.Mazur - Ł.Mazur , M.Jully , S.Klimczak

Dziwny i jak dla mnie , śmieszny mecz... Nie byłem na nim obecny , więc oprę się na kilku relacjach... Ławka długa , ale co z tego , skoro połowa składu przyjechała prosto z innej ligi i najzwyczajniej brakowało im sił... Do tego dwie kontuzje ( Kwiatek i Mazi ) oraz Sebol , który w trakcie meczu sobie pojechał , bo "mu nie szło"... Solidarność wyczuła "bluesa" i zgarnęła całą pulę , choć zawody były podobno wyrównane i dość zacięte. Jakiegoś karnego dla nas nie wskazano , a dla rywala owszem... Ogólnie rzecz ujmując - zabrakło kapitana , nie było motywacji... Brawa dla tych którym się chciało... Dogramy do końca sezonu i na halę zaczynamy przemeblowanie...


19 kolejka:

  Skład Opału - Zachem Ciech   6:6  ( 2:2 )

Bramki:  R.Mazur 4 , K.Gapiński , Ł.Mazur

Skład: M.Gapiński - M.Wieczerzak , A.Jasiński , K.Gapiński , R.Mazur - Ł.Mazur , M.Królak - M.Jully , R.Borowicz

Kolejny rywal "z górnej półki" , a u nas kolejny brak mobilizacji... A szkoda , bo w tych zawodach zabrakło nam solidnych zmian , które odciążyłyby kontuzjowanych po Solidarności "Julka" i "Łukiego" oraz harującego jak wół "Radzia"... Mimo wszystko zagraliśmy dobre i spokojne zawody. Każda z ekip kilkukrotnie prowadziła , każda "spartoliła" po kilka wybornych sytuacji i ostatecznie odnotowujemy "przegrany" , ale sprawiedliwy remis.

Firmowy Finał Mistrzostw Polski za nami...
10 ekip z całego kraju rywalizowało w Solcu Kujawskim o prymat w halowej piłce nożnej (mężczyźni) i siatkówce (kobiety)... My jako benaminek jechaliśmy płacić frycowe... Okrojony skład w porównaniu z eliminacjami , brak treningów , a co za tym idzie i brak zgrania , nie stawiał nas w pozycji faworytów... Los przydzielił nam w grupie eliminacyjnej Dąbrowę Górniczą , Szczecin 2 , Łódź Manufakturę i Łódź Widzew... Na pierwszy ogień Dąbrowa. I tu miłe zaskoczenie , bowiem na inaugurację wygrywamy 2:1 ( bramki: Bródka - bez asysty i Adamowicz - asysta Borowicza ). Drugi mecz z mocnym Szczecinem. Zawody niezwykle wyrównane i ciekawe konczą się bezbramkowym remisem , choc w samej końcówce "Bory" ustrzelił słupek , co w ostatecznym rozrachunku okazało sie brzemienne w skutkach... Mecz nr 3 z Łodzią-M... Remis uratowany w samej końcówce (gol "Borego") był remisem dla nas przegranym , gdyż ta ekipa zdobyła w całych zawodach tylko 1 pkt. Na usprawiedliwienie napiszę , iż graliśmy te zawody po wyczerpującej walce ze Szczecinem... Ostatni pojedynek , z Łodzią-Widzewem ;-) , o wszystko... Rachunek był prosty: wygrana - awans my , remis i porażka - awans W... Niestety po prostym błędzie tracimy gola i musimy gonić wynik. Dobrze rozegrany rzut wolny daje nam wyrównanie (gol: Kałużny , asysta: Borowicz) , ale to wszystko na co nas było stać... Nie zaznaliśmy żadnej porażki w turnieju , ale to dało nam tylko 3 miejsce w grupie...
Na osłodę pozostała nam kończąca finały uroczysta kolacja połączona z zabawą taneczną w towarzystwie siatkarek , niemal do białego rana...

20 kolejka:

  Istanbul - Zachem Ciech  10:2  ( 4:2 )

Bramki: Ł.Mazur , T.Chodkiewicz , żk Ł.Mazur

Skład: A.Jasiński - T.Chodkiewicz , R.Mazur , M.Wieczerzak - Ł.Mazur , R.Borowicz - M.Jully

Prościej byłoby napisać kogo na tych zawodach zabrakło... W godzinie rozpoczęcia zawodów liczba "ciechowców" wynosiła 5 ( słownie: pięciu ) !!! W tym: kontuzjowani Marcin W. i "Mazi" oraz "Bory" po całodziennym turnieju piłkarskim... "Światełko nadziei" , iż nie spotka nas los Firfeka , zapalili spóźnieni "Jullek" i "Angelo". Ten drugi stanął na bramce i ku naszemu zdziwieniu ze stanu 0:1 wyszliśmy na 2:1... Niestety piłka w tym dniu nie była sprzymierzeńcem naszego golkipera , bowiem do przerwy wpadły do siatki jeszcze 3 gole , w tym dwa naprawdę łatwe do obrony... Ale nikt nie robił z tego tragedii. Ważne , że mecz zagraliśmy i nie ma ujemnych 2 pkt... Druga odsłona to nasza "walka z wiatrakami". Siły odeszły i chwilami brakowało tlenu... Kilka razy rywal "ustrzelił" nasze słupki dzięki temu wynik nie windował do góry , a my próbowaliśmy paru kontr , ale z marnym skutkiem... Chwała tym co byli... Ten mecz już za nami. Zostały nam 2 kolejki , na które zapraszam tych , którym zależy...

21 kolejka:

  Port Lotniczy - Zachem Ciech  6:3  (3:1)

Bramki: M.Kwiatkowski 2 , T.Chodkiewicz , żk M.Gapiński , T.Chodkiewicz , M.Kwiatkowski

Skład: M.Gapiński - A.Jasiński , M.Wieczerzak , T.Chodkiewicz , K.Gapiński - R.Mazur , Ł.Wieczerzak , M.Kwiatkowski - R.Borowicz , M.Jully

Mecz w naszym wykonaniu dość przeciętny... Rozpoczynamy pozytywnie , bowiem po akcji "Jullek"-"Bory"-"Chodek" ten ostatni dostaje piłkę na pustą bramkę... Potem kilka naszych dziecinnych błędów (m.in. nasz zawodnik wygarnął piłkę... koledze z drużyny i podał do rywala , który zdobył z tego gola!) i lotnicy odskakują na 3:1. Po zmianie stron z dobrej strony pokazał się "Kwiatek" , który dwoma świetnymi uderzeniami z dystansu doprowadza do remisu... Cóż z tego , skoro za chwilę tracimy dwa gole , dodatkowo łapiemy głupie kartki ( dwie za dyskusje z arbitrem! ) , marnujemy "setkę" i możemy iść do szatni... Kryzysu ciąg dalszy. Na szczęście został jeden małoznaczący pojedynek. Bo co to ma za znaczenie , czy zajmiemy pozycję 4 czy 5 ??? Najważniejsze , aby zakończyć sezon i ... zacząć przemeblowanie drużyny.

22 kolejka:

  Zachem Ciech - Pomorzanie   5:2  ( 2:0 )

Bramki: Ł.Mazur 3 , Ł.Wieczerzak , R.Mazur

Skład: R.Mazur , A.Jasiński - J.Maciejewski , M.Wieczerzak - Ł.Mazur - R.Borowicz , Ł.Wieczerzak

Przed zawodami zjawiła nas się szóstka... 3 kontuzjowanych i brak bramkarza to tylko dwie przyczyny przez które nie byliśmy faworytami tego meczu... "Radzio" , który ostatnio był w dobrej formie , awaryjnie musiał stanąć na bramce. Na szczęście po kilkunastu minutach dojechał "Angelo" i go zastąpił... Rywal , widząc nasz skład , chyba odrobinę nas zlekceważył. Gdy do tego dodamy słabszą niż zazwyczaj dyspozycję ich najlepszego gracza oraz "jeźdzca bez głowy" , który praktycznie bezowocnie przetrzymywał u nich piłkę albo strzelał z nieprzygotowanych pozycji , to szanse praktycznie sie mogły wyrównać... Mogły , ale niestety , pod koniec pierwszej połowy "Radzio" złapał kontuzję i już nie zagrał ani minuty... Ku mojemu zaskoczeniu graliśmy mądrze w obronie i przede wszystkim spokojnie i bez komentarzy... Potrafiliśmy wykorzystać dogodne sytuacje , ale nie ustrzegliśmy sie także prostych błędów. Pierwsza stracona bramka niestety obciąża konto bramkarza , który wyszedł do piłki do której miał małe szanse dojścia. Ale "Angelo" szybko się zrehabilitował i był jeśniejszym ogniwem naszej ekipy... "Jaca" , który pojawił się po dłuższej absencji , trzymał defensywę "w ryzach"... Marcin W. swoje wybiegał , ale błędem był jego zapał do wykonywania karnego... Łukasz W. po powrocie po ciężkiej kontuzji odblokował się i zagrał dobre zawody. Ale najlepszy w naszej ekipie był "Mazi" , który zrobił to co do niego należało: wykorzystał sytuacje bramkowe! Brawo Panowie...












Podsumowanie zacznę od tego , iż 4 lokata w naszym wykonaniu , to z jednej strony wynik przeciętny , który był przed sezonem praktycznie przewidywalny , ale z drugiej , to naprawdę spory sukces...
Przeciętny , bowiem walkę o brąz przegraliśmy ze Składem Opału , mimo iż dwukrotnie mogliśmy ten team pokonać. W sezonie zasadniczym w meczu z tym rywalem byliśmy "w gazie" , ale jak się to skończyło , to wszyscy wiedzą... W "play offach" padł sprawiedliwy remis , co oznacza , że do 2 dodatkowych punktów zabrakło nam 1 bramki... Szkoda... Tak więc w konfrontacji z SO "uciekło" nam , moim zdaniem , 5 pkt... Gdy dodamy do tego przegrane mecze z Solidarnością i Portem to suma punktów do zgarnięcia nam się powiększa. Najbardziej niezrozumiałą przegraną jest wynik z ZS , bowiem mimo deklaracji większości graczy , na meczu pojawiła się zaledwie garstka. Był to jedyny pojedynek w sezonie , który przez prace zmuszony byłem odpuścić i po prostu nie miał kto naszej ekipy "trzymać za jaja". Inną przyczyną tej sytuacji było także zagranie konkurencji , która jakieś tam zaległe zawody ustawiła niemal dokładnie o tej samej godzinie co nasz mecz i kilku graczy przyjechało w trakcie zawodów "na oparach"... Z Portem to już inna historia. Zagraliśmy bez polotu , odpowiedniego zaangażowania , o słabej frekwencji nie wspomnę... Zresztą owa meczowa obecność , to poza kontuzjogennością , w tym roku była naszą bolączką. Byli zawodnicy którzy mimo różnych problemów niemal zawsze stawiali się na zawodach. Ale byli i tacy , którzy zdecydowanie olewająco nosili nasze barwy... Transfery w tym sezonie takie "pół na pół". Politykę kadrową biorę na siebie i żałuję , że czasami zbyt pochopnie akceptowałem proponowanych piłkarzy... Co do kontuzji , to ten sezon był aż nadto wyjątkowy. Zaledwie kilka meczy zagraliśmy w optymalnym zestawieniu! I to tak sie trafiało , że byli to rywale bardzo przeciętni... A na "tuzów ligowych" ani razu nie byliśmy w "zdrowym komplecie"...  "Mazi" z jednym kolanem grał cały sezon , podobnie jak "Bory". Do tego pół roku bez Łukasza W, "Mario" przez oko też wypadł na jakiś czas , "Kwiatek" - mięsień dwugłowy , "Gapa" - kolano , "Radzio" - stopa , Marcin W. - łydka itd... Końca nie widać... Starzejemy się... Znów powinienem wspomnieć o konfliktach , głupich kartkach , ale to będzie już nudne. Co sezon to samo... Ekipa organizatora łapie kilkadziesiąt kar w sezonie. I to większość za "niewyparzony język"... Wstyd...
Raesumując , jak "na trzeźwo" zerkniemy na to wszystko , to miejsce nr 4 , za dwoma kosmicznymi "dream teamami" i ekipą młodą , wybieganą i dobrą technicznie , niemal pachnie sukcesem... Osobiście cieszę się , że dojechaliśmy do końca sezonu  nie oddaliśmy zadnego walkowera , choć w kilku przypadkach było bardzo blisko...
Dziękuję wszystkim , bez wyjątku , za miniony sezon , choć zaangażowanie było różne. Wyszedłem jednak z założenia , że każdy dołożył cegiełkę do tego wyniku , choć żałuję bardzo , że nie potrafiłem zapobiec wewnętrznym konfliktom... Być może moja pozycja w ekipie się zdewalułowała , ale chwilami brakowało mi już sił na uświadamianie...
Teraz nadszedł czas na przemeblowanie , które postaram się zrobić bardzo starannie. Pożegnamy kilku graczy , którzy widnieją w zespole tylko na papierze. Nad kilkoma personaliami głęboko się zastanowię , a kilku to pewniacy do hali i to właśnie od nich zacznę krótkie , indywidualne oceny...

Mariusz Gapiński - "Mario" - pewny między słupkami , poprawny na przedpolu , choć w tym sezonie trochę gorzej szło mu ze strzałami z dystansu. No i chwilami zbyt pyskaty w stosunku do sedziów , co wcześniej mu sie nie zdarzało...
Marcin Wieczerzak - "Maniek" - twardy w obronie z zadowalającą frekwencją. "Zgubił" w tym sezonie strzał z dystansu , ale ostatecznie zdobywanie goli to nie jego rola...
Andrzej Jasiński - "Angelo" - najlepszy jego sezon. Wiele razy ratował nas na pozycji bramkarza. Strzelił kilka bramek. Czasami grał zbyt miękko , ale taki już jest "wesoły Andrzej"...
Krzysztof Gapiński - "Gapa" - pewny na swojej pozycji , potrafiący skutecznie włączyć się do akcji ofensywnej... Czasamy dyryguje poczynaniami drużyny i czyni to dość poprawnie...
Maciej Kwiatkowski - "Kwiatek" - waleczny , poprawny w konstruowaniu akcji , ale jednocześnie nadzwyczajny nerwus... Sam niemal sponsoruje nam klasyfikację "Fair Play"... Osobiście nie znam innego gracza w naszej lidze z takim "kartkowym potencjałem"...
Tomasz Chodkiewicz - "Chodek" - dobry w obronie , chociaż czasami "przechodził obok akcji rywala" , które kończyły się bramkami. No i tradycyjnie głupie kartki i cięty język...
Łukasz Mazur - "Mazi - dobry strzał z dystansu , zadowalająca frekwencja i zapał do gry. Jadnak chwilami  , w głównej mierze przez kontuzję , odpuszcza walkę o piłkę...
Radosław Mazur - "Radzio" - w tym sezonie niesłychany i skuteczny "walczak" ,  "boiskowy maratończyk" , który potrafi skutecznie zakończyć akcję. Czasami jednak włączają mu się "klapki na oczach" i sam próbuje ugrać coś z niczego...
Łukasz Wieczerzak - "Łuki" - młody i waleczny , do momentu kontuzji grał dobrze. Potem stracił pół roku i "czucie piłki"...
Maciej Jully - "Jullek" - mimo , iż wszyscy wiedzą jak on gra , potrafi  niemal zawsze "włożyć głowę". Skuteczność pozytywna , frekwencja również...
Robert Borowicz - "Bory" - skuteczność kapitana coraz słabsza , choć w asystach nadal jest dobrze. Czasami potrafi przekombinować , bo zamiast strzelać , szuka jeszcze podania do kolegi. Frekwencja , jak na ogrom zajęć i obowiązków nadzwyczajna...
Jacek Maciejewski - "Jaca" - jak obecny , to naprawdę przydatny w defensywie. Niestety przy jego nazwisku jest więcej "NN" niż obecności...
Marcin Królak - "Pedros" - szybki i waleczny , jednak obecność raz w miesiącu , to zbyt mało , aby zgrać się z innymi kolegami... Zakończył swój epizod w naszym teamie...
Michał Sochacki - "Michu" - doświadczony i w miarę skuteczny , do momentu "odpuszczenia ekipy" pożyteczny. Czasami potrafił się zablokować w konstruowaniu akcji...Na chwilę obecną zakończył współpracę z zespołem...
Sebastian Klimczak - "Seba" - na początku sezonu bardzo przydatny i skuteczny , choć te kilkanaście bramek w pierwszych meczach , chyba "namieszało mu w głowie". Potem się zablokował , a przełomem okazał się mecz ze Składem Opału.... Ostatecznie odpuścił sobie "szaro-bordowych" i nie zobaczymy go w sezonie halowym...

Sezon halowy zbliża się "dużymi krokami"... "Bory" nie próżnuje... Nowe postacie w ekipie:
W.Muzioł - rez. bramkarz / obrońca ;
J.Kaczmarek - obrońca ;
J.Śmietanowski (?) - rozgrywający / napastnik ;
J.Lewandowski - napastnik ...


10 października odbył się turniej pt. "ALSP Wyżyny wita Orlika". Jako pomysłodawcy wypadało mi wystawić "swoją" ekipę , choć wiedziałem , iż ze skompletowaniem mocnego składu nie będzie łatwo... Liczyłem , że zagramy w składzie podobnym jak w lipcu , ale nie było szans na udział w zawodach J.Kaczmarka , R.Mazura , M.Gapińskiego , J.Śmietanowskiego , G.Porębskiego i B.Wiśniewskiego , czyli niemal 60 % drużyny... Ci co się pojawili , odczuwali w głównej mierze GP na żużlu , stąd bardzo kiepska forma naszej ekipy... Wystąpiliśmy w składzie: W.Muzioł , Ł.Mazur , M.Kwiatkowski , R.Piotrowski , M.Buchholz , J.Lewandowski i R.Borowicz , a symboliczne występy zaliczyli także P.Michalski i T.Chodkiewicz. To na dobry wynik nie wystarczyło... Nasze rezultaty: No Name 0-1 , TKKF Wyżyny 0-5 , Young Boys 4-3 , XXX 1-3 , Real Okole 2-3.Ostatecznie kończymy na miejscu 7 , ale nikt z obecnych nie robił z tego sensacji. Dzięki za walkę w barwach Orłów Borego...

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5697128,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

HALA 09/10

czwartek, 08 października 2009 21:20




Wystartowała kolejna edycja rozgrywek halowych...
Dla nas nowy sezon zacząl się od zmiany nazwy , bowiem pod swoje skrzydła bierze nas "Zachem Ciech".
Ale zanim  hala , to na rozgrzewkę , bardzo krótkie personalne podsumowanie sezonu letniego "okiem Borego"...

Na widoczny puchar zapracowali:


NR 1 - Mariusz Gapiński - szybko , mimo przedsezonowych obaw , przestawił sie na dużą bramkę. Udowodnił , że nadal należy do ścisłej czołówki bramkarzy w lidze...

NR 12 - Rafał Borowski - poprawny na przedpolu i z dobrym refleksem , jednak małym minusem jest szybka nerwowość oraz błędy przy stałych fragmentach gry...

NR 2 - Marcin Wieczerzak - mimo sporej postury jest trudny do minięcia. Pewny punkt naszej defensywy z silnym strzałem...

NR 3 - Sebastian Klimczak - dobry przegląd pola , zadowalająca skuteczność , ale chwilami zbyt "głośny" na boisku...

NR 4 - Andrzej Jasiński - wywiązywał się z zadań defensywnych na miarę swoich możliwości. Czasami , gdy miał okazję na dobrą akcję , niestety potrafił się "zagotować"...

NR 5 - Krzysztof Gapiński - podstawowy obrońca , który wielokronie skutecznie eliminował akcje ofensywne rywali. Kierował naszą defensywą oraz skutecznie potrafił zakończyć nasz atak...

NR 6 - Tomasz Chodkiewicz - twardy w obronie. Potrafił skutecznie włączyć się w akcje ofensywną. Minusem są "gardłowe decybele"...

NR 8 - Radosław Mazur - jako gracz środka wywiązywał sie z zadań poprawnie. Walczył na całym boisku strzelając czasami bardzo ważne bramki. Minusem była , ale to w tym przypadku zrozumiałe , frekwencja...

NR 17 - Maciej Kwiatkowski - kolejny "walczak" , który potrafił reżyserować grą. Plus to skuteczność , minus to "głupie kartki"...

NR 20 - Łukasz Mazur - gdy grał był "lokomotywą" naszego zespołu. Obdarzony silnym strzałem z dystansu. Niestety , czasami nie pojawiał si na zawodach...

NR 10 - Łukasz Wieczerzak - utalentowany i perspektywiczny napastnik , który w naszym teamie jeszcze do końca nie pokazał na co go stać...

NR 13 - Maciej Jully - "sęp pola karnego" z najlepszą grą głową w lidze. Strzelec nr 1 w drużynie. Waleczny i potrafiący zmobilizować do walki...

NR 16 - Michał Sochacki - doświadczony i pożyteczny "ofensor" , choć czasami brakowało u niego mocniejszego zaangażowania w grę...

NR 99 - Robert Borowicz - najmniej minut na boisku , a mimo to drugi strzelec w ekipie. Sporo asyst. Minus to gra w defensywie , ale z jednym sprawnym kolanem to trudne zadanie...

 







 


1 kolejka:

 AC Compilar - Zachem Ciech  4:11  ( 1:5 )

Bramki: T.Chodkiewicz i S.Klimczak po 2 , A.Jasiński , K.Gapiński , R.Mazur , Ł.Wieczerzak , Ł.Mazur , M.Jully , R.Borowicz.

Pierwszy mecz i pierwsze emocje... Przed zawodami byliśmy zdecydowanym faworytem... Zgarnęliśmy komplet punktów , ale nie przyszło to aż tak całkiem łatwo... Rywal wybiegany , potrafił przerywać nasze akcje. Gdy dodamy do tego lekko chaotyczną naszą gre ( to nic dziwnego , bowiem graliśmy w tym składzie na hali po raz pierwszy ) , to wynik który uzyskaliśmy musimy uznać jako przyzwoity... Ale daje głowe , że ACC komus punkty urwie...

2 kolejka:

 Zachem Ciech - TurboDymoMeni  12:1  ( 5:0 )

Bramki: M.Jully 3 , S.Klimczak , R.Mazur i M.Kwiatkowski po 2 , K.Gapiński , Ł.Mazur , M.Wieczerzak , żk Ł.Mazur 

Drugi mecz i gra zdecydowanie lepsza... Szczególnie w defensywie niemal bezbłędna , gdyż rywal zdobył zaledwie jednego gola. Skuteczność też poprawna , bowiem na liście strzelców zapisali sie nimal wszyscy... "Wejście smoka" miał Jullek gdyż chwilę po pojawieniu się na placu gry dwukrotnie dotykał piłki , a ta wpadała do siatki... Wynik zadowala i oby tak dalej...












3 kolejka:

  FC Błonie - Zachem Ciech  0:3  ( 0:2 )

Bramki: R.Borowicz 2 , K.Gapiński.

Trzeci nasz mecz w przeciągu 6 dni i kolejny raz widzimy inny zespół ! Obrona bez zarzutu , ale cóż z tego , jak nie potrafimy przełożyć dobrej gry "na tyłach" w suteczną gre w ofensywie... Zapewne u niektórych pojawiło się "dopisywanie" punktów przed meczem... A właśnie w tym dniu FC Błonie zagrało swój najlepszy mecz w historii przeciwko naszej ekipie. I gdyby było skuteczniejsze lub Mario na bramce miałby słabszy dzień , to ciekawe jak tłumaczyliby się Ci , którzy w grze , np. w przewadze robili sobie indywidualne popisy... To kpiny z kolegów , którzy walczą w odbiorze , a potem nadaremno biegają do kontry... Proponuję troche przemyśleń i analiz i przypominam , że piłka nożna to gra ZESPOŁOWA , w której liczą sie zdobyte bramki , a nie ilość ZWODÓW i bezproduktywnych "KÓŁECZEK"...





 

 







4 kolejka:

  Corinthians - Zachem Ciech  4:3 ( 1:1 )

Bramki: R.Borowicz , S.Klimczak , samobójcza , czk M.Kwiatkowski , żk T.Chodkiewicz

No i stało się... Jak ktoś jest dobrym matematykiem to wyliczy , że od ostatniej , także jednobramkowej naszej halowej porażki , minęło 20 kolejek ligowych... Ale czy tak naprawdę musiało do tego dojść??? Rywal solidny i prezentujący zgranie i dobrą technikę... My doświadczeni , ale... Właśnie to ALE... Zbyt ufni we własne indywidualne siły ( czyt. popisy ) i małokonsekwentni w obronie... Bo gdyby ( nie mogę znaleźć innego słowa ) : Radzio nie kiwał dwa (!) razy jako ostatni , Chodek nie podał rywalowi i Sebik w ostatniej (!) akcji meczu po wznowieniu ze środka przypilnował swojego zawodnika , a nie cieszył się jak dziecko po strzeleniu gola "na remis" , to może nasz dorobek punktowy wyglądałby inaczej... Cóż z tego , że przeciwnik sam sobie strzelił gola i wyszedł mu strzał życia z rzutu wolnego , skoro wychodzi na to , że to my sami oddaliśmy 3 punkty... Nic nie ujmuję rywalom. Corinthians będzie się liczył w walce o podium ( my raczej nie , bo: m.in. "siada" meczowa frekwencja , przez popisy indywidualne nie wychodzi gra zespołowa , nasza skuteczność jest makabryczna , a pojawiające się hasło , że w innych ligach "a to hala jest większa i trzeba więcej biegać" są śmieszne , bo obiekt wszędzie jest równy dla wszystkich ). Z nami zagrał bardzo poprawnie i miał więcej klarownych sytuacji bramkowych. Mario robił co mógł... No i na koniec kartkowicze... Kwiatek ma "mistrza" , bowiem nie przypominam sobie sytuacji , aby dostał kartkę za faul... Zawsze za dyskusje... A dwie w jednym meczu , to już groteska... Panowie! Albo gramy "normalnie" , albo dajemy sobie spokój... Szkoda czasu na błazenadę , szkoda kasy sponsora , szkoda zaangażowania "Borego"... Jest pauza , więc macie 2 tygodnie na refleksję... Pozdrawiam...







5 kolejka:

  pauza

6 kolejka:

  Real 1046 - Zachem Ciech   9:5  ( 3:2 )

Bramki: M.Jully 2 , R.Mazur , Ł.Wieczerzak , R.Borowicz.

Brak słów aby ten mecz zrelacjonować... Zacznę od tego , że od jakiegoś już czasu nie stanowimy monolitu... Chciałbym podkreślić , że już dawno i bezpowrotnie minęły czasy , gdy na hasło "gramy z ekipą Borego" paraliżowało rywali i "za darmochę" zdobywaliśmy punkty... To był mecz z gatunku: "musimy wygrać , aby liczyć się w walce o podium"... A my na przekór sobie , właśnie w tych zawodach zagraliśmy bez jaj... Słaba frekwencja i do tego już po kilku minutach meczu kontuzja naszego bramkarza to tylko maluśkie usprawiedliwienie... Gra bez polotu , olewanie założeń taktycznych , bezproduktywny "ciąg na bramkę" rywala , defensywa nie jak ser szwajcarski z dziurami , tylko same dziury z odrobiną sera... No i rewelacyjne zmiany , szczególnie w pierwszej połowie... Bory opuszcza plac gry w 5 minucie i .. mimo , że jest jedynym na ławce , już się nie pojawia na parkiecie , bo nie ma chętnych do zejścia. Brawo! Słaniać się na nogach , ale nie dać zmiany , bo "może zejdzie ktoś inny" lub "może coś strzele i będe w gazecie"... A może wrócimy do metody z przed kilku lat , kiedy to ja wywoływałem zawodnika do zejścia i wpuszczałem jego zmiennika? Będzie sprawiedliwiej... Błędy własne... Ile my już bramek straciliśmy po stracie tzw. "ostatniego"??? Elementarna zasada wpajana 7-dmio latkom: "Nie masz co zrobić z piłką , a jest zagrożenie , to ją wybij na aut". Trudne??? Widocznie bardzo trudne , bo my tydzień w tydzień takie gole tracimy... Ofensywa? A co to takiego? Przecież jak "ciechowiec" jest w posiadaniu piłki , to włączaja mu się klapki i jest małoważne , czy inni są lepiej ustawieni. Trzeba strzelać... Po sufitach , 10 metrów od bramki , ale trzeba walić... Może jeden na dziesięć wpadnie... A inni niech sobie biegają... Można trochę , ba , troszeczkę inaczej !!! Fakty: 2:0 dla Reala. Bory zagrywa do Radzia na sytuację 1 na 1 i pada gol. Można podać? Można... Tuż po przerwie Bory zagrywa do Łukasza W. , ten pociaga lewą stroną i strzela na remis. Można "wypuścić" lepiej ustawionego kolegę? Można... Minutę później Bory zagrywa do Julka  , a ten mając przed sobą tylko bramkarza wyprowadza nas na prowadzenie... Można podać? K... można... Końcówka meczu. Jullek podaje do Borego , a ten spokojnie strzela obok bramkarza... Można precyzyjnie , a nie po sufitach? Można... Nie chce mi się już pisać o tym meczu , ale chciałbym wyrazić nadzieję , że wspólnymi siłami  powalczymy z wyraźnym kryzysem Ciechu i nie staniemy sie pośmiewiskiem ligi i dostarczycielami punktów. Musimy z godnością oddać koronę , bowiem na jej obronę nie ma już szans... Ale proszę , niech każdy z nas "poszuka" swoich jaj , bo na to jeszcze nie jest za późno...

7 kolejka:

  Zachem Ciech - No Name   8:1  ( 5:0 )

Bramki: Ł.Wieczerzak 4 , S.Klimczak 3 , R.Mazur , żk T.Chodkiewicz

Kontuzja naszego pierwszego bramkarza okazała się na tyle poważna , iż prawdopodobnie aż na kilka spokań do "świątyni" , po prawie dwóch latach przerwy musiał wejść "Bory". Na szczęście tego dnia , nieobliczalny do tej pory No Name , nie pokazał praktycznie nic... Od samego początku przejęliśmy inicjatywę. Akcji podbramkowych było sporo. Sama gra jakoś tam wyglądała , choć nadal czasami brakuje jeszcze gry podaniami... Nareszcie odblokował się "Łuki" , który zaaplikował rywalowi 4 bramki. Czas pokaże czy na dłużej , czy to tylko "jednorazowy wyskok"... Tym razem , oprócz samego wyniku , na plus można zaliczyć frekfencję oraz spokój na boisku...





Niebawem czeka nas zmiana barw , bowiem do dyspozycji będzie komplet strojów za 2 miejsce na sztucznej trawie... Ale to prawdopodobnie od nowego roku...


 
8 kolejka:

   
Zachem Ciech - Zachem Solidarność  2:4  ( 1:3 )

Bramki: M.Wieczerzak , K.Gapiński , żk Ł.Mazur

Wiadomo było przed zawodami , iż nasz rywal przystąpi do meczu podwójnie zmotywowany... Po pierwsze: grał"o życie" , czyli o szanse na zajęcie miejsca w pierwszej szóstce. Ewentualna porażka z nami , byłaby "gwoździem do trumny"... Po drugie: w ekipie Solidarności jest przynajmniej 50% "byłych zawodników Borego" , co wiadomo nie od dziś , że "uskrzydla"... Sam mecz był dobrym , szybkim widowiskiem , ale dla nas to marne pocieszenie... Skuteczność u nas bardzo kuleje , choć trzeba przyznać , że rywal miał więcej sytuacji podbramkowych... Nasuwają się pytania , czy po prostu jesteśmy już "za starzy' , czy "nam się nie chce" , czy aż tak bardzo liczymy na indywidualne predyspozycje ( lub ich brak )... Halówka , sytuacji kilkadziesiąt , a my strzelamy zaledwie 2 ( słownie: DWA ) gole... Kilku z nas , m.in. "Radzio" , bezproduktywnie miota się po boisku... "Chodek" zamiast skasować niegroźny atak rywala jako ostatni obrońca , mija się z piłką i rywal jest sam na sam z bramkarzem ( ale to było już i tak pod koniec zawodów ). "Bory" też zawalił jedną z bramek  , ale kilka "setek" wybronił... Zresztą , wg ogólnej opinii  , to właśnie bramkarze z obu ekip , zagrali na solidnym poziomie... Nic nam po takim pocieszeniu... Czołowa szóstka zaczyna nam się wymykać i być może za miesiąc obudzimy się w grupie "słabszych".. A to będzie już dla nas niezły "kop w d...".

9 kolejka:

   Debiutanci - Zachem Ciech   4:7  ( 2:4 )

Bramki: T.Chodkiewicz 2 , Ł.Mazur , M.Kwiatkowski , K.Gapiński , M.Wieczerzak , żk M.Kwiatkowski

Mecz ważny dla układu tabeli... Choć mieliśmy spore kłopoty kadrowe ( przede wszystkim brak pierwszego bramkarza , który nadal leczy poważną kontuzję ) potrafiliśmy się na te zawody dość zmobilizować... Tuż przed zawodami nastąpił przydział ról z wyraźnym naciskiem na defensywę , bowiem na bramce trzeci raz z rzędu stanął "Bory" , który tego dnia zmagał się w mocnym bólem pleców... Na szczęście zaczęło się dobrze , bowiem dość szybko objęliśmy prowadzenie 2:0. Rywal groźnie atakował oraz starał się strzelać z dystansu robiąc przy tym spory kocioł pod naszą bramką , aby zasłonić pole widzenia bramkarza... Trochę namieszał sędzia , gdyż w pierwszej połowie nie uznał prawidłowej bramki dla Dyskutantów , a w drugiej zbyt pochopnie pokazał żk "Kwiatkowi" ( to "historyczna" , bo pierwsza kartka za  faul  ;-) )... Wynik był dla nas korzystny na całym meczowym dystansie. Nie pozwalaliśmy rywalowi "rozwinąć skrzydeł". Walczyliśmy na całym boisku. Trochę szwankowała skuteczność , ale mający conajmniej trzy setki "Radzio" nie może się przełamać. Może się odblokuje już niebawem , ale kolejni rywale to najwyższa "ligowa półka"... "Bory" , dzięki dobrej pracy defensywy , nie miał zbyt wiele roboty , ale kontuzja nie pozwoliła w tym dniu na skuteczność większą niż 50 %... Dobrze że tym razem reszta "na plus"...

  

Debiut "nowych strojów"...





Szybko wskoczyliśmy w znaczniki ...



"Radzio" szukający wsparcia "na górze" ...

10 kolejka:

 
Zachem Ciech - MediaCom Computers   2:1  ( 0:0 )

Bramki: R.Mazur , T.Chodkiewicz

Mecz prestiżowy i zainteresowanym nie musze tłumaczyć dlaczego... Pierwszy raz w historii , nasz rywal przystępował do rywalizacji z nami w roli faworyta... Patrząc na miejsce w tabeli , ilość punktów i składy , byliśmy niemal skazani "na pożarcie". Pisząc o kadrze Ciechu na ten mecz nie wiedziałem , czy wymienić tych co byli ( R.Borowicz - M.Wieczerzak , A.Jasiński , T.Chodkiewicz , M.Kwiatkowski , R.Mazur , Ł.Wieczerzak ) , czy podać kogo brakowało (M.Gapiński - S.Klimczak , Ł.Mazur , K.Gapiński , M.Jully). Tuż przed zawodami , po personalnej analizie , zespół usłyszał od "Borego": "... Wyłączyć z gry zawodnika nr 9. Pilnować głównie jego , bo to ich motor napędowy...". I co się stało? Zespół posłuchał !!! Najlepszy strzelec MC praktycznie nie miał chwili oddechu. Prawdą jest , że to rywal miał optyczną przewagę , ale z tego niewiele wynikało. Obie ekipy zagrały bardzo dobrze na tyłach , stąd po pierwszych 20 minutach 0:0... A w przerwie znów zabrał głos "Bory": "... Panowie... Gramy to co do tej pory , bo na nic innego dziś nas nie stać... Czekać na okazję , bo im bliżej końca , tym oni będa się bardziej gotować...". Kilka dni wcześniej wyraziłem nadzieję , że przełamie się Radzio. I wykrakałem... Udało mu się skutecznie wykończyć jedną z akcji i było 1:0 dla nas... MC podkręcał tempo , ale w defensywie było b. dobrze. Chociaż raz nie uniknęliśmy dość prostego błędu , gdy rywal zagrał długie podanie , którego nie przeciął "Chodek" , a "Bory" wyszedł zbyt bojaźliwie i dostał loba na 1:1... Na szczęście był to jedyny błąd tego dnia na tyłach. Pod koniec zawodów "Chodas" przypieczętował golem swoją dobrą grę , potem rywal trafił w słupek i ... inkasujemy 3 punkty. Brawa dla tych co grali i zasłużyli na duże piwo od tych , kórych nie było... Honorowo oddajemy tytuł mistrzowski...











11 kolejka:

  PPAF - Zachem Ciech   7:3  ( 4:2 )

Bramki: R.Mazur , Ł.Wieczerzak , Ł.Mazur , żk M.Kwiatkowski

Pierwsze minuty dość poprawne , jednak z biegiem czasu PPAF się rozkręcał i narzucał swój styl gry. Rywal był od nas piłkarsko lepszy , ale ambicji nam nie brakowało. Było to jednak zbyt mało na najlepszą ekipę naszej grupy... Na nic zdała się przewaga fizyczna , bowiem rywal umiejętnie zmieniał swoje pozycje , co czasami powodowało "miotanie się" po parkiecie graczy w szaro-bordowych strojach... No i ta niezliczona ilość fauli , które dawały PPAF szanse na silne strzały na bramkę. A już kuriozalne były "zapasy" w polu karnym w zupełnie niegroźnej sytuacji... No a po meczu stało się to , czego się obawiałem... Zamiast docenić klasę rywala , zaczęło się szukanie winnych porażki...W ciągu 8 dni zagraliśmy dwa jakże odmienne mecze i "trafiliśmy z nieba do piekła"... "Lament w szatni" ( nr 13 ) wskazał mnie jako winnego . więc biorę wynik na siebie... Faktycznie to ja zostałem w dziecinny sposób zmylony podczas karnego ( faulował zapaśnik nr 13 ) , choć kilka minut później , ten sam zawodnik , "pilnowany" przez nr 13 był sam na sam , ale tym razem to ja wygrałem...  Rzut rożny , podanie na krótki słupek i gola zdobywa zawodnik "pilnowany" przez nr 13.. Walka w parterze przy linii bramkowej i mimo asekuracji nr 13 rywal wpycha piłkę do bramki... Strzały z dystansu miały być blokowane , a przy golu nr 1 , nie dość , że piłka minęła dwóch naszych i żaden nie włożył nogi , to jeszcze umiejętnie zasłonili mi widoczność... I tak dalej... Wszyscy zagraliśmy słabo. Śmieszne było , słyszalne co jakies 10-15 sekund , nawoływanie do krycia , bo oznaczało to , że taktycznie "leżymy"... Cóż , ojcem porażki zostałem mianowany ja , więc biorę ją na siebie. Zapewne nie raz jeszcze przegram i nie raz wygram mecz... Ale to już będzie kolejna historia... Pozdrawiam...

12 kolejka:

 
KPEC - Zachem Ciech   6:6   ( 2:4 )

Bramki: Ł.Wieczerzak 2 , M.Kwiakowski , R.Mazur , T.Chodkiewicz , R.Borowicz , żk T.Chodkiewicz

To był mecz aktualnie równorzędnych zespołów... Grając trzeci miesiąc z rzędu bez nominalnie pierwszego bramkarza i mając na uwadze "pietruszkową stawkę" pozwalamy sobie na małe eksperymenty... Tym razem "Bory" pograł kilka minut w polu , a w "świątyni" stanął Łukasz Mazur i wypadł całkiem przyzwoicie... Mecz walki. Widać było , iż każda z ekip chce zagarnąć pełną pulę punktów. Wynik otwiera rywal , a nam na początku meczu idzie opornie. Doprowadzamy do remisu , ale chwile później tracimy kolejnego gola... Około 15 minuty na parkiecie pojawia się kapitan Ciechu , a chwile później zdobywa gola oraz zalicza dwie asysty ( bramki Łukasza W. i "Kwiatka" ). Do przerwy prowadzimy... Po zmianie stron zaczynamy bez koncentracji i chyba w przekombinowanym ustawieniu , co natychmiast wykorzystuje rywal zdobywając w pierwszej akcji bramkę... Korygujemy skład , ale rywal "złapał wiatr w żagle". Widzieliśmy sporo akcji po obu stronach , ale u nas od jakiegoś czasu szwankuje skuteczność , która jest najsłabsza wśród zespołów z grupy 1-12 ! Czas nastawić celowniki... W końcówce meczu obejmujemy prowadzenie , ale w ostatnich 30 sekundach popełniamy szkolny błąd przy wybijaniu autu i oddajemy 2 punkty... Odstąpiłem tym razem od wytykania indywidualnie błędów , aby uczulić , iż na wynik pracujemy całym składem i wszyscy ponosimy konsekwencje... Było kilka zmarnowanych "setek" , były błędy w obronie oraz niepotrzebne faule przed naszą bramką... Starajmy się poprawić te mankamenty i dograjmy do końca ten wyjątkowo ciężki i pechowy dla nas sezon... I starajmy się sprawiedliwie dzielić czasem boiskowym , bo np. ja zszedłem na samym początku drugiej połowy i do końca zawodów nie pojawił się już nikt chętny do zmiany powrotnej. No ale dzieki temu w spokoju z ławki rezerwowych mogłem analizować poczynania Ciechu...














13 kolejka:

   Port Lotniczy Bydgoszcz - Zachem Ciech  3:7   ( 1:4 )

Bramki: M.Jully i M.Kwiatkoski po 2 , Ł.Wieczerzak , S.Klimczak , Ł.Mazur

Mecz ważny dla obu sąsiadujących ze sobą w tabeli zespołów... My , chwilowo tradycyjnie , z kolejnym graczem na bramce. Tym razem "Radzio" , który zaprezentował się lepiej niż poprawnie. Wybronił kilka groźnych sytuacji rywala oraz potrafił kilka razu "uruchomić" kontry z naszej strony... A Port stylem gry nas nie zaskoczył , choć ich rozgrywanie akcji od bramkarza , kilka razy spowodowało chaos w naszym kryciu. Spory wpływ na przebieg zawodów miała pierwsza minuta meczu , gdy "Jullek" dwukrotnie wykorzystał proste błędy defensywy "lotników". Każdy z nas musiał swoje wybiegać. Pierwsza połowa pod nasze lekkie dyktando. Ozdobą była akcja po przechwycie w środkowej strefie piłki przez "Borego" , który wypatrzył po przekątnej będącego w pełnym biegu "Kwiatka" , a ten zagrał szybką , płaską piłkę do "Sebola" , który skutecznie ten atak wykończył... Druga odsłona to równa walka na całym dystansie czasowym. Zmarnowaliśmy kilka dogodnych sytuacji , przeciwnik dwukrotnie nas "pokarał" i zrobiło sie na styku. Jednak w samej końcówce zawodów , gdy rywal opadł trochę z sił , udało nam sie odskoczyć na kilka bramek i zdobyliśmy cenne 3 punkty... Cieszy zaangażowanie w grę oraz nareszcie brak chaosu przy zmianach... Powalczymy o lokatę nr 5...







 
14 kolejka:

  Zachem Ciech - Młodzi Wyjadacze  9:3  ( 6:1 )

Bramki:  M.Jully 3 , Ł.Wieczerzak i K.Gapiński po 2 , S.Klimczak , T.Chodkiewicz

Kolejna "degrengolada" na bramce. Tym razem stanął "Chodek" i wyglądało to nawet całkiem dobrze... Co prawda rywal nie miał wielu okazji bowiem założeniem było "odciąć" od podań najlepszego strzelca MW i to sie udało , a reszta teamu rzadko nam zagrażała... A my , w pierwszej połowie meczu , dość szybko "odjechaliśmy z wynikiem" , a w drugich 20 minutach spokojnie kontrolowaliśmy dalszy przebieg meczu...

15 kolejka:

  3D Forest Igrzyskowa - Zachem Ciech  6:7  ( 2:3 )

Bramki: M.Jully i Ł.Wieczerzak po 2 , M.Kwiatkowski , R.Mazur , Ł.Mazur , czk T.Chodkiewicz

Pierwszy raz w sezonie nie mogłem być obecny na zawodach , a tu taki mecz !!! Z relacji uczestników wiem , że wszyscy wykazali się ogromnym zaangażowaniem... "Chodek" nawet zbyt dużym , bowiem dał się sprowokować do przepychanki , za co dostał drugą żk... Na bramce tym razem zadebiutował... nasz drugi etatowy bramkarz. "Rafi" , z racji wykonywanej pracy , zagrał pierwszy raz na hali , a tego dnia poprzeczka wywindowała niemal w kosmos. Miał sporo pracy , ale spisał się całkiem poprawnie , żeby z racji wyniku nie napisać rewelacyjnie... Każda z ekip mogła te zawody wygrać , ale to tym razem my inkasujemy 3 punkty... A tak swoją drogą , to od jakiegoś czasu mamy chyba "patent" na 3D i niech tak pozostanie jak najdłużej... Brawo Panowie !

16 kolejka:

  Zachem Ciech - Zachem Barwniki  3:0 w.o.

Rywal się nie pojawił , ale my wykorzystaliśmy wolną halę na wewnętrzną gierkę... 

17 kolejka:

 
Pomorzanie - Zachem Ciech  4:3  ( 3:3 )

Bramki: Ł.Wieczerzak 2 , Ł.Mazur.

Mecz o przysłowiową "pietruszkę" , który mógł nawet sie podobać widzom... Sporo walki i dość poprawna defensywa po obu stronach , choć widzieliśmy też bramki , które paść nie powinny... Ostatecznie kończymy na miejscu 5 , co przy naszych całosezonowych kłopotach , uważam za wynik dobry...

W tym miejscu dziękuję wszystkim zawodnikom naszego teamu za zaangażowanie w grę i wyrażam nadzieję , iż wspólnie powalczymy podczas edycji letniej...



   



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5044042,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

SEZON 2009...

niedziela, 08 marca 2009 21:00


  

Zanim rozpoczniemy regularne rozgrywki musimy poznać specyfikę nowego obiektu przy ul. Kościuszki , który przez najbliższe kilka miesięcy będzie areną 10 edycji ALSP "Wyżyny".
Za nami pierwszy mecz towarzyski z ekipą Zachemu SA , która w porównaniu z sezonem zimowym wzmocniła swoje szeregi. Rywal okazał się tym razem lepszy i wygrał 6:4. Wynik nie jest najważniejszy , tym bardziej , że dla niektórych z nas był to debiut na sztucznej trawie... Na poważne zawody przyjdzie jeszcze czas... Ale pierwsze wnioski zostały juz wyciągnięte. Przede wszystkim ... zmiana obuwia. Bez tzw. "korków"  , szczególnie przy wilgotnej murawie , zbyd dużo sie nie ugra...



Drugi sparing z tym samym rywalem odbył się przy sztucznym oświetleniu. Ogólnie wrażenie pozytywne , jednak do takich warunków trzeba się przyzwyczaić. I w tym miejscu szkoda , iż obaj nasi nominalnie pierwsi bramkarze nie mogli się na meczu pojawić... Sama gra byla "średnich lotów" z chwilowymi przebłyskami , ale każdy z nas nadal potrzebuje ogrania na sztucznej trawie ( nie ogólnie , ale w tym składzie ). Dodatkowo aura była mało sprzyjająca , ale grać trzeba w każdych warunkach... Odnotujmy naszą wygraną 5:3 i ... czekamy na inaugurację ligi...





Inauguracja ligi przed nami...
Czego się spodziewać ???
Przede wszystkim niebywałej mobilizacji "starych" ekip w meczach z nami , a także zupełnie innej rywalizacji z tymi , których do tej pory ogrywaliśmy... Zmiana murawy to inny styl gry , inna taktyka... U nas skład bez większych zmian , z tzw. powrotami , natomiast  niektórzy rywale bardzo się wzmocnili... Nowe ekipy to jak zwykle wielka niewiadoma , a co za tym idzie , spodziewać się możemy wielu niespodzianek. Rywalizacja będzie bardzo ciekawa , a na samym starcie rozgrywek faworytów jest wielu... Dla nas , w moim prywatnym mniemaniu , sukcesem będzie pierwsza "piątka"...



1 kolejka:

  Izoland - No Name  24:1  ( 9:0 )


Bramki: R.Mazur i M.Jully po 5 , K.Gapiński , M.Sochacki i R.Borowicz po 3 , Ł.Wieczerzak 2 , M.Gapiński , R.Borowski i Ł.Mazur.

Inauguracja sezonu 2009 za nami...
Sam mecz w zasadzie bez historii , ale nikt przed pierwszym gwizdkiem nie spodziewał się , iż będzie tak łatwo... Zaczęliśmy składem , który zgrywał się na ostatnich sparingach. Już po kilku minutach uzyskaliśmy sporą przewagę i mogliśmy sobie pozwolić na "kombinowane ustawienia"... Stąd  m.in. gra w polu naszych obu bramkarzy , którzy nawet wpisali się na listę strzelców... Gra bez większych błędów , ale należy podkreślić , że rywal choć ambitny , to nie postawił nam wysoko "poprzeczki"...



"Jullek" zdobywa bramkę... Na pierwszym planie "Michu" , a w plastronie "Łuki"...



Debiutująca w ALSP "sędzina" , a w oddali Łukasz i "Bory"...



I ponownie ci sami gracze , tym razem w akcji ofensywnej...



Sytuacja " jedna z 24" , czyli gol ( tym razem zdobyty przez "Radzia" ).

2 kolejka:

  Gimnazjum 24 - Izoland   4:23  ( 1:7 )

Bramki:  M.Jully 8 , S.Klimczak i Ł.Mazur po 4 , R.Borowicz 3 , M.Kwiatkowski 2 , Ł.Wieczerzak , M.Gapiński , żk A.Jasiński

Mecz z "gospodarzem obiektu" . który zaprezentował się , w porównaniu z innymi przegrywającymi ekipami , całkiem przyzwoicie. U młodego rywala widać chęć do gry przez całe 70 minut i  to się chwali... Oczywiście piłkarsko G24 przewyższaliśmy , ale to zrozumiałe choćby ze względu na nasze ogranie i doświadczenie ligowe... Sam mecz bez historii , chociaż wytknąć muszę kilka zmarnowanych "setek" ( Bory , Sebik , Chodziu...) oraz kilka drobnych błędów w defensywie.... "Na plus" wspomnieć trzeba o "sępie pola karnego - Julku" , który pokarcił rywali aż 8 razy... No i z dalekiej podróży wrócił "Jasina" , który dostał "tylko" żółtą kartkę. W takich meczach nie wolno w ten sposób ryzykować... Mały mankament to , niemal tradycyjnie , przeprowadzanie zmian , ale wyrażam nadzieję , iż niebawem to wszystko sie "naprostuje"...

Początek drugiej połowy ...



Przy piłce "Bory"...



Akcja ofensywna...



Blok defensywny - Mario ( na bramce ) , Marcin i Chodek ( nr 14 )...

3 kolejka:

  KPEC - Izoland  2:9  ( 1:3 )

Bramki: M.Kwiatkowski , R.Mazur i S.Klimczak po 2 , Ł.Mazur , M.Sochacki i R.Borowicz.

Rywal dobrze nam znany , a mimo to potrafił w początkowej fazie zawodów lekko nas zaskoczyć. KPEC zaczął nadspodziewanie dobrze. Widać , iż sztuczna trawa bardziej im leży od parkietu czy asfaltu , gdzie nie porafili rozwinąć skrzydeł. Na wspomnianych nawierzchniach nigdy nam nie mogli dorównać ponosząc wysokie porażki... A tym razem małe zaskoczenie. Dobra defensywa i do przerwy zaledwie 1:3 , co na tym boisku jest minimalnym prowadzeniem... U nas troche ospałości i słaba skuteczność. W przerwie meczu , po symbolicznym uhonorowaniu dyplomem naszego sponsora za "halową" współpracę , poprawiły nam się "obroty" oraz zaskoczyła skuteczność. Odskoczyliśmy w wynikiem na bezpieczną odległość i dopisujemy kolejne 3 pkt do dorobku...














4 kolejka:

  Telkar Florjord - Izoland  7:6  ( 2:3 )

Bramki: M.Sochacki 3 , R.Mazur , R.Borowicz , M.Kwiatkowski , samobójcza , żk T.Chodkiewicz i Ł.Wieczerzak.

No i stało się... Nasza imponująca seria 22 ligowych zwycięstw z rzędu została przerwana... Rywal wybiegany i dobry technicznie. Prowadzenie w meczu zmieniało sie kilkukrotnie , ale żadna z ekip nie mogła "odjechać z wynikiem". Pierwsza połowa dla nas i  kto wie , jaki wynik widniałby na protokole po ostatnim gwizdku , gdyby nie dwa błędy chwilę po przerwie oraz brak zdecydowanego przerwania ostatniej akcji Telkaru... Sami też powinnismy lepiej wykończyć kilka ataków , ale zabrakło precyzji... Reasumując , mecz dył dobrym widowiskiem z wieloma sytuacjami podbramkowymi. Twarda gra w defensywie , czasami na pograniczu faulu. Widać było , iż obie ekipy znają się "na kopanej"... Pozostał mały niedosyt , ponieważ niewiele zabrakło , aby "starzy wyjadacze" pokonali o wiele młodszych , wybieganych i dobrych technicznie m.in. byłych piłkarzy "Z"...

http://mrozio77.fotosik.pl/albumy/620951.html  - obszerna fotogaleria z meczu.

6 kolejka:
 
 Izoland - FC Błonie  22:1  ( 8:0 )

Bramki: M.Jully 7 , T.Chodkiewicz 4 , S.Klimczak i Ł.Wieczerzak po 3 , K.Gapiński i M.Kwiatkowski po 2 , R.Borowicz,

Mecz "bez historii" , ale nie mogło być inaczej , gdyż rywal zagrał bez zmian... Co prawda "czerwoni z Błonia"  są "szaleńczo wybiegani" i gdyby popracowali nad techniką i taktyką , to zapewne wyniki FCB byłyby lepsze... A tak to sobie pobiegali , a my dziurawiliśmy ich defensywę...

Kolejka nr 6

  Port Lotniczy Bydgoszcz - Izoland  1:19  ( 0:7 )

Bramki: M.Jully 6 , R.Mazur 4 , S.Klimczak 3 , T.Chodkiewicz i Ł.Wieczerzak po 2 , K.Gapiński , R.Borowicz.

Mecz zapowiadał sie na trudny , ale na zapowiedziach się skończyło... Przeciwnik w bardzo licznym składzie sprawiał solidne wrażenie. Jednak gdy zabrzmiał pierwszy gwizdek , widać było , iż nasz team jest piłkarsko lepszy. Składne akcje w ofensywie , szczelna defensywa  i dobra skutecznośc spowodowały , iż "lotnicy" po 70 minutach twardo wylądowali...



Bramka rywala obstawiona: po lewej Seba , środek Julek , a po prawej Chodek...


 
Julek już czekał na piłkę...



Akcja rywala , którą starają się przerwać Gapa , Kwiatek i Chodek...



Kolejna z bramek dla Izolandu...



"Czerwono-żółci" na połowie "lotników"...



Rzadki widok: Chodek na ławce rezerwowych... To musiało zostać uwiecznione !!!

Kolejka nr 7

  Izoland - Zachem SA  10:0  ( 7:0 )

Bramki: R.Borowicz i M.Jully po 3 , K.Gapiński i Ł. Wieczerzak po 2 , żk M.Gapiński.

Mecz wypadł nadzwyczaj łatwo , gdyż byłem przekonany , że rywal stawi twardszy opór. W końcu przed sezonem wygrali z nami w jednym ze sparingów... Ale w zawodach Zachem nie miał wiele do powiedzenia...Szybko obięlismy kilkubramkowe prowadzenie i kontrolowaliśmy przebieg gry... Mogło być różnie w momencie ręki naszego bramkarza za polem karnym , ale Mario miał szczęście , że nie wykonał nią żadnego ruchu , tylko rywal go nastrzelił... Druga połowa bardziej wyrównana , ale to my zgarniamy całą pulę i jesteśmy "na zero na tyłach"...

Kolejka nr 8

 
Izoland - BN   14:4  ( 4:1 )

Bramki: M.Jully 4 , R.Mazur 3 , K.Gapiński , Ł.Mazur i R.Borowicz po 2 , M.Kwiatkowski , żk Ł.Wieczerzak i M.Kwiatkowski

Z rywalami znamy się jak "łyse konie" i wydawać by się mogło , że nikt nikogo niczym nie zaskoczy... A jednak... Co prawda zmiany w BN-ie na mecz z nami na pozycji nr 1 spodziewałem się , to już mocno defensywna gra ich najlepszego strzelca mnie zaskoczyła... Mrozio i spółka zagrali bez rezerw , co zapewne miało wpływ na przebieg zawodów. Pierwsza połowa w miarę wyrównana. BN bardzo spokojnie rozgrywał piłkę i nie pozwalał nam się rozkręcić. Kilka akcji jednak nam wyszło , potem praktycznie sami strzeliliśmy sobie bramkę , kiedy to Simek wykorzystał kolosalny błąd naszej defensywy i do przerwy jest 4:1... Początek drugiej połowy ma podobny scenariusz jak pierwsza część zawodów , jednak gdy rywal nieco opadł z sił , zdobyliśmy kilka bramek i zaczęliśmy kontrolować przebieg meczu... Wkradł się mały chaos , gdy wszyscy nagle zapragnęli pograć w ataku , stąd na liczniku BN-u pojawiły się 4 gole... Ogólnie wygrana w "debiucie nowych koszulek" cieszy , gdyż rywal jest silną ekipą , która zapewne pomiesza jeszcze szyki najlepszym...



"Środek" po zdobyciu bramki...



Kontra "Radzia" i "Julka"...




Stały fragment gry BN-u , po którym "za chwile" stracimy gola...




"Kwiatek" i "Sebik" w akcji...

Puchar Ligi - grupa D

 
Izoland - Zachem SA  7:2  ( 2:1 )

Bramki: R.Mazur 4 , M.Jully 2 , M.Kwiatkowski.

Ten mecz w zasadzie decydował o dalszym awansie i zagraliśmy go w miarę poprawnie. Skład znacznie okrojony mczył sie w pierwszj połowie z twardą obroną rywala , który po naszym ewidentnym błędzie wyszedł na prowadzenie... Druga część meczu znacznie lepsza i ostatecznie wygrywamy te zawody dość pewnie...

9 kolejka:

  MediaCom Computers - Izoland  3:5  ( 2:3 )

Bramki: K.Gapiński , T.Chodkiewicz , R.Mazur , M.Kwiatkowski , Ł.Mazur , żk M.Kwiatkowski i T.Chodkiewicz

Mecz dość ciekawy z dużą "dozą" walki na całym boisku. Obie ekipy grały twardo , co było powodem wielu wymian zdań między zawodnikami... Właśnie te dyskusje popsuły trochę wrażenie po dość dobrym meczu , ale tak czasami bywa... MediaCom dość szybko objąl prowadzenie , chwilę poźniej "dostał" w prezencie drugiego gola i już zaczął dopisywać sobie w tabeli 3 punkty... Na szczęście gracze Izolandu obudzili się z letargu i zaczęli grać uważniej na tyłach i konstruktywniej pod bramką rywala. Do przerwy zdobyliśmy 3 bramki ( szczególnie ładną strzelił Łukasz M., który z zimną krwią wykorzystał niefrasobliwość bloku defensywnego MC ) , co dało nam minimalne prowadzenie... Po zmianie stron  posiadaliśmy niewielką przewagę , którą udokumentowaliśmy dwiema bramkami. Potem rywal wykorzystał błędne ustawienie naszej obrony przy rzucie wolnym i w zasadzie na tym emocje piłkarskie się zakończyły... Reasumując: mecz trudny , rywal mocny fizycznie , ale komplet punktów na koncie Izolandu... I Panowie , na koniec jedna uwaga! Mniej dyskusji i komentarzy... Gramy w piłkę nożną a nie startujemy w konkursie na komentatora sportowego...

Puchar Ligi - Ćwierćfinał

  ZNS - Izoland   3:7  ( 3:3 )

Bramki: M.Jully 4 , Ł.Mazur 2 , K.Gapiński.

Rywal wybiegany i dobry technicznie. Początkowo inicjatywa należała do ZNSu , ale ostatecznie pierwszą połowę "wyciągnęliśmy na remis". W drugiej przejęliśmy inicjatywę  i poprawiliśmy defensywę co dało nam pewny awans do półfinału...

Puchar Ligi - półfinał

  Izoland - Pomorzanie  4:9  ( 2:2 )

Bramki: Ł.Wieczerzak 2 , R.Mazur , M.Wieczerzak

Zawody dość dobre , toczone w szybkim tempie i kto wie , czy to nas trochę nie zgubiło... Personalnie nie byliśmy w tym dniu odpowiednio mocni... Do pewnego momentu "szedł cios za cios" , ale na jakieś 10 minut przed końcem "odcięto nam tlen" i w zasadzie stanęliśmy , co zmotywowany i doświadczony rywal pewnie wykorzystał... Tym razem finał nie dla nas...

10 kolejka:

  Izoland - Star Team  11:1  ( 4:0 )

Bramki: M.Jully , S.Klimczak , K.Gapiński i R.Borowicz po 2 , M.Wieczerzak , A.Jasiński , Ł.Mazur.

Byliśmy zdecydowanym faworytem mimo , iż dwóch graczy odpoczywało za żółte kartki... Zapewne zgubiła nas pewność siebie , gdyż nie mogliśmy odpowiednio "rozwinąć skrzydeł"... Gdy po kilku minutach zaczęliśmy się rozkręcać okazało się , że skuteczność w tym dniu jest ... makabryczna. Hurtowo marnowaliśmy "setki" i zamiast strzelić 30 bramek wygrywamy zaledwie 11:1... Widać , że potrzebujemy wakacyjnego odpoczynku , ale przed nami jeszcze ( aż ) dwie kolejki ligowe...

11 kolejka:

  ZNS - Izoland   9:13  ( 4:8 )

Bramki: R. Mazur 4 , S.Klimczak , M.Kwiatkowski i R.Borowicz po 2 , M.Sochacki , T.Chodkiewicz , żk T.Chodkiewicz

Mecz zapowiadał sie na dość trudny , bowiem rywal doświadczony , ograny i wymagający... I tak do przerwy było , choć to my nadawaliśmy ton wydarzeń... Po zmianie stron , w początkowej fazie drugiej połowy ZNS praktycznie nie istniał. "Odjechaliśmy" na wysoki wynik i ... stanęliśmy czekając na oklaski.. A że ich nie było to rywal zdobył serią kilka goli i z efektownej wygranej zrobiło sie zaledwie 13:9... Jak na nasz team , to spora ilość goli straconych...  Minus za grę w defnsywie , choć prywatnie musze przyznać , iż zauważyłem tzw. "zmęczeni materiału"...

12 kolejka:

  BMW Posłuszny - Izoland   6:7  ( 4:2 )

Bramki: M.Kwiatkowski i R.Mazur po 2 , M.Sochacki , R.Borowicz , K.Gapiński , żk M.Kwiatkowski

Z "kosmicznej" podróży wrócili gracze Izolandu... Byli i tacy , którzy na tydzień przed tym meczem , dopisywali nam 3 pkt... I nikt nie słuchał "Borego" , który przestrzegał przed nadmiernym optymizmem... A ekipa BMW zagrała bardzo ułożony futbol w obronie i nadzwyczaj skutecznie w ataku.... Po 15 min prowadzili 4:0 i to Oni kontrolowali przebieg meczu... Izoland strasznie się "miotał" , ale walczył... W pierwszej połowie strzeliliśmy dwa gole , jednak druga , mimo naszego naporu , toczyła się praktycznie "gol za gol".... A to nas nie urządzało... Końcówka meczu należała wyraźnie do nas i praktycznie na 3 minuty przed końcem zapewniliśmy sobie remis , a w przedostatniej akcji meczu bardzo cenne 3 punkty...

Wakacyjny Turniej Piłkarski:

 
Izoland - ostatnie , 8 miejsce...

  Turniej toczył się "swoimi prawami"... My , jako zapewn nieliczni , gralismy wyłącznie amatorami... Skład 9-osobowy nie rokował "przeboju" i na dodatk już na starcie turnieju w pierwszym meczu złapaliśmy dwie kontuzje.. Mecz drugi i ... kontuzja nr 3... Tak więc "do zabawy" zostaje graczy sześciu ( graliśmy po 7 )... Mecz trzeci i .. na plecach ląduje "Bory"... Kadra się zawęża... Mecz kolejny .. i licytacje , kto wejdzie , a kto nie , bo brakuje sił... Ja się nie dziwię... Boisko dość duże , "skrzydła podcięte" , gra  o " pietruchę"... Ostatecznie , ostatnie miejsce w grupie , ale co było dalej to już skandal... Przez obowiązki organizacyjne , osobiście nie mogłem "pilnować zespołu" i niebawem okazało się , że na "placu boju pozostało nas tylko 3 ( słownie TRZECH - "Maniek" , "Kwiatek" i "Bory" )... Reszta zwinęła sprzęt i pojechała do domu... TO POSTAWA NADZWYCZAJ NEGATYWNA , TYM BARDZIEJ , IŻ NASZ RYWAL CIERPLIWIE CZEKAŁ NA MECZ O MIEJSCE NR 7...  Bez komentarza... Wyrażam tylko nadzieje , że taka sytuacja już nigdy się nie powtórzy...

Turniej o Puchar GMG:

  Orły Borego - miało być lepiej niż ostatnio i było ... 4 miejsce , a "pudło" pechowo "zabrała" nam bramka stracona w ostatnim meczu na 3 minuty przed końcem zawodów...

Pierszy mecz turniejowy zaczęliśmy w eksperymentalnym składzie: Mateusz Lis - Jacek Jakubowski , Marcin Wieczerzak - Mikołaj Racławski , Marcin Frankowski , Łukasz Wieczerzak i Robert Borowicz. Graliśmy z nikomu bliżej nieznaną ekipą Carrefour Pomorska. To team w budowie , który na chwile obecną ogrywa się w turniejach i w przyszłości zapewne zasili którąś z lig... Sam mecz był wyrównany , choćby dlatego , że my graliśmy w takim zestawieniu pierwszy raz , a rywal miał świeży zapas sił... Udało nam się zwyciężyć 1:0 , co mozna było uznać za dobry start turnieju...





W drugim meczu LP zagraliśmy z Victorią Białe Błota... Dołączył do nas nieco spóźniony Robert Michalski... Do pewnego momentu było remisowo , ale dobrze tego dnia dysponowany rywal , w końcówce meczu wykorzystał dwie kontry i ... już na nic się zdały indywidualne próby "Franka" i "Ruska"... 2:4 i gramy dalej...





Trzeci mecz zaczęliśmy z ... nominalnie jednym obrońcą. Marcin W. zakończył udział w turnieju , a jak sie gra praktycznie samymi "napadziorami" z dobrym ciągiem na bramke rywala , ale ... bez ciągu do obrony , to z tak silnym rywalem jak Galacticos wiele ugrać nie mogliśmy... Pojawiły sie też pierwsze kontuzje ... Łatwe 1:5 do tyłu i "pudło" sie oddaliło...



Ostatni mecz z ekipą Firmy Budowlanej Firfek okazał sie , ku naszemu zaskoczeniu , meczem o stawkę ! Tabela tak się ułożyła , że aby myśleć o podium Firfek nie mógł przegrać , a my w przypadku wygranej wkoczylibyśmy na 3 lokatę... Mimo , iż byliśmy bez rezerw gdyż z gry zrezygnował już "Rusek" , a "Miki" grał z kontuzją , ku zaskoczeniu , to my nadawaliśmy ton rozgrywce... Tym razem "Bory" z "Jacą" zagrali w defensywie , Łukasz W. dwoił się i troił na środku , a "Franek" szarpał na ataku... Mimo znacznej  uraty sił objęliśmy dwubramkowe prowadzenie. Po kilku minutach Firfek pokonał Mateusza i "wszedł z wynikiem na kontakt"... Gdybyśmy to dowieżli do końca "budowlańcy" wylecieliby z podium... Oni dokładnie o tym wiedzieli i w ostatnich minutach przycisneli nas "do muru"... Zabrakło 3 minut , zabrakło sił , zabrakło trochę szczęścia ( gdyby Mikołaj wykorzystał doskonałą okazję ;-)) , ale i tak ten mecz osobiście uważam za nasz najlepszy w tym turnieju...

Dziękuję obecnym za grę i zaangażowanie !!!




13 kolejka:
 
  Ziomals Team - Izoland  4:12  ( 2:6 )

Bramki: M. Jully i M.Sochacki po 3 , T.Chodkiewicz i R.Borowicz po 2 , Ł.Wieczerzak , S.Klimczak.

Niewielkie obawy przed meczem były... A to z kilku powodów... Po pierwsze: forma. Przyznać muszę , że wypadło to nawet przyzwoicie , choć tradycyjnie , chwilami szwankowała skuteczność... Po drugie: frekwencja. Trwają jeszcze wakacje , ale dla głodnych gry w piłkę to nie robi różnicy. I dobrze ! Oby tak dalej... Po trzecie: zaangażowanie. Już teraz wiem , komu zależy , a kto ma wszystko w d... Definitywnie żegnamy dwóch ( jak na chwilę obecną ) piłkarzy , z których jeden pojawił się na jednych zawodach ( niezła średnia ) , a drugi głośno trąbi o zmianie barw klubowych... Co do meczu , to należy zaznaczyć , iż rywal stawił się dość licznie i nie przestraszył się Izo. Zdobył nawet pierwszy gola , po bardzo efektownej akcji... Ale to nas nie zdeprymowało i regularnie punktowaliśmy przeciwnika. Wspomniałem o skuteczności... Ci co muszą potrenować , to wiedzą ;-)... Obie połowy były "symetryczne" ( po 6:2 ) i dzięki temu dopisujemy dość łatwe 3 punkty...

14 kolejka:

  Kapa Team - Izoland  6:9  ( 2:4 )

Bramki: M.Jully 4 , K.Gapiński , M.Kwiatkowski , Ł.Mazur , Ł.Wieczerzak , R.Borowicz , żk M.Kwiatkowski


Mecz z obrońcą mistrzowskiego tytułu zapowadał się na niezwykle trudny... Rywal zjawił się na obiekcie dokładnie w czasie , gdy powinien zabrzmiewać pierwszy gwizdek sędziego. Po kilku minutach opóźnienia zaczęliśmy z animuszem. Jullek był tego dnia prawdziwym "motorem napędowym".. Energicznie mobilizował wszystkich , a także dodawał animuszu swoją skutecznością... Kapa bez zmian , co przy dobrym tempie meczu , była plusem dla nas. Odskoczyliśmy na kilka bramek , ale mała dekoncentracja w defensywie spowodowała , że straciliśmy kilka bramek za dużo... No ale przeciwnik pojęcie o piłce nożnej ma... Minus dla "Kwiatka" za bezsensowną , wręcz głupią kartkę , która odsuwa Go od dwóch kolejnych spotkań... Reasumując , zdobyte ważne punkty zbliżyły nas bardzo do podium...



15 kolejka:

  Izoland - BronX  10:4  ( 3:1 )

Bramki: Ł.Wieczerzak i Ł.Mazur po 3 , S.Klimczak 2 , K.Gapiński , R.Borowicz , żk Chodkiewicz

Mecz z "dodatkowym smaczkiem"... Rywal praktycznie jako jedyny mógł w przypadku wygranej jeszcze zamieszać w pierwszej trójce sezonu 2009... Poza tym , kilku graczy BronXu grało w Orłach Borego w wakacyjnym turnieju... Ale na murawie sentymentów nie było... Tempo meczu zabójcze. Sporo akcji podbramkowych i czasami zbyt ostrej gry , na którą pozwalał arbiter... Pierwsza połowa wyrównana , ale drugie 35 minut to nasza spora przewaga. Tym razem na indywidualne wyróżnienie zasłużył Łukasz W. , który otworzył wynik meczu... Poza tym wszyscy zagrali ambitnie i z animuszem ( szczególnie blok defensywny ) , co daje nam pewność , iż w tym sezonie znajdziemy się na pudle !!! ( Cyba że wydarzy się historia a^la Chodek , ale wtedy to ja osobiście zabije... )...

16 kolejka:

  Pomorzanie - Izoland  7:3  ( 2:2 )

Bramki: M.Jully , M.Sochacki , Ł.Wieczerzak

Nikt nie mówił , że będzie łatwo... Rywal doświadczony w ligowych bojach , z liczniejszą ławką rezerwowych udowodnił , że tegoroczny awans do finału PL nie był przypadkiem... Początek zawodów dobry , wyrównany , ze sporą ilością sytuacji podbramkowych... Niemal już tradycyjnie , pierwsi tracimy bramka. Ale po kilku minutach przełamuje się "Michu" i po dobrej zastawie strzela gola... Kolejna nasza bramka - "stadiony świata"!!! Łukasz W. huknął z woleja w samo okienko... Bramkarz rywala nawet nie drgnął... Do przerwy remis. W drugiej połowie , po jednym w kornerów , na prowadzenie wyprowadza nas "Jullek" , który wykończył precyzyjnym strzałem... nogą (!) dobre dośrodkowanie "Radzia". Niestety ponownie "coś pękło". Przy dobrym wyniku trafiamy w słupek oraz dwukrotnie w poprzeczkę. Takiego pecha nie ma rywal , który też trafia w słupki , ale u nich piłki odbijają sie do siatki ( u nas wychodziły w pole...). Tracimy trzy bramki , a w samej końcówce meczu , dwa koszmarne  , choć już w tym momncie małoistotne dla wyniku , błędy "Jasiny" i "Borego" i rywal dodaje sobie dwa prezenty... No cóż... Praktycznie pozostaje nam w tym roku "brązowy medal" , ale teraz to my rozdajemy karty , jeśli chodzi o tegoroczne podium...

Na obu polach karnych momentami sie niemal "gotowało"...















Było też sporo pojedynków indywidualnych...








17 kolejka:

  3D Forest Igrzyskowa - Izoland  3:7  ( 1:3 )

Bramki: M.Kwiatkowski i M.Sochacki po 2 , Ł.Mazur , M.Jully , R.Borowicz , żk M.Kwiatkowski

Po tym meczu miała nastąpić koronacja nowego mistrza... Miała , ale ku naszej radości , nie nastąpiła... Co prawda 3D musi jedynie postawić kropke nad "i" , ale to nadal czas przyszły... Faworytem byli rywale , którzy zjawili się w licznym i mocnym składzie. I co z tego , że publicznie tłumaczyli się z przegranej , że niby najlepsi po kilkunastu minutach pojechali na inne zawody. Zaczynali mecz w najlepszym składzie , a skromnie wspomnę , że to właśnie u nas zabrakło w tym dniu braci Gapińskich , Wieczerzaków , Klimczaka , Chodkiewicza , a drugi zmiennik pojawił się po przerwie... Kto zna personalnie nasz team , to wie o ile mniejszą siłę prezentowaliśmy bez w/w... A sam mecz? Początek dobry , wyrównany. Pierwsi tracimy bramkę , ale rywalowi wyszedł mierzony , fantastyczny strzał z wolnego. Do remisu doprowadza "Jullek" i zaczęliśmy uzyskiwać lekką przewagę nad szybszym rywalem. Zupełnie "wyłączony" został ich najlepszy strzelec. Do przerwy dorzucamy dwie bramki. Po złapaniu oddechu , początek drugiej połowy ponownie "równo". Rywal zapewne chciał wygrać , lecz w tym dniu czegoś im zabrakło. Na tyłach zagrali poprawnie i trzeba przyznać , że ich golkiper "miał dzień". Wygrał wiele pojedynków z naszym "napadem" i to jemu Forest zawdzięcza , że nie było pogromu... My konsekwentnie dorzuciliśmy kilka bramek i zasłużenie wygraliśmy ten mecz. Każdy z nas "wybiegał swoje" i z małymi wyjątkami , asekurował kolegów w defensywie.. Sporo zdrowia zostawił Łukasz M. , który "szalał na flankach". Nawet cieszy słuszna "normalna kartka" "Kwiatka" , który faulował , a nie dyskutował z arbitrem... Cegiełkę dorzucił też "Bory" , który asystował przy obu golach "Micha" i na koniec ustalił wynik meczu... Brawo Panowie! W sportowej walce utarliśmy nosa faworytom...













18 kolejka:

  Darmowe 3 punkty za wycofany Budpol...

19 kolejka:

   
  Izoland - Beer Team  20:2  ( 9:1 )

Bramki: M.Jully 6 , S.Klimczak 5 , R.Borowicz 3 , R.Mazur i A.Jasiński po 2 ,  T.Chodkiewicz , Ł.Mazur.

Przed pierwszym gwizdkiem arbitra pozytywne zaskoczenie. Mimo sporego chłodu frekwencja w zespole zadowalająca... U rywala było gorzej , co miało spory wpływ na przebieg meczu. Od początku nasza przewaga była dość wyraźna. Zapewne pogoda sprawiła , iż wielu z nas miało chęć intensywnie pobiegać , co przełożyło się na ilość sytuacji strzeleckich. Bramkarz "piwoszy" robił co mógł , stąd na naszym koncie zaledwie 20 bramek... Rozstrzelał się "Sebol" , ale gdy "w amoku zdobywania bramek" przestał dostrzegać lepiej ustawionych kolegów , Ci przestali dostrzegać Jego... Tradycyjnie duży plus dla "sępa pola karnego - Julka" i pozostałych graczy w ekipie Izolandu... Zwycięstwo nabrało jeszcze bardziej słodszego smaku , gdy okazało się , że wskakujemy na drugi stopień tegorocznego podium... A to już jest naprawdę spory sukces "dziadków z Izo"...


W tym miejscu nasza "srebrna drużyna" składa podziękowania firmie "Izoland" za kilkuletnią , okraszoną sukcesami współpracę...

 







Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4322160,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

... MECZE ROKU.

wtorek, 23 grudnia 2008 22:51
"Ruszam" z kolejna kategorią. Tym razem będą to krótkie opisy , wg mojej prywatnej oceny , najlepszych spotkań "mojego" teamu na przełomie kolejnych sezonów. Oczywiście , będą one "odświeżane" na podstawie zapisów i artykułów prasowych . Pozwolę sobie na opis nie tylko sezonów gdy prowadzę ligę ALSP , ale postaram się także sięgnąć do "archiwum wiedzy"  sprzed tego okresu...

Rok 2000 - Jako Zachem Team ostatecznie zajęliśmy 10 miejsce na 21 ekip. Wynik średni , ale to była pierwsza edycja ligi , do której zgłosiło sie wiele dobrych ekip. Pierwsza trójka ( Victoria Wyżyny , Eko Plast , Rezerwy Beer Team ) potwierdza wczesniejsze zdanie. Najlepszy w mojej ocenie nasz mecz , rozegraliśmy przeciwko ekipie FC Ofce , w której grali m.in. P.Przybiliński ("Król strzelców" tego sezonu) , D.Niezbecki , P.Kuśmierczuk i M.Deliński. Co prawda wygraliśmy 6:3 , ale to właśnie z tym ostatnim zawodnikiem nie mogliśmy sobie poradzić w defensywie. Strzelił w pierwszej połowie 3 bramki i dał swojej ekipie prowadzenie do przerwy 3:2. Po zmianie stron poukładaliśmy swoją grę i udało nam się "wyłączyć" wspomnianego snajpera FC. Bramki dla Zachemu zdobyli: P.Jaworski 3 , G.Sierży 2 i R.Borowicz...


Rok 2001 - To rok , w którym jako pierwsi w mieście wprowadziliśmy podział na sezon zasadniczy i rundę "play off". Prym rozgrywkom wiodły ekipy FC Ofce , Unilever (Eko Plast) , Victoria Wyżyny , Gotcha i Canarhinos.
I własnie na tych ostatnich chciałbym się zatrzymać , bowiem nasza konfrontacja z nimi , do dziś jest w mojej pamięci. Była to niezwykle silna ekipa : M.Górecki , Goliński , Damski , Jaroć , Trzaskowski ... Do przerwy to nasz rywal prowadził. Dwukrotnie na liste strzelców wpisał się M.Górecki , a nam udało się przed gwizdkiem nieco zniwelować stratę. Po 35 min 1:2 , a po zmianie stron , gdy obie ekipy jeszcze bardziej przyspieszyły , mecz stał sie niezłym widowiskiem. Nasza obrona zagrała perfekcyjnie rozbijając wszystkie ataki "kanarów". Przeciwnik częściej był przy piłce , a my czekaliśmy na kontry. Jedna z nich dała nam wyrównanie , co spowodowało , iż nasz rywal chciał wygrać i "poluzował" szyki obronne. W/w że ów mecz utkwił mi osobiście w pamięci , gdyż to własnie w tych zawodach , w samej ich końcówce , dwukrotnie pokonałem bramkarza Canarhinos w odstępie dosłownie 2 minut. Wynik końcowy 4:2 , bramki dla Zachemu : R.Borowicz 2 , R.Kocent , K.Mielczarek , żk K.Szyperski i A.Engelbrecht.

No i powinienem także wspomnieć o zawodach przeciwko Eko Plastowi w barwach którego grali m.in. Vinarci , Sudnikowicz , Szałek , Mierzwa , Jendrczak , S.Górecki i Szymański. Rywal posiadał doświadczenie i przewagę fizyczną , którą starał sie wykorzystać. Do przerwy prowadziliśmy 1:0 po golu K.Mielczarka z rzutu wolnego. Pokonał bramkarza EP silnym strzałem po ziemi. Zapachniało niespodzianką. Zawody zaostrzyły się ( stąd czerwień u rywala , a u nas trzy żółtka ) , ale udało nam się przetrzymać napór przeciwnika. Gdy po czk zrobiło sie u nich luźniej zdobyliśmy drugą bramkę (R.Borowicz). W samej końcówce Eko strzeliło na 1:2 , ale zabrakło im już czasu na zremisowanie... Żk - A.Polewski , A.Engelbrecht , T.Bąk. To było w sezonie zasadniczym...

A w "play off" graliśmy "w kratkę" zajmując ostatecznie 8 miejsce. Najlepiej zagraliśmy z Daabem ( Spiołek , Cerajewski , A.Gerc , Piekarz ..) wygrywając 6:0. Na szczególne słowa uznania zasłużyli w tych zawodach defensorzy , którzy perfekcyjnie rozbijali ataki rywala. Do przerwy 4:0 , a po zmianie stron kolejne dwie bramki i komplet punktów dla naszej drużyny. Bramki: P.Markiewicz i R.Borowicz po 2 , P.Jaworski i M.Simon.

Rok 2002 - Zachem Team zajął 9 miejsce. Graliśmy w grupie "słabszych". W tym sezonie cierpieliśmy na brak napastników. Zabrakło 1 punktu by grać w grupie 1-8( Victoria , PW Szpajda , Logon Canarhinos , Green Grass , Blokersi...). Mecz który odnotowałem to zwycięska (4:3) rywalizacja z Blokersami. W ich składzie grali wówczas m.in. Rychlewski , Kuśmierczuk , Barambas i Żakowicz. Spotkaliśmy się już w 3 kolejce i do tego meczu obie ekipy miały po 6 pkt i stosunek bramek 10-1. Zawody były niezwykle wyrównane. Obie ekipy miały sporo sytuacji podbramkowych. Dla naszego teamu bramki zdobyli: R.Borowicz 2 , P.Markiewicz i W.Panek.

Rok 2003 - ostatecznie 6 lokata , która była odpowiednia do naszych możliwości. Zagraliśmy kilka dobrych spotkań , a na wyróżnienie zasłużył mecz z zespołem FC Melanżyści ( Bas , Przybiliński , S.Górecki , Olejnik , Niezbecki , Przybylski , Świtalski ...). W rundzie "play off" padł wynik 5:5 i był to dla nas "zwycięski remis" , gdyż przed pierwszym gwizdkiem to FCM byli faworytem meczu... Bramki dla nas zdobyli: M.Sochacki 3 , M.Simon i M.Engelbrecht.

Ciekawym "wydarzeniem" w tym roku był posezonowy mecz pokazowy mistrza ligi Istanbulu z tzw. kadrą ALSP , którą miałem przyjemność poprowadzić wspólnie z Dariuszem Cichorackim. Przeciwko "turkom" zagrali: Głowacki , Szyperski , Jully , Przybysz , Zająkała , Cichoracki , Rogalski , Bytner , Karpiel , Kubiak , Simon i Rychlewski. Wynik boiskowy nie pozostawił złudzeń , gdyż kadrowicze wygrali 9:2. Przez całe zawody mięliśmy przewagę w posiadaniu piłki , co było równoznaczne z większą ilością sytuacji podbramkowych. Bramki dla "mojej" drużyny zdobyli: Jully 3 , Przybysz 2 , Zająkała , Bytner , Rogalski i Rychlewski po 1 , a dla Istanbulu: Michlic i Cerajewski. Zwycięzcy otrzymali pamiątkowy puchar oraz koszulki od firmy Istanbul Sp. z o.o.

Rok 2004 - To rok rozkwitu ALSP. Dwie regularne ligi po 16 ekip. W obu ciekawa i wyrównana rywalizacja...W tym sezonie wyróżniłem dwumecz z Peklimarem ( po wakacjach KFC ) zakończony zwycięstwami 5:2 i 3:2. To ekipa mająca w składzie m.in.braci Łubeckich , Dziurdzielewskiego i Pawełczaka , którzy tworzyli zalążek składu , który rok później walczył o najwyższy stopień podium. "Mój" Zachem zajął ostatecznie 4 miejsce , a we wspomnianych konfrontacjach bramki w pierwszym meczu zdobyli : M.Sochacki 2 , P.Markiewicz , D.Siewert i M.Radziejewski natomiast strzelców w zawodach nr 2 nie mogłem odnaleźć w archiwum... 

Rok 2005 - Zmiana sponsora na GMG i piąta lokata na finiszu. Podium dla Green Grassu , KFC i Istanbulu...Sezon zaczęliśmy słabo. Po 8 kolejkach zajmowaliśmy 10 lokatę , a w kolejnej potyczce za rywala mięliśmy Blokersów ( Deliński , Rychlewski , Niezbecki , Pacholski , Burda... ). Jakież było zaskoczenie dla wszystkich , gdy to my , zdecydowanie słabsi personalnie , nadawaliśmy ton tej rywalizacji. Zagraliśmy skuteczniej i w obronie i w ataku. Bramki dla GMG: S.Klimczak 2 , M.Jully i T.Poraziński, Żk: A.Engelbrecht.

Rok 2006 - Miejsce nr 2 , przed nami Istanbul , a za plecami mi,in. Green Grass , Stabud i Rhino Sport...W pierwszej rundzie wyróżniam rywalizację z Budweiserem ( Markiewicz , Brzeziński , Leszczyński , Jaroch , Budryca...) , drużyną silną personalnie , która miała wysokie aspiracje. Z nami 2:7 , co wskazuje na zdecydowana przewage GMG. Tak faktycznie nie było , gdyż rywalizacja była wyrównana , ale bardzo dobrze zagrał w tym meczu blok defensywny z golkiperem Adamem Jasińskim na czele... Bramki zdobyli: M.Jully 2 , M.Glibowski , S.Klimczak , T.Lipiec , Andrzej Jasiński i Arek Jasiński...

A w "play off" mecz z Green Grassem ( Głowacki , Kosiński , Siewert , Zająkała , Bytner , Rogalski , Remez...) , który wygraliśmy 3:0. Co prawda , uczciwie trzeba zaznaczyć iż w tych zawodach nie zagrał "Beny" ich bramkarz nr 1 , ale potencjał personalny i tak stawiał GG na pozycji faworyta. Wspomnę nieskromnie , że po tych zawodach otrzymałem wyróżnienie kolejki za postawę na naszej bramce. Udało mi się kilkukrotnie wygrać pojedynki z napastnikami rywala , co szczególnie irytowało J.Zająkałę , który bardzo w tym dniu się starał... Bramki dla GMG: M.Glibowski , M.Jully i R.Mazur. Ten mecz otworzył nam ścieżkę do medalu...

Rok 2007 - Graliśmy pod szyldem TKKF Jedność. Do tytułu zabrakło nam 1 pkt. Uplasowaliśmy się za Green Grassem , a za nami byli m.in. BN , Simi i Kapa Team. Właśnie z ta ostatnią ekipą rozegraliśmy bardzo dobre dwa spotkania. W kolejce nr 8 wygraliśmy 7:1. Rozmiar wygranej był małą niespodzianką gdyż rywal dysponował młodym lecz ogranym i dobrym technicznie składem ( m.in. Daroń , Szychta , Szewka , Kutka , Schuller ...). Pierwsza połowa remisowa ( 1:1 ) , natomiast w drugiej na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Mieliśmy w tej części meczu zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki co przełożyło sie także na skuteczność i z biegiem czasu widać było jak przeciwnik traci chęć do gry... Bramki zdobyli: M.Engelbrecht i M.Glibowski po 2 , K.Gapiński , Ł.Mazur i M.Jully.

Rewanż w kolejce nr 19 był już całkiem inny. Rywal plasował się na miejscu 4 i miał jeszcze szanse na "pudło". U nas istotna zmiana nastąpiła na pozycji nr 1 , gdyż broniący w pierwszej rundzie Rafał Borowski , z powodu kontuzji zawiesił rękawice na kołku. Tak się złożyło , iż to moja skromna osoba zajęła "świątynię" i jak to się wkrótce okazało , na kilkadziesiąt spotkań... Trudny , zmotywowany rywal , ale i tym razem udało nam się wygrać. Sam mecz był niezwykle wyrównany , toczony w dobrym tempie i ciekawy dla oka. Sporo sytuacji podbramkowych po obu stronach. Wynik końcowy 3:1 po dwóch bramkach M.Jullego i jednej R.Mazura ...

Rok 2008 - Tym razem jako Izoland zajęliśmy 3 miejsce i ponownie na wyróżnienie zasługuje konfrontacja z Kapa Team. Nie mam tu na myśli kuriozalnego rewanżu , w którym przez głupotę jednego z naszych graczy straciliśmy szanse na walke o  tytuł , ale mecz z kolejki nr 10 do którego ekipa KP posiadała miano niepokonanych... W barwach przeciwnika oprócz wspomnianych "rok wcześniej" byli m.in.Mrozik , Kwiatkowski , Fryc i Żeglicz. Lekką przewagę miał rywal , który jako pierwszy wyszedł na prowadzenie. Sam mecz był szybki , a obie ekipy bardzo zaangażowane w grę. W ostatecznym rozrachunku to my 4:2 okazaliśmy sie lepsi od głównego kandydata do tytułu... Bramki dla Izolandu: M.Jully , M.Sochacki , Ł.Wieczerzak i R.Mazur.

Nie wypadało pominąć także meczu przeciwko ekipie Beer Team ( 1:0 ). Ta niezwylkle doświadczona drużyna ( Rumiński , Piekarz , Stolarczyk , Gaweł , Kamiński ...) toczyła z czołówką ligi bardzo wyrównane boje... Nie inaczej było i tym razem... do 15 minuty meczu , gdy nasz zawodnik ujrzał czerwona kartkę. Od tego momentu napór "piwoszy" był spory , ale doskonale w tych zawodach zagrał nasz blok defensywny. Rzadkie kontry z naszej strony nie przynosiły efektu , ale w końcówce meczu lewą stroną poszedł atak , który zakończył "złotym golem" Maciej Jully. Cała ekipa Izolandu , bez wyjątków , zasłużyła na słowa uznania , gdyż przez pełne 70 minut twardo walczyła z liczebną przewagą rywala...

No i mecz nr 3 tego sezonu to Finał Pucharu Ligi przeciwko Pomorzanom... Niemal perfekcyjne zawody naszego zespołu. Doskonałe krycie najlepszych graczy rywala ( Tomaszewski , Lanski ) w połączeniu z formą strzelecką "Julka" dało nam pewne i przekonywujące zwycięstwo... Szkoda tylko , że znów pojawiła się u nas "czerwień" i końcówkę zawodów graliśmy w osłabieniu. To ułatwiło rywalom strzelenie honorowej bramki , ale 9:1 w finale PL to spory sukces. Bramki zdobyli: M.Jully 5 , M.Wieczerzak 2 , K.Gapiński i S.Klimczak.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4028186,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

ALH 08/09 ...

sobota, 25 października 2008 11:56




Ruszyła druga edycja Amatorskiej Ligi Halowej "Wyżyny Zachem Solidarność".
O trofeum powalczy aż 17 zespołów. Rywalizacja zapowiada się ciekawie , gdyż oprócz znanych ekip z zeszłego sezonu , do zabawy włączyły się zupełnie nowe , a co za tym idzie , nieobliczalne teamy. Specyfika hali dawnego Rometu ( jest nieco mniejsza od typowych sal futsalowych )  gwarantuje bardzo szybką grę ,  mnóstwo sytuacji podbramkowych i sporo goli. Ale na tym właśnie polega dobra zabawa i ciekawa rywalizacja sportowa ...









1 kolejka:

AC Compilar - Izoland  2:15  ( 1:9 )

Bramki: M.Sochacki 6 , K.Gapiński 4 , M.Kwiatkowski i M.Jully po 2 , A.Jasiński.

Byliśmy zdecydowanym faworytem tego meczu , mimo iż naszego rywala wzmocnili doświadczeni A.Engelbrecht i M.Simon. Nasza przewaga od pierwszego gwizdka nie podlegała dyskusji. Rywal sporadycznie atakował , ale nasza defensywa grała niemal bezbłędnie. Niemal , bo błąd Borego w samej końcówce pierwszej  połowy , młodzież z AC zamieniła na bramkę. Druga część bez historii. Kolejne nasze gole , udany debiut w bramce Mariusza Gapińskiego i ... po inauguracyjnej kolejce liderujemy.

2 kolejka:

KPEC - Izoland  2:12  ( 1:4 )

Bramki: K.Gapiński i M.Sochacki po 4 , M.Jully 3 , A.Jasiński.

Niby znów faworyt , ale zaczęliśmy jakoś strasznie usztywnieni. Rywal przeprowadził kilka groźnych ataków , z których jeden przyniósł im prowadzenie... Mozolnie zaczęlismy odrabiać i na szczęście uzyskaliśmy lekką przewagę. Dopiero w drugiej połowie dostalismy "wiatr w żagle" i zdobyliśmy 8 bramek , co ostatecznie dało nam efektowną wygraną...



"Bory" na bramce , nr 17 - "Kwiatek" , bez numeru "Seba" , który zasłania "Gapę"...

A po meczu chwila radości , bowiem otrzymaliśmy nagrody za sezon letni. Okazały puchar od "Expressu Bydgoskiego" oraz spodenki piłkarskie dla wszystkich "kopaczy"... Jeszcze raz w tym miejscu gratuluję kolegom z zespołu tego 3 miejsca...



"Gapa" w imieniu zespołu odbiera puchar...



Wśród nagrodzonych jesteśmy także i my...



Nasze trofea za miniony sezon: Puchar Ligi oraz 3 miejsce...
A cały dorobek "mojego" zespołu ( z pominięciem pucharów , które w trakcie sponsorowania otrzymał od nas Zachem ) prezentuje się następująco:



3 kolejka:

Izoland - FC Błonie  16:0  ( 6:0 )

Bramki: M.Sochacki 7 , S.Klimczak 5 , M.Jully 2 , K.Gapiński , R.Borowicz.

Mecz "do jednej bramki". Rywal stawił się bardzo licznie. Widać było w ich szeregach pełną mobilizację , gdyż do tej pory nigdy z nami jeszcze nie wygrali. Pierwsze minuty dość wyrównane do momentu zdobycia przez nas gola nr 1. Po tym trafieniu "worek z bramkami" się otworzył... Kilka z nich było godnych uwagi , m.in. dwie zdobyte z dystansu przez "Sebola". Dobry występ zaliczył broniący w tym meczu Mariusz Gapiński , który zachował czyste konto ! A to na sali dawnego Rometu rzadko się zdarza...

4 kolejka:

  Izoland - Kantata Polska  13:0  ( 6:0 )

Bramki: K.Gapiński 5 , M.Jully 4 , M.Sochacki 2 , S.Klimczak , M.Kwiatkowski.

Przed spotkaniem były małe obawy , bowiem rok temu to właśnie ten zespół pokonał nas jako pierwszy w inauguracyjnej edycji ALH... Obawy , jak sie okazało , zupełnie zbędne... Dobre krycie najlepszego zawodnika rywala podcięło Kantacie skrzydła. Eksperymentalna gra dwiema czwórkami , przy tym przeciwniku zdała egzamin. Lepiej wypadli: Gapa , Seba , Kwiatek i Julluś. To oni głównie "kaleczyli" bramkarza KP... Kilka bramek dorzuciła też czwórka z Michem , Jasinem , Borym i debiutującym Sponsorem , ale zaznaczyć trzeba , iż ten pierwszy czasami pod bramką grał zbyt nonszalancko i egoistycznie... Z innym , mocniejszym rywalem , "to nie przejdzie"... No i na koniec całkiem zasłużone wyróżnienie ! Drugi mecz z rzędu broniący "świątyni" Izolandu Mariusz Gapiński zachował "czyste konto" !!!



Rozgrzewka przed meczem...4 - A.Jasiński , 99 - R.Borowicz , 16 - M.Sochacki , 5 - K.Gapiński , 3- S.Klimczak , 18 - J.Kaczmarek ...

Fragment meczu... 17 - M.Kwiatkowski...

5 kolejka:

  Izoland - No Name Team   9:5  ( 5:2 )

Bramki: M.Jully 3 , M.Sochacki  i  M.Kwiatkowski  po 2 , K.Gapiński , R.Borowicz.

Jak do tej pory to nasz najtrudniejszy rywal... Szybka , ambitna gra , tylko że może się okazać , iż przeciwnik złamał regulamin i wystawił zawodnika do gry nieuprawnionego , bo odsuniętego za czerwoną kartkę.  Sprawa jest w trakcie wyjaśniania , ale gdyby zarzuty się potwierdziły , to NNT sam sobie strzelił samobója , bo ryzykował mając za rywala zespół współorganizatora ligi , który prowadzi wszystkie statystyki...
Ale wracając do gry... Pierwsza akcja No Name daje im prowadzenie. Potem przez dobrych kilka minut łapiemy swój rytm , aby ostatecznie strzelić kilka bramek. Nawet jedną ze straconych możemy sobie dopisać , gdyż w defensywie kardynalnie żle zagrał nasz ... lider strzelców. Druga połowa wyrównana. W zasadzie bramka za bramkę , ale to też nam chwały nie przynosi , bowiem sami powinniśmy strzelić 3-4 więcej i z dwie wybronić... Reasumując : cieszą trzy wybiegane punkty , tym bardziej , że nadal gramy niepełnym składem...

6 kolejka:

  Santos - Izoland   1:9  ( 0:2 )

Bramki: M.Sochacki 3 , M.Jully i K.Gapiński po 2 , M.Kwiatkowski , R.Borowicz.




Przed meczem:  od lewej - Maciej Kwiatkowski , Krzysztof Gapiński , Mariusz Gapiński , Michał Sochacki.
Dolny rząd - Robert Borowicz i Maciej Jully ...

Osobiście miałem małe obawy przed meczem , bowiem rywal zyskał miano "sinusoidy ALH" i ten teoretycznie lepszy mecz wypadał z nami... Poza tym gramy w dalszym ciągu stałym , ale znacznie okrojonym składem... Kiedyś zapewne to się zemści. Podkreślić trzeba , że rywal w pierwszej połowie zagrał bardzo poprawnie i trudno nam było uzyskać przewagę... Wyszliśmy co prawda na prowadzenie , ale było ono bardzo nikłe... Dlatego przeczuwałem , iż w drugiej części meczu Santos postawi wszystko na "jedną kartę" i się odkryje... A my na to czekaliśmy i skutecznie kontrowaliśmy naszego rywala... Dobry humor na chwilę popsuł nam karny "z powietrza" , ale mówi się trudno... Kolejny , solidny przeciwnik za nami i ... nadal pozycja lidera.



Jak była taka konieczność to broniliśmy "stadem" : Bory (99), Gapa (5), Kwiatek (17) i na bramce Maniek...



Pewny punkt defensywy - nr 1 w tym meczu - Mariusz Gapiński...

7 kolejka:

  Gentleman Club - Izoland   4:8  ( 2:2 )

Bramki: M.Jully , J.Kaczmarek i Ł.Mazur po 2 , M.Sochacki , R.Borowicz.

Rywal przystąpił do meczu z nami niezwykle zmotywowany. Postawił twarde warunki w obronie. Mięliśmy co prawda sporo sytuacji podbramkowych , ale nonszalancja niektórych zawodników jest porażająca... Pierwsze 20 minut udało nam się zremisować  i te pare minut przerwy pozwoliło na poukładanie puzli w zespole Izolandu... Po zmianie stron , już nasze dwie pierwsze akcje , dały nam gole i zaczęło nam się grać luźniej i przede wszystkim efektywniej. Pierwszy raz w tym sezonie pokazał się Łukasz Mazur , ale widać było u niego brak ogrania. Reasumując , to najsłabszy nasz mecz w tym sezonie , ale kolejne trzy punkty cieszą...


8 kolejka:

  Izoland - pauza

9 kolejka:

  Drukarnia - Izoland   3:8  ( 1:3 )

Bramki: M.Sochacki 3 , K.Gapiński , S.Klimczak , Ł.Mazur , M.Jully , samobójcza ; żk M.Sochacki

Rywal ze ścisłej czołówki ligi. Mocno zmotywowany stawił się na zawody z niemal 100% obecnością... Sam mecz zapowiadał się niezwykle ciekawie. "Drukarze" obyci w ligowych bojach zapewne chcieli zyskać miano pierwszego pogromcy Izolandu. Zaczęli ze sporym animuszem. Na szczęście nasza defensywa spisywała się poprawnie rozbijając ich liczne ataki... Z upływem czasu to nasz team uzyskiwał lekką przewagę , którą udokumentowaliśmy bramką. W pierwszej połowie jeszcze dwukrotnie wpadło do siatki rywala ( w tym jeden , trzeba przyznać , pechowy aczkolwiek efektowny gol samobójczy ) , natomiast przeciwnik , naszego golkipera zaskoczył precyzyjnym strzałem z dystansu... Po zmianie stron liczyliśmy na to  , iż rywal się odkryje i odwazniej zaatakuje. Tak sie jednak nie stało. Drukarnia nie zmieniła stylu gry , co spowodowało , w połączeniu z twardą obroną , w dalszym ciągu naszą przewagę. Zdobylismy kilka bramek i kontrowaliśmy przebieg meczu. Nie uniknęliśmy błędu , po którym rywal "poszedł" ze skuteczną kontrą "3 na 1" , ale to już nie miało znaczącego wpływu na końcowy wynik...



"Czerwono-żółci" - od lewej: Andrzej Jasiński , Michał Sochacki , Maciej Jully i Łukasz Mazur.



Aut dla rywala...



Próba ataku... Pierwszy z lewej: Krzysztof Gapiński...

10 kolejka:

  Izoland - Gwardia Bartodzieje  4:2  ( 0:2 )

Bramki: M.Sochacki 2 , M.Jully i M.Kwiatkowski , żk K.Gapiński

Mecz z cyklu tych "o dużą stawkę"... Rywal prezentujący dobrą piłkę był dodatkowo niesiony dopingiem z tzw. balkonu... Każdy ma już dosyć zwycięstw Izolandu i tylko czeka na nasze potknięcie... Ale do meczu... Pierwsza połowa , to wyrównana gra i niestety nasza indolencja w ofensywie. Kilka dogodnych sytuacji było , ale albo brakowało precyzji , albo bramkarz GB był na posterunku. Jedna z kontr przeciwnika przyniosła im "urodziwą" bramkę. Przy strzale "pod ladę" Mario był bezradny... Kilka minut później nonszalancja w obronie i sprezentowaliśmy "zielonym" gola nr 2. Do przerwy Izoland "na zero"! Dawno tak nie było... Drugie 20 minut zagraliśmy twardziej , czasami nawet zbyt ostro , ale gdy arbiter nie reagował , to niektórych z nas poniosła fantazja... W miare szybko udało nam się doprowadzić do remisu , a że z rywala "uszło powietrze" i jedynym zagrożeniem dla naszej "świątyni" był zawodnik Gwardii z nr 1 , który strzelał od bramki do bramki , atakowaliśmy dalej. Bramka nr 3 wyśmienita! Klepka z najwyższej półki. Potem gol czwarty i koniec tych ciężkich i małoprzyjemnych dla oka zawodów. Typowy mecz walki...



"Bory " z autu , a obok asekurujący "Łuki" ...



"Kwiatek" pod bramką przeciwnika...

11 kolejka:

  Port Lotniczy Bydgoszcz - Izoland   0:3  w.o.

Szkoda , że rywal się nie zmobilizował... Nikt z tej ekipy nie stawił sie na zawody , więc nasz team inkasuje darmowe 3 punkty. Poświęciliśmy czas meczu na delikatny trening w postaci tzw. "gierki". Podział był następujący: Team A - "Jasin" , "Seba" , "Kwiatek" i "Łuki" ; Team B - "Mario" , "Gapa" , "Bory" i "Michu"... Z dziennikarskiego obowiązku zaznaczę , iż w wewnętrznym meczu zdecydowanie lepsi okazali się Ci drudzy...

12 kolejka:

  Zachem Solidarność - Izoland   0:7  ( 0:3 )

Bramki: M.Jully i R.Borowicz po 2 , M.Sochacki , S.Klimczak , K.Gapiński , żk S.Klimczak

Nadspodziewanie łatwe zwycięstwo. Rywal personalnie zmotywowany. Już dawno tak licznie nie stawiał się na zawody. Jednak nazwa Izoland "elektryzuje"... Sam mecz na początku dość wyrównany. Kilka ciekawych i składnych akcji po obu stronach. Gdy Seba wyprowadził nas na prowadzenie , a potem Bory dwukrotnie skutecznie wykończył akcje "czerwono-żółtych" grało nam się "luźniej". Do tego bezbłędna postawa naszego golkipera i kilka kolejnych bramek dorzuconych w drugiej połowie meczu dała nam pewną wygraną. Szkoda jedynie , iż rywal nie uszanował faktu wybicia na aut piłki , gdy ich najbardziej doświadczony zawodnik "zwijał się" pod naszym polem bramkowym. Piłki nie oddali , a co najciekawsze ów gracz 20 sekund później oddał mocno "kontuzjowaną" nogą bardzo silny strzał w kierunku naszej "świątyni". No cóż... Było także zupełnie zbędne spięcie pod naszą bramką , po bezmyślnym , ale mam nadzieję , że przypadkowym kopnięciu przez rywala naszego bramkarza gdy ten miał piłkę "w posiadaniu". Jeśli było to celowe , to jest niestety oznaką flustracji i słabości ZS...



Nasz rożny... Przy piłce M.Sochacki , a pod bramką rywala S.Klimczak.



M.Jully w walce o piłkę...

13 kolejka:

  ZOO Leszcz - Izoland   4:11  ( 2:3 )

Bramki: Ł.Mazur i M.Sochacki po 3 , M.Kwiatkowski i M.Jully po 2 , S.Klimczak , żk K.Gapiński

Mecz , który nazwałem "małymi derbami Izolandu" , bowiem ekipę ZOO wspomagali nasi  gracze z letniej edycji... Niby "nasi" , a byli bardzo naładowani , gdyż liczyli na  potknięcie "czerwono-żółtych"... Nic dziwnego bo w tym przypadku bardzo ich ekipa zblizyłaby się do podium... Kilka naszych początkowych akcji znakomicie wybronił bramkarz rywala. Po kilku minutach to ZOO obejmuje prowadzenie. Od tego momentu zaczęli celebrować każde wznowienie !? Mysleli , że dowiozą 1-0 do końca meczu ? Dziwna taktyka... Jedna z naszych akcji ( klepka: Mazi - Bory -Mazi ) daje nam remis , ale znów błąd w defensywie i przeciwnik odskakuje na jedną bramkę. Na szczęście do przerwy to my dorzucamy dwa gole i "zabieramy do szatni "3-2... Jeszcze wówczas nikt nie przypuszczał co stanie się po zmianie stron... Nokaut ( to delikatne określenie ) ZOO Leszcz. Co prawda dwoił się i troił supersnajper w zielonej koszulce , ale nasi zawodnicy niemal doskonale wyłączyli go z gry. Niemal , bo raz umieścił piłkę w naszej bramce. I to było wszystko na co było stać ekipę "leszczy". A my? Urządziliśmy sobie kanonadę strzelecką i aż 8 razy "pokarciliśmy" rywala w tej części zawodów... Należy podkreślić , że ZOO grało bez pierwszego bramkarza , ale czy On byłby w stanie zatrzymać Izoland?

14 kolejka:

  Izoland - MediaCom Computers   2:1  ( 1:0 )

Bramki: M.Kwiatkowski i Ł.Mazur.

Sam mecz niezwykle "twardy w defensywie" i wyrównany. Obie ekipy nie chciały popełnić błędu w obronie. Dobre krycie , żelazna dyscyplina "na tyłach" , a w środku pola cały czas walka o uzyskanie przewagi. Jedna z naszych akcji kończy się szczęśliwym golem , kiedy to po strzale "Kwiatka" bramkarz MC nie sięga piłki... Druga połowa bliźniaczo podobna... Jednak to my zdobywamy gola... Po szybkim wznowieniu z autu i  "klepce" Łukasza z "Borym" , ten pierwszy strzela "po długim słupku" na 2:0... Walka do samego końca. Rywal mocno zmotywowany zdobywa gola w samej końcówce zawodów wykorzystując zamieszanie pod naszą bramką...

15 kolejka:

  Izoland - Juve Błonie   6:4  ( 5:0 )

Bramki:  M.Jully 3 , M.Kwiatkowski , M.Sochacki , R.Borowicz , żk M.Kwiatkowski.

Mecz "na szczycie"... Wielu przepowiadało naszą porażkę z tym rywalem , który gra szybką i ułożoną piłkę... Zacznę od tego , że świadomie czekaliśmy na przeciwnika , który w drodze na zawody miał kolizję drogową... Pierwsza połowa to perfekcyjna gra w defensywie. Niemal całkowicie wyłączyliśmy z gry "snajpera" rywala. Miał swoje 2-3 szanse , ale od czego mamy na bramce "Mario"... Czasami pod obiema bramkami "się gotowało", ale to Izoland po 20 minutach prowadził 5:0 ! "Jullek" ze stoickim spokojem w kontrach "pokarcił" rywala...  Po zmianie stron , zmieniła się także taktyka Juve. Odpuściliśmy nieco krycie , co szybko się zemściło. Rywal uzyskał przewagę i zaczął "gonić wynik"... Gubiliśmy sie chwilami w defensywie , ale to jest nasza "stara bolączka"... Ostatecznie wygraną "utrzymaliśmy" , a to liczy się najbardziej... To nasz "siedmiomilowy" krok do tytułu...

16 kolejka:

  Zachem SA - Izoland  4:15  ( 1:7 )

Bramki: M.Jully 5 , M.Sochacki 4 , K.Gapiński 3 , Ł.Mazur 2 , S.Klimczak.

W obu połowach zawodów mecz miał podobny przebieg. Nasza spora przewaga pozwoliła na odrobinę nonszalancji w obronie , co przełożyło sie na kilka bramek dla rywala... Rywal zagrał ambitnie , ale to w tym meczu było zbyt mało... 

17 kolejka:

  Izoland - Pomorzanie  9:2  ( 3:0 )

Bramki: M.Sochacki i K.Gapiński po 3 , Ł.Mazur 2 , R.Borowicz , żk A.Jasiński i M.Kwiatkowski.

Mecz kończący sezon. Rywal potwornie zmotywowany. Szalone tempo od pierwszej minuty. Sporo sytuacji podbramkowych po obu stronach , jednak to my na przerwę schodzimy "na 3:0". Drugie 20 minut podobnie. Umiejętnie rozbijaliśmy ataki Pomorzan , czasami  zbędnie faulując. "Jasina" miał sporo szczęścia , że nie ujrzał "czerwieni". Tylko żółtko , rzut wolny dla rywala , który zapomniał , iż po kartce gra wznawiana jest na gwizdek i strzelił na pustą bramkę... Ale oczywiście gol nie mógł być uznany... W końcówce zawodów "dorzucamy" kilka bramek z kontrataków i kończymy sezon bez porażki... Sporo musieliśmy sie w tych zawodach nabiegać... BRAWO PANOWIE !!!



"Michu" i "Gapa" pod bramka Pomorzan...



"Czerwono-żółci" z autu...



W oddali "Mario" - golkiper nr 1 tego sezonu...








I po sezonie...
IZOLAND W KORONIE !!!



Z szampanem od sponsora nasz najlepszy strzelec w sezonie Michał Sochacki.. Obok Krzysztof Gapiński.



Hejnał gra Maciej Kwiatkowski... Obok Andrzej Jasiński , a w tle najlepszy bramkarz w lidze - Mariusz Gapiński...

W tym miejscu słowa podziękowania dla całej ekipy za doskonały wynik sportowy , dobrą frekwencję na meczach oraz ... rekord wygranych w sezonie !!!
To tak ogólnie , gdyż stwierdziłem , iż każdy z nas dołożył symboliczną cegiełkę do sukcesu , a indywidualne laurki mogłyby co niektórych unieść zbyt wysoko w obłoki... Jeszcze raz dziekuje i ... gratuluje !
Kapitan zespołu - Robert Borowicz.













 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3846062,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

INNE "DYSCYPLINY" ...

wtorek, 22 kwietnia 2008 12:53

Zacznijmy od hobby nr 2 ... Wędkarstwo ! Kiedyś bardziej kultywowane , natomiast teraz , gdy mam mniej czasu , wędki leżą w szafie i czekają na swoją okazję... Sukcesy... Hmm... Napewno złoty karaś z Byszewa ( 1 kg z kawałkiem ) , karaś z Lisewa ( fotki poniżej ) oraz okonie z Chmielnik ( 29 i 33 cm ).

Tenis stołowy ... Dobra zabawa w zimie , gdy mniej czasu zajmuje liga piłki nożnej. Uczestniczę w regularnych turniejach organizowanych przez Ognisko TKKF Jedność , którego jestem wiceprezesem do spraw sportowych...



Gokarty ... Szybka , ale bezpieczna zabawa na torze ... Rozrywka gwarantowana ...

Grillowanie , czyli ulubiony odpoczynek Polaków... Komentarz jest zbędny...

 

Kibicowanie w gronie rodzinnym w szczególności rodakom występującym pod szyldem barw narodowych...

 

 

"Moje" pierwsze trofeum zostało zdobyte w turnieju piłkarskim "Gramy o Superpuchar" na stadionie "Gwiazdy" , kiedy to "łapałem się" do kadry szkoły... Mój wkład , jako rezerwowego napastnika , był dość skromny gdyż wynosił zaledwie 2 bramki...

Na fotce jestem drugi po prawej , obok opiekuna zespołu P.Andrzeja Tomeckiego...

 

Do chwili obecnej grywam amatorsko w różnych turniejach ... Poniżej , fotki z meczu towarzyskiego Zachem Ciech - Metalko , który był jednym z ostatnich spotkań rozgrywanych na murawie Chemika Bydgoszcz... Likwidacja stadionu jest już przesądzona...

 



Brałem także udział , wraz z kolegami z Izolandu , w turnieju piłki nożnej podczas Wojewódzkiego Dnia Oldboya na stadionie Miejskiego TKKF-u...





Po męczącym sezonie piłkarskim gracze Izolandu , w nieco okrojonym składzie , spotkali się na torze gokartowym. Pół godziny szaleńczej jazdy było znakomitym relaksem ...



Na starcie. Od lewej rząd pierwszy : Jullek , Bory , Dudi ( kibic ) ; rząd drugi : Seba  ... A starterem był pracujący w "Racing Kamat Bydgoszcz" Radzio ...



Ponowny start... Bory , Gapa , Dudi , Saba , Jullek ...





Prowadzenie zmieniało się co kilka chwil ...








I po zawodach ...



Kolejny turniej , na jaki dałem sie namówić , to "firmowe mistrzostwa" , które zostały rozegrane w Grudziądzu. Wystąpiło tam 5 ekip: gospodarze , Toruń 1 i 2 , Olsztyn i Bydgoszcz. Nasz team utworzony w expresowym tempie przed zawodami nie odbył nawet jednego treningu w pełnym składzie... A inni , co wyniknęło podczas rozmów , trenowali twardo 2-3 miesiące...  Co ciekawe , tak naprawdę do awansu do finału ogólnopolskiego w Szczyrku , zabrakło nam dosłownie 2 bramek...


Pierwszy mecz z Toruniem 1 ( 3:0 ) zacząłem w "świątyni"...



Po przerwie , gdy prowadziliśmy 2:0 , wszedłem do defensywy i "wymiatałem"...





Wspomagałem kolegów także w ofensywie , ale przeważnie tylko przy stałych fragmentach gry...



Tu w oczekiwaniu na dobitkę po karnym...



Humor po pierwszym meczu dopisywał...



Nadspodziewanie zaczęto z nami się liczyć...
Niestety drugie zawody przegraliśmy 2:4 z Olsztynem - faworyzowanym , wielokrotnym zwycięzcą firmowych potyczek. Być może "przekombinowaliśmy" bowiem zamiast na bramce zagrałem w polu , gdzie na wiele się nie przydałem... Kolejny mecz to "przegrany remis" z Grudziądzem. 4:4 , przy czym jeden gol został uznany dla gospodarzy niesłusznie , bowiem piłka wpadła bezpośrednio z autu , a to jest niezgodne z regulaminem... Ale cóż , sędzia - notabene z Grudziądza , wskazał na środek... I ostatnia potyczka "o wszystko" z Toruniem 2... Zwycięstwo dawało nam drugie miejsce w turnieju. Długo utrzymywał sie remis 1:1 , ale błędu w końcówce meczu w kryciu już nie byłem w stanie wybronić. Skuteczna kontra 2 na 1 i to rywal jedzie na finał... Ale było blisko niespodzianki... My , zlepek indywidualności , bez treningów i opracowanej taktyki , byliśmy o włos od sukcesu. No i inna sprawa , że my graliśmy samymi pracownikami , a rywale , miałem takie odczucie , wzmocnieni byli klubowymi piłkarzami... Co nie ulega wątpliwości , to nasz bus był najweselszy w drodze powrotnej do domu , tym bardziej , że każdy z nas był w miare zadowolony z zabawy i ... akurat ja obchodziłem w tym dniu urodziny... Było wesoło....

Kolejny raz w naszym mieście zagrała pierwsza kadra piłkarska... Uczestniczyłem w tym wydarzeniu i nie żałuję , bowiem mimo mocnego i chłodnego wiatru , mecz był dobrym widowiskiem , w którym "naszym się chciało" walczyć w odbiorze i biegać za piłką... Gdyby nie dobra postawa golkipera gości , wynik byłby zapewne wyższy...

DSC00004.JPG



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3245241,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zasłużeni dla zespołu...

niedziela, 13 kwietnia 2008 22:46



Robert Borowicz - wpółzałożyciel drużyny , wieloletni kapitan , piłkarz wszechstronny i uniwersalny , jedyny do dziś grający zawodnik tzw "starego składu"...

 



Grzegorz Porębski - współzałożyciel drużyny , projektant naszych pierwszych koszulek "Magda Masny" , pewny punkt zespołu , solidny pomocnik... Obecnie po zakończeniu czynnej kariery grywa dla zdrowia na hali w Tczewie oraz projektuje stadiony (!) i baseny.

 



Piotr Jaworski - supersnajper , zawsze w czołówce strzelców ligowych , szybki , z tzw. zmysłem strzeleckim... Obecnie po zakończeniu kariery ...

 



Tomasz Zagrodnik - znakomity drybler , pewny punkt ofensywy , dosk
onale rozumiejący sie z P.Jaworskim. Obecnie po zakończeniu przez kontuzje kariery ...

 



Arkadiusz Polewski - bramkarz młodego pokolenia , odkrycie R.Borowicza , rewelacyjny na przedpolu , pewny punkt defensywy. Obecnie po zakończeniu kariery ...

  



Adam Engelbrecht - solidny i nieustępliwy obrońca , który po zakończeniu kariery udziela się organizacyjnie i czynnie współpracuje z R.Borowiczem w prowadzeniu ALSP "Wyżyny".

 



Mirosław Engelbrecht - piłkarz uniwersalny ( grał na każdej pozycji ) , waleczny , o silnych strzale , kondycyjnie "nie do zajechania"... Po zakończeniu kariery...

 



Artur Kuczyński - obrońca z tzw. "ciągiem na bramkę"... Po zakończeniu kariery...

  



Adam Jasiński - bramkarz z doświadczeniem , dobry na przedpolu , mógłby sporo nauczyć wielu "młodych" na pozycji nr 1. Po zakończeniu kariery czynny sędzia ALSP oraz wędkarz przez duże "W".

 



Arkadiusz Jasiński - twardy i solidny obrońca , który swoim zaangażowaniem w gre potrafił "pobudzić" kolegów z teamu do walki... Po zakończeniu kariery...

 



Sławomir Wojciechowski - pierwszy gracz na pozycji bramkarza , w razie potrzeby - defensor , obdarzony silnym strzałem... Po zakończeniu kariery ściśle związany z footbolem. Prowadzi , z sukcesami , szkolne zespoły piłkarskie...



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3214008,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12  »

czwartek, 23 lutego 2012

Licznik odwiedzin:  11 217

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

O mnie

Witam wszystkich. Jestem Robert i mam to szczęście , iż najbliższa rodzina jest tolerancyjna i akceptuje moje czasochłonne hobby. Dzięki temu Amatorska Liga Szóstek Piłkarskich "Wyżyny" startuj już 12 raz ... A za nami 4 wydania ALH...

O moim bloogu

Bloog poświęcony przede wszystkim amatorskim rozgrywkom piłki nożnej ... Lecz nie tylko ...

Ulubione blogi

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 08.07.2011 11:16:27
  • autor: Jubiler Lublin
  • treść: Bo ruch to zdrowie :...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 11217
Wpisy
  • liczba: 18
  • komentarze: 10
Galerie
  • liczba zdjęć: 251
  • komentarze: 7
Księga gości: 9
Bloog istnieje od: 1436 dni

Lubię to